Podpalacz znów tu grasuje. W Korczynie płonęło siano

Halina Gajda
Halina Gajda
fot. Piotr Ludwin
To nie mogło być samozapalenie, bo do takiego dochodzi nie dalej, jak dwa miesiące od złożenia. Czy znowu mamy piromana?

W jeden tydzień, w Korczynie spłonęło 13 beli siana i słomy. Strażacy twierdzą, że to nie mógł być przypadek. Sprawę zakwalifikowali jasno: podpalenie. - Samozapalenie o tej porze roku? Coś takiego nie wchodzi w grę - mówi zdecydowanie Dariusz Surmacz, oficer prasowy KPP Gorlice. -W przypadku beli, niebezpieczeństwo samozapalenia występuje pomiędzy pierwszym a drugim tygodniem od złożenia - wyjaśnia. - Procesy fermentacyjne, które mogłyby spowodować pożar, kończą się po mniej więcej ośmiu tygodniach od złożenia - dodaje.
Podpalić sprasowaną belę siana to tak samo, jak próbować podpalić rolkę papieru do kasy fiskalnej.

Sprasowane siano nigdy nie zapali się samo

Bele siana płonęły w Korczynie 15 i 21 października. Najpierw w ogniu stanęło dziewięć. Na miejsce pojechało siedem zastępów i ponad 30 strażaków.
- Każdą płonącą trzeba było kilkakrotnie przelać wodą, żeby ogień nie wybuchł na nowo - opisuje dalej Surmacz.

Wciąż utrzymuje, że to nie przypadek. Bo jak, nagle, dziewięć ogromnych i ciężkich zwojów stanęło równocześnie w płomieniach?
Do drugiego pożaru doszło tydzień temu. Gdy strażacy dotarli na miejsce, paliło się cztery bele. Akcja podobna do poprzednie - rozwalenie i porządne przelanie woda, by ogień nie wrócił. Strażacy też nie mieli wątpliwości i zakwalifikowali pożar jako podpalenie. - Wrócę do przykładu rolki z kasy fiskalnej - wyjaśnia raz jeszcze Surmacz. - Wrzucona do ognia, opali się z wierzchu, ale płomienie nie dotrą głębiej. Tak samo jest z takim walcem siana. Trzeba dodać energii, by cały stanął w płomieniach. Samozapalenie nie wchodzi w grę. Po pierwsze dlatego, że do takowe wybuchają, o czym już mówiłem, co najwyżej kilka dni od złożenia, a przecież mamy koniec października, po drugie - siano jest tak zbite, że nie ma tam miejsca na szpilkę, nie mówiąc już o jakichś kieszeniach z powietrzem, a wiadomo, że do spalania potrzebny jest tlen - obrazuje.

Jeden podpalacz wpadł już w ręce policji

Policjanci pytani, co dalej z tym fantem, z lekka rozkładają ręce. W kodeksach pożar rozumiany jest na dwa sposoby - jako zagrażający zdrowiu i życiu i jako niszczenie mienia. Bele, to jakby nie patrzeć mienie. Pasza dla zwierząt przecież też kosztuje. Tyle tylko, że by organy zaczęły działania, muszą mieć wniosek pokrzywdzonego. - Takiego nie ma - informuje nas Grzegorz Szczepanek, rzecznik gorlickiej KPP.

Skoro nie ma na piśmie, to oznacza, że nie ma sprawy? Rzecznik zaprzecza: nie do końca, działania operacyjne zawsze można podjąć.
Kłopoty z dziwnymi pożarami powracają w tym rejonie od kilkunastu miesięcy. A to dziwnym trafem spalił się opuszczony dom, stodoła, stogi siana. Po którymś z kolei spalonym pustostanie trudno już było mówić o przypadku, nieostrożnym zaprószeniu ognia. Zwarcie instalacji też nie wchodziło w grę, bo budynki od lat nie miały mediów. Potem jeden z rolników stracił ponad 140 beli siana, zapas dla stada krów na całą zimę.

W końcu, w ręce Temidy wpadł dziewiętnastoletni mieszkaniec gminy Biecz. Usłyszał zarzuty dotyczące czterech podpaleń, do których doszło w minionym roku na pograniczu Biecza i Lipinek. Zajęła się nim prokuratura. Wrócił spokój. Jak widać, nie na długo.

WIDEO: Girls power w ochotniczej straży pożarnej w Chrzanowie. Panie pracujące w jednostce wzięły udział w sesji do kalendarza

Źródło: TVN Turbo, x-news

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie