Polacy w Ligue 1. Rekordowy Glik, rezerwowy Krychowiak, roztargniony Stępiński, kontuzjowany Lewczuk

Remigiusz Półtorak
Remigiusz Półtorak
Kamil Glik ma powody do zadowolenia, jego Monaco jest liderem z przewagą trzech punktów nad PSG i Niceą
Kamil Glik ma powody do zadowolenia, jego Monaco jest liderem z przewagą trzech punktów nad PSG i Niceą Twitter/ASMonaco
Jeśli ktoś zastanawiał się jeszcze, czy Monaco jest w stanie wytrzymać piekielne tempo, w jakim zmierza po mistrzostwo Francji, dzisiaj nie ma już żadnych wątpliwości. W pewnej wygranej z wiceliderem z Nicei (3:0) bardzo pomógł Kamil Glik, skutecznie powstrzymując Mario Balotellego. Polak dostał notę 7, jedną z najlepszych w zespole.

O stanie ducha i nastawieniu zawodników z małego księstwa najlepiej świadczą dwa drobne szczegóły. W niedzielę rano, po efektownie wygranych derbach Lazurowego Wybrzeża, nikt nie odpoczywał, ale wszyscy pojawili się na odnowie albo na zamglonym boisku treningowym w centrum La Turbie. Klubowi specjaliści od marketingu zamieścili też w mediach społecznościowych obrazki jak cała drużyna pracuje w siłowni. Na pierwszym planie na jednym ze zdjęć oczywiście Kamil Glik. To w zasadzie nic szczególnego, bo Polak niemal zawsze podczas rozbiegania jest w pierwszym rzędzie i prowadzi całą ekipę, ale warto zauważyć, jaki luz połączony ze świadomością ciężkiego treningu panuje teraz w Monaco. Trener Manchesteru City Pep Guardiola, pilnie studiujący ostatnie mecze czerwono-białych, ma się czego obawiać przed zbliżającym się spotkaniem w Lidze Mistrzów.

Maestro Glik dyryguje obroną Monaco

Monaco zachwyca dwiema rzeczami - solidną obroną, której Glik est filarem, a jego para z Jemersonem nabiera coraz więcej automatyzmów oraz najlepszym atakiem w całej Europie. W miniony weekend pękła bariera 100 goli (!) we wszystkich rozgrywkach od początku sezonu, co jest niedoścignionym rekordem w największych ligach na Starym Kontynencie.

Wykorzystując grę słów i taką samą wymowę, spece od wizerunku ukuli przy okazji chwytliwe hasło, że gracze Monaco mają "strzelanie bramek we krwi".

Warto też wspomnieć, że z udziałem Glika tworzy się historia, bo jeszcze nigdy w swoich dziejach drużyna z Monte Carlo nie miała po 23 kolejkach aż 52 punktów na koncie.

Do gry, zgodnie z zapowiedziami trenera PSG, wrócił Grzegorz Krychowiak, ale na razie nie ma miejsca w pierwszej drużynie. Jego występ w amatorskich rezerwach, pierwszy raz, wzbudził trochę śmiechu u rywali z czwartoligowego Granville, którzy zaczepili na Twitterze klub z Paryża, głośno zastanawiając się, jak bardzo PSG musi się ich bać, skoro wystawia zawodnika kupionego za 30 mln euro. Zaczepka pozostała bez odpowiedzi, a najważniejsze wydaje się to, że Krychowiak wreszcie pojawił się na boisku po ponad miesiącu przerwy i nietypowej kontuzji kości w okolicach kolana. Zagrał ponad 70 minut, spisywał się na swojej nominalnej pozycji bardzo poprawnie - choć wśród amatorów, to prawda - i miał nawet znakomitą okazję do strzelenia gola, ale jego uderzenie do pustej bramki w ostatniej chwili zdołał wybić obrońca.

O nowym wyzwaniu, które stanęło przed Krychowiakiem - przeczytasz TUTAJ

PSG gra już we wtorek kolejny mecz w lidze przeciwko Lille i w wyniku zbiegu różnych okoliczności (dolegliwości kilku graczy - Verratti, Pastore; perspektywa meczu z Barceloną za tydzień w Lidze Mistrzów) nie jest wykluczone, że Krychowiak na tym skorzysta. Choć z drugiej strony obrazki z ostatnich dni wskazują, że po przerwie spowodowanej indywidualnymi treningami nie czuje się w drużynie najlepiej, ani nie złapał jeszcze normalnego rytmu.

Piłkarze PSG grają często w "dziada" i gdy uda im się wymienić 20 podań, to "ofiara" goniąca w środku za piłką staje się przedmiotem żartów. W takiej sytuacji znalazł się właśnie Krychowiak pod koniec ubiegłego tygodnia. Inny przykład: gdy po wspólnym zdjęciu z Ronaldinho, wszyscy zaczęli podążać w grupach na boisko treningowe, Polak jako jedyny skierował się do szatni.

To są niby drobnostki, które nie muszą o niczym świadczyć, ale można też na ich podstawie wysnuć wniosek, że adaptacja Polaka w Paryżu wciąż przebiega mozolnie.

W niewątpliwie lepszej sytuacji, ale ciągle na beczce prochu, jest Mariusz Stępiński, który dostał szansę od trenera w przegranym meczu Nantes z Nancy (0:2). Polak został jednak zdjęty po godzinie gry, a dziennik L'Equipe ocenił jego grę na "2" - bardzo słabo i zdecydowanie najgorzej w drużynie. To kolejne ostrzeżenie, po tym, jak w połowie stycznia z Tuluzą Sergio Conceicao zmienił go już po 40 minutach. Może gdyby Stępiński wykorzystał okazję sam na sam z bramkarzem tuż po przerwie, jeszcze przy stanie 0:0...

Igor Lewczuk musiał opuścić boisko jeszcze w pierwszej połowie meczu Bordeaux - Rennes (1:1, już bez Kamila Grosickiego). Doznał urazu mięśnia w okolicach stawu biodrowego - przyznał trener "żyrondystów" Jocelyn Gourvennec. Kontuzja nie jest groźna, ale jeszcze nie wiadomo, kiedy polski obrońca wróci do pełnych obciążeń.

Maciej Rybus przesiedział na ławce całe derby z St Etienne przegrane przez Lyon 0:2. Przyjście do OL Memphisa Depaya na pewno mu nie służy.

Sportowy24.pl w Małopolsce

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Materiał oryginalny: Polacy w Ligue 1. Rekordowy Glik, rezerwowy Krychowiak, roztargniony Stępiński, kontuzjowany Lewczuk - Dziennik Polski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3