- To karygodne zachowanie. Gmina Brzeszcze ma wysypisko śmieci, mogli je tam zawieść - mówi Czesław Smółka, sołtys Przecieszyna.
Góry nieczystości widoczne są z daleka. W workach znajdują się głównie odpady komunalne, czyli to co ludzie wyrzucają z domów. Większość z nich jest porozrywana, ze środka wysypują się opakowania po produktach spożywczych, sprzęt AGD, części samochodowe. W powietrzu unosi się fetor gnijących odpadów.
Czujny mieszkaniec
Dwa tiry kiprujące śmieci zauważył w minioną środę po godz. 14 jeden z mieszkańców Przecieszyna. Zadzwonił na komisariat policji w Brzeszczach. Funkcjonariusze pojechali na wskazane miejsce. Były tam jeszcze ciężarówki, z których wysypano nieczystości. Odpady spadały częściowo na drogę gruntową, pobocze oraz do stawu. Policjanci zatrzymali kierowców, 35 i 36-letnich mieszkańców Śląska.
- W trakcie czynności ustalili, że pracują oni dla jednej z firm transportowych i realizowali zlecenie na przewiezienie odpadów ze Śląska i wysypanie ich w Przecieszynie we wskazanym miejscu - podkreśla Małgorzata Jurecka, rzecznik prasowy policji w Oświęcimiu.
Porzucono tu około 20 ton śmieci, w ośmiu kupkach, czyli te dwa tiry musiały przyjeżdżać tu cztery razy, by wykiprować odpady. Policja i prokuratura prowadzą w tej sprawie śledztwo. Ustalają szczegóły nielegalnego procederu i sprawdzają czy do podobnych przypadków dochodziło już wcześniej na terenie sąsiednich miejscowości.
Jak zapewnia Czesław Smółka w jego wsi po raz pierwszy doszło do takiej sytuacji. Wcześniej zdarzały się przypadki pozostawiania w lesie odpadów, jednak nie na taką wielką skalę. - Dotąd to byli raczej niesforni mieszkańcy. Teraz to poważny problem - podkreśla sołtys Przecieszyna.
Kto posprząta?
Nieczystości będzie musiał uprzątnąć na swój koszt zarządca terenu, którym jest sołectwo Przecieszyn. Nastąpi to po tym, jak decyzję w tej sprawie wyda Cecylia Ślusarczyk, burmistrz Brzeszcz.
- Później sołectwo będzie mogło na drodze sądowej domagać się zwrotu pieniędzy od firmy, która nielegalnie zdeponowała śmieci - mówi Paweł Ciećko, Małopolski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska. Jak podkreśla wcześniej w okolicach Oświęcimia rzadko dochodziło do takich zdarzeń.
Sołtys nie rozumie postawy firmy, która zleciła pozostawienie odpadów w lesie, zamiast zutylizować je na przeznaczonym do tego celu składowisku. - To na pewno będzie ich więcej kosztować niż wywiezienie śmieci na wysypisko - dodaje Czesław Smółka.
Za popełnione przestępstwo sprawcy grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.