Przemysław Zamojski: Po brązie mistrzostw świata nie spodziewaliśmy się, że koszykówka 3x3 tak się rozwinie

Tomasz Biliński
Tomasz Biliński
Przemysław Zamojski: Po brązie mistrzostw świata nie spodziewaliśmy się, że koszykówka 3x3 tak się rozwinie
Przemysław Zamojski: Po brązie mistrzostw świata nie spodziewaliśmy się, że koszykówka 3x3 tak się rozwinie Pawel Relikowski / Polska Press
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
- Nie baliśmy się mówić, że naszym celem jest złoto olimpijskie. Tak czuliśmy. Niestety, ten sport jest tak nieprzewidywalny, że czasem trzeba przełknąć gorzką pigułkę. Na szczęście szybko się pozbieraliśmy i mentalnie wróciliśmy do stanu, w którym wierzyliśmy, że jesteśmy jedną z najlepszych drużyn na świecie. Udowodniliśmy to na kolejnym turnieju, czyli mistrzostwach Europy. Dzięki nowej współpracy jestem spokojny o to, że w następnych latach też będzie dobrze - przekonuje Przemysław Zamojski, brązowy medalista mistrzostw świata i Europy, a także olimpijczyk w koszykówce 3x3.

PZKosz rozwija koszykówkę 3x3, w nowy projekt zaangażowało się Lotto. To sukces, którego jednym z ojców jest pan, bo to drużyny z panem w składzie zdobyły brązowe medale mistrzostw świata i Europy, a także zakwalifikowała się na igrzyska.
Rozszerzenie współpracy z Totalizatorem Sportowym to wielka chwila dla koszykówki 3x3 w naszym kraju. Dwa lata temu, gdy zajęliśmy trzecie miejsca na mistrzostwach świata, nikt nie spodziewał się, że do takiej rangi to wszystko urośnie. Z efektów o takim rozmiarze możemy tylko się cieszyć. To wynosi naszą koszykówkę na jeszcze wyższy poziom. Dla całej społeczności 3x3 to świetna okazja na rozwój.

Można było się martwić, czy sukces zostanie spieniężony i zauważony. Na tyle, by wasze sukcesy nie poszły na marne i w kolejnych latach była kontynuacja sukcesów.
Mamy plan trzyletni, do igrzysk olimpijskich w Paryżu w 2024 r. To świetna sprawa, bo mamy komfort pracy. Możemy spokojnie dobierać zawodników, sprawdzać różne ustawienia. Przede wszystkim w połączeniu z Energa Basket Ligą ten dobór będzie dużo większy, a co za tym idzie - mamy większe pole manewru. Ponadto Lotto Team będzie jeździł po wszystkich turniejach najwyższej rangi światowej, zbierając punkty do rankingu FIBA. Dzięki temu czasami może się zdarzyć, że awansujemy na wielką imprezę bez konieczności gry w kwalifikacjach do niego, czy grania w turniejach niższej rangi. Do tego wzrośnie liczba turniejów, co jest bardzo dobre dla dyscypliny.

Projekt zakłada powstanie Lotto Ligi, czyli dwóch turniejów z udziałem klubów Energa Basket Ligi. Każdy będzie musiał wystawić czterosobową drużynę z przynajmniej trzema Polakami w składzie. Jako byłemu zawodnikowi tradycyjnej koszykówki podoba się panu ten pomysł?
To świetna inicjatywa. Myślę, że przyniesie dużo korzyści dla naszej ligi i reprezentacji 3x3. Im większa liczba zawodników uczestniczy w zgrupowaniach czy turniejach, tym powinien być wyższy poziom kadry na kluczowych zawodach. Idziemy śladem Litwinów, którzy w ten sposób zorganizowali rozgrywki ligowe, kiedy była pandemia. Całość sprzedała im się świetnie sportowo i marketingowo. Mam nadzieję, że w Polsce osiągniemy podobny sukces.

Z drugiej strony nie obawia się pan, że część klubów może po macoszemu potraktować ten punkt ligowego regulaminu i będą wystawiać słabe drużyny albo koszykarze potraktują takie turnieje ulgowo, by zregenerować się w trakcie sezonu?
Mam wrażenie, że to na tyle świeży projekt, że kluby będą ciekawe, a drużyny będą chciały się pokazać. Tym bardziej, że rozgrywki będą nagradzane. A druga kwestia, weźmy pod uwagę, że mówimy o czterech graczach na jeden zespół, na dodatek w każdym turnieju składy mogą się zmieniać. Dlatego nie mam takich wątpliwości.

Dobrze się pan konserwuje do igrzysk w Paryżu, gdzie we wrześniu zdobył pan brązowy medal ME?
Paryż wywołuje u mnie wiele wspomnień. Na pewno jedne z najpiękniejszych w karierze. Cały turniej był niesamowite - boisko przed Wieżą Eiffla, pełne trybuny i klimat. To coś, co zapamiętam do końca życia. Mamy nadzieję, że dzięki komfortowi, który mamy, awansujemy na kolejne igrzyska w mocnym składzie. Kiedy jechaliśmy do Tokio, byliśmy w świetnej formie, podczas turniejów przed igrzyskami potwierdzaliśmy, że należymy do światowej czołówki. Przez to nie baliśmy się mówić, że naszym celem jest złoto olimpijskie. Tak czuliśmy. Niestety, ten sport jest tak nieprzewidywalny, że czasem trzeba przełknąć gorzką pigułkę. Na szczęście szybko się pozbieraliśmy i mentalnie wróciliśmy do stanu, w którym wierzyliśmy, że jesteśmy jedną z najlepszych drużyn na świecie. Udowodniliśmy to na kolejnym turnieju, czyli mistrzostwach Europy. Dzięki nowej współpracy jestem spokojny o to, że w kolejnych latach też będzie dobrze.

W ciągu trzech lat wciąż będzie pan zawodnikiem czy bardziej scoutem?
Póki czuję się na siłach, chcę grać. Właśnie dlatego zakończyłem karierę 5x5, by poświęcić się 3x3. Widzę w tej odmianie potencjał i to, gdzie może nas zaprowadzić. Dołożę od siebie sportowo ile mogę, by jak najlepiej reprezentować nasz kraj. A czy trener wybierze mnie, czy kogoś innego, to już czas pokaże.

Jako lider kadry będzie pan dodatkowym okiem trenera w całym projekcie?
Na pewno będę przedłużeniem jego ręki na boisku. Widzę, jak to wszystko funkcjonuję od środka. Często i dużo rozmawiamy. Wierzę, że wybierzemy najlepsze zestawienie, które będzie miało najlepsze przełożenie na wynik sportowy.

Jakie plany ma kadra 3x3?
Mamy okres lekkiego roztrenowania. W grudniu będziemy budować bazę. Pierwszy ważny turniej, na którym zostaliśmy zaproszeni, rozegramy w Petersburgu.

Co z Michaelem Hicksem, którego zabrakło na mistrzostwach Europy?
Jest w kręgu zainteresowań trenera, który akurat zdecydował nie zabierać go do Paryża. Myślę, że bodziec świeżości, który dał nam Łukasz (Diduszko), pomógł naszej drużynie. Nie skupiamy się jednak na tym, kto grał ostatnio, a kto wcześniej. Skład w kolejnych turniejach jest sprawą otwartą. Nikt nie może czuć się pewnie i musi walczyć o swoją pozycję w kadrze. Dzięki temu trener będzie miał z kogo wybierać na najważniejsze rozgrywki będą jeździć najlepsi.

Pytał i notował Tomasz Biliński

Maty Cash ma już polski paszport, wkrótce powinien zadebiutować w reprezentacji Polski. W serwisie "Transfermarkt" sprawdziliśmy, jaka wygląda wycena obrońcy Aston Villa na tle kadrowiczów. Zobacz najwyżej wyceniany dziesiątkę polskich piłkarzy!

Najwyżej wyceniani polscy piłkarze. Matty Cash w górnej połówce TOP 10

JUŻ IDZIESZ? MOŻE CIĘ ZAINTERESUJE:

Znamy przyszłość Roberta Kubicy. WYWIAD

Wideo

Materiał oryginalny: Przemysław Zamojski: Po brązie mistrzostw świata nie spodziewaliśmy się, że koszykówka 3x3 tak się rozwinie - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie