Radny Paweł Koper, wiceprezes spółki EKO, został bankrutem. Stargane nerwy leczy w ciepłych krajach

Bogumił Storch
Bogumił Storch
Paweł Koper zanim zasiadł w zarządzie spółki i został radnym, miał sklep. Tam też zaczęły się jego kłopoty finansowe archiwum Gazety Krakowskiej
Mieszkańców Wadowic zszokowała informacja o tym, że były biznesmen a dziś radny powiatowy i wiceprezes gminno-prywatnego składowiska odpadów, Paweł Koper, został oficjalnie,przez sąd, uznany za bankruta. Sam zainteresowany sprawy nie był w stanie skomentować, bo wyjechał, jak nas poinformowano, ... na wczasy do „ciepłych krajów”.

Wydawało się do tej pory, że osoba zajmująca w samorządzie takie eksponowane stanowiska nie może mieć problemów finansowych.

Tym bardziej, że z oświadczenia majątkowego radnego Kopra można wyczytać m.in., że za roczne wiceprezesowanie w EKO dostaje blisko 44 tys. zł. Do tego dochodzi mu jeszcze ok. 12,5 tys zł rocznie diety radnego. Jak na wadowickie realia, to całkiem dużo.

- Wcześniej był przez lata biznesmenem i uchodził raczej za osobę zamożną - komentuje jeden ze znajomych Pawła Kopra, pragnący zachować anonimowość.

"Paweł Koper to postać w zasadzie mało znacząca, małomówna i skryta. Jednak to właśnie on był najbliższym współpracownikiem radnego Klinowskiego i to on zażądał od gminy Wadowice odszkodowania w absurdalnej wysokości niemal 4 milionów złotych" -opisuje go na swojej stronie internetowej bloger z Wadowic Zbigniew Targosz.

Tymczasem w mieście aż zaczęło huczeć od plotek: „Koper zbankrutował bo nie spłacał długów” - powtarzano w kuluarach Rady Powiatu podczas sesji.

Plotki potwierdził komunikat Sądu Rejonowego w Krakowie: „Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia w Krakowie, VIII Wydział Gospodarczy dla spraw Upadłościowych i Restrukturyzacyjnych ogłosił upadłość dłużnika Pawła Kopra, jako osoby fizycznej, nieprowadzącej działalności gospodarczej”.

Sąd wezwał wierzycieli Pawła Kopra do zgłoszenia swych wierzytelności do sądu, w terminie 30 dni od dnia obwieszczenia upadłości. Postępowanie upadłościowe prowadzi syndyk.

W przeszłości Paweł Koper prowadził prywatny biznes. Handlował chemią gospodarczą a także alkoholem w swoim sklepie. Ten biznes, kilka lat temu, zakończył się jednak dla niego katastrofą.

Popadł w tarapaty finansowe z powodu decyzji urzędników gminnych, po tym, jak w 2011 roku opłatę koncesyjną za sprzedaż alkoholu wpłacił na zły numer konta, bo taki błędnie podał na swojej stronie internetowej Urząd Miejski. W efekcie, choć potem wpłacił pieniądze już na właściwe konto, gmina cofnęła mu koncesję na sprzedaż alkoholu, bo zrobił to po terminie.

Wcześniej Paweł Koper kupował alkohol z hurtowni na odroczony termin płatności. Gdy nie mógł sprzedać towaru z powodu braku koncesji, popadł w tarapaty finansowe.

„Musiałem zamknąć dwa stoiska z alkoholem w centrum Wadowic. Nie mogłem oddać towaru ani za niego zapłacić. Straciłem dużo pieniędzy. A roczne obroty mojej firmy wynosiły 7 mln zł netto” - wyjaśniał nam wtedy.

Sytuację pogorszył fakt, że gdy Paweł Koper złożył odwołanie od decyzji magistratu, będą pewnym, że zostanie uznane, to do czasu jej uprawomocnienia dalej sprzedawał alkohol. Wówczas przyszła do sklepu straż miejska, wezwano policję, a alkohol opieczętowano. Sprawy w sądzie ciągnęły się przez kolejne lata. W końcu błędne decyzje urzędników uchylono. Dla Pawła Kopra było to już za późno. Popadł w spiralę długów.

W końcu pensję zajął mu komornik. Poszkodowany biznesmen zapowiadał, że pozwie Urząd Miejski i będzie chciał odszkodowania za swoją sytuację finansową. Do tego jednak nie doszło.

Teraz, jako bankrut nie uwolnił się przez to od spłaty zaległych długów, ale może je rozłożyć tak, by zapewnić byt sobie i rodzinie.

Smutna historia Pawła Kopra, „od biznesmena do bankruta”, który, co sam często podkreśla, jest ofiarą urzędniczego bałaganu, ma jednak nieoczekiwany epilog.

Gdy chcieliśmy zapytać go o to, jak radzi sobie w tej trudnej sytuacji i skąd bierze pieniądze na podstawowe potrzeby życiowe, okazało się, że nie odbiera telefonu. Ale nie dlatego, że nie opłaca telefonicznych rachunków.

- Radny Koper przebywa na urlopie w ciepłych krajach, poza granicami Unii Europejskiej i ze względu na opłaty roamingowe do końca maja, gdy wróci do Polski, nie będzie z nim kontaktu - poinformowała pracownica biura Rady Powiatu Wadowickiego.

Jego znajomi, z którymi udało się nam porozmawiać, sugerują jednak, że to może być tylko wersja oficjalne zniknięcia radnego z miasta, a prawda jest całkiem inna. Jaka? - Ode mnie tego nie usłyszycie - padła odpowiedź.

ZOBACZ KONIECZNIE:

Polub nas na Facebooku i bądź zawsze na bieżąco!

Gazeta Krakowska

WIDEO: Poważny program - playlista 3 odcinków

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
Cynik

"[...]w 2011 roku opłatę koncesyjną za sprzedaż alkoholu wpłacił na zły numer konta, bo taki błędnie podał na swojej stronie internetowej Urząd Miejski. W efekcie, choć potem wpłacił pieniądze już na właściwe konto, gmina cofnęła mu koncesję na sprzedaż alkoholu, bo zrobił to po terminie."

Urzędas, który pomylił numer takiego konta do nagany, a ten, który w obliczu błędu Urzędu cofnął koncesję do wylotki.

Dodaj ogłoszenie