Recenzja samochodu Fiat 126 p

Tadeusz Płatek
archiwum Polska Press
Normalne małe samochody kosztują 15 tysięcy, tymczasem już za pięć możemy nabyć malucha, który przysporzy nam problemów co niemiara. Jest to samochód zbyt mały na cokolwiek i jeśli ktoś wspomina z sentymentem mityczne podróże nim do Bułgarii za komuny, to prawdopodobnie wspomina miło również stan wojenny, kartki żywnościowe i w głowie mu się pomieszało.

Maluch wydaje z siebie nie tylko zgrzyty, trzaski i kasłania, ale też zapachy. Ma to jakoś tak zorganizowane technologicznie, że zawsze trochę brzydko pachnie olejem silnikowym. W zimie za zimno, w lecie za gorąco. Rozpalone fotele ze skaju odparzają i doskonale komponują się z kromkami z roztopionym masłem, rzeką oraz spoconymi wędkarzami bez koszulek. Każdy maluch jest fabrycznie brudny, zepsuty, a w bagażniku ma bałagan i zmarłe komary, no chyba, że właścicielem jest maniakalny pedant z Poznania, z pompką pod fotelem.

Malucha można w prosty sposób przerobić na kabriolet. Wystarczy kupić w Castoramie brzeszczot i obciąć mu dach. To będzie niezgodne z przepisami, sprawi, że auto przy prędkości 60 km/h rozleci się na kawałki i umrzemy, zanim jednak się to stanie, będzie radość, wiatr we włosach i dużo dobrej zabawy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie