Recykling po oświęcimsku. Na śmieci, które miały stać się paliwami firma N-Recykling otrzymała ponad 8,7 mln zł. Nie ma pieniędzy, są śmieci

Monika Pawłowska
Na górę śmieci, które miały stać się paliwami firma N-Recykling dostała ponad 8,7 mln zł. Dotacji nie zwróciła, paliwo nie popłynęło, a śmieci pozostały. Piotr Rymarowicz/TnRZ
Firma N-Recykling kilka lat temu kupiła teren w sąsiedztwie firmy Synthos przy ul. Chemików 1 w Oświęcimiu. Zwoziła tam odpady, głównie z Niemiec, które miała zamieniać w paliwa płynne. Na tę superprodukcję otrzymała ponad 8,7 mln zł dotacji z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, ale instalacja nie powstała. Pieniądze więc powinna oddać, ale gdzieś „ulotniły się”. Pozostały hałdy śmieci, których nie ma kto posprzątać.

FLESZ - Banki chcą naszych pieniędzy. Zapłacimy ujemne odsetki?

Hałdy śmieci wciąż zalegają przy ul. Chemików 1. Kliknij w przycisk „zobacz galerię” i przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE.

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości bezradna wobec N-Recykling?

Firma N-Recykling na przetwarzanie odpadów w paliwa płynne, w superinstalacji, którą miała zbudować, dostała 16 mln zł dotacji od agencji rządowej. Odebrała połowę kwoty. W jedyne co zainwestowała, to w koparkę i szlaban. Agencja nakazała zwrot pieniędzy, ale bez skutku.

- Beneficjent z uwagi na nieprawidłowe wykonanie postanowień umowy o dofinansowaniu, został wezwany do zwrotu wszystkich wypłaconych środków przeznaczonych na realizację inwestycji - informuje Maciej Ziarko, dyrektor departamentu kontroli Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. - PARP wydał dwie decyzje. Pierwszą w grudniu 2016 r. na kwotę 2 375 200 zł i drugą w czerwcu 2018 r. na kwotę 6 411 900 zł. Nie odzyskaliśmy tych środków - dodaje.

Jak przekonuje, PARP nie ma narzędzi, by odzyskać pieniądze. Innego zdania jest Towarzystwo na Rzecz Ziemi w Oświęcimiu, które od chwili, kiedy na działce przy ul. Chemików rosła góra śmieci, trzyma "rękę na pulsie".

- Fajna instrukcja, jak wyłudzić dotację i uniknąć jakiejkolwiek odpowiedzialności - mówi Piotr Rymarowicz, prezes Towarzystwa na Rzecz Ziemi w Oświęcimiu. - W ten sposób to się do końca świata mogą się z nimi bawić, a przecież mają ich weksel in blanco w sejfie, który wystarczyłoby wypełnić. Sprawa w sądzie załatwiona w jeden dzień. Potem licytacja komornicza, a przecież tam jest majątek: spora działka z budynkiem. Tymczasem mamy do czynienia z działaniami pozorowanymi, a właściwie brakiem jakichkolwiek. Czyżby PARP nie chciał odzyskać pieniędzy? - pyta Piotr Rymarowicz.

Radny Jan Adamaszek zaniepokojony górą śmieci pyta prezydenta Oświęcimia: co dalej?

Pieniądze do odzyskania to jeden problem. Drugim są śmieci zalegające na terenie firmy przy ul. Chemików1, mimo że powinny zniknąć do końca 2017 roku. Właściciele wywieźli raptem kilka ciężarówek odpadów, na placu pozostały tysiące ton. Zalegają i gniją. Czy są zagrożeniem dla środowiska i ludzi?

- Na to pytanie, jak również czy miasto wie, co tam jest składowane, nie uzyskałem odpowiedzi pana prezydenta na moją interpelację - mówi Jan Adamaszek, radny Rady Miasta Oświęcim. - Zero odpowiedzialności ze strony prezydenta czy starosty. Tak dalej nie może być - mówi Jan Adamaszek, który deklaruje, że na tym nie poprzestanie i temat odpowiedzialności będzie zgłębiał.

Kto i kiedy usunie hałdy śmieci zwiezione na parcelę przy ul. Chemików przez N-Recykling?

Wkrótce miną cztery lata od decyzji o zakazie składowania odpadów, a N-Recykling dotąd nie usunął śmieci, które zdążyły już porosnąć trawą i drzewami. Skoro firma nie poczuwa się do odpowiedzialności i usunięcia śmierdzących odpadów, kto powinien to zrobić? W odpowiedzi na interpelację radnego Jana Adamaszka prezydent jednoznacznie wskazuje:

- W myśl art. 26 a ust. 2 pkt 2 ustawy o odpadach, właściwym organem jest Starosta Oświęcimski, ponieważ obowiązek usunięcia odpadów w przedmiotowej sprawie powstał w związku z cofnięciem decyzji związanej z gospodarką odpadami - napisał prezydent Janusz Chwierut.

- To mocne nadużycie, że to śmietnisko powstało wskutek naszych decyzji - mówi Paweł Kobielusz, wicestarosta oświęcimski. - Mam świadomość, co do mnie należy, ale trzeba podkreślić, że ta sprawa jest pokłosiem kadencji poprzedniego starosty i zarządu, a teraz my musimy „połknąć żabę”. Zajmujemy się tą sprawą, ale w tej chwili, dla dobra sprawy, nie mogę zdradzić szczegółów – dodaje.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

niezły przekręt... eh

Dodaj ogłoszenie