Już w 2013 roku, jeszcze za kadencji burmistrza Janusza Majchra, pojawił się pomysł stworzenia projektu „Bik-owe Zakopane”. Zakładał on budowę dziesiątek kilometrów tras, które miały połączyć Zakopane z Kościeliskiem. Projekt nie doczekał się realizacji. Później pojawił się kolejny pomysł - trasa rowerowa biegnąca przez lasy tatrzańskie z Doliny Kościeliskiej aż do Łysej Polany i Palenicy Białczańskiej. Ta koncepcja nie przeszła dalej niż papier. Temat rowerów i braków infrastruktury odżył ponownie. Czy tym razem uda się zbudować drogi dla rowerów z prawdziwego zdarzenia?
Ścieżki rowerowe pod Tatrami, czyli pełen chaos
Tuż po ostatnich wyborach samorządowych wrócił temat rowerów i ścieżek rowerowych. Koordynację ze strony tatrzańskich samorządów objął Roman Krupa, wójt Gminy Kościelisko. Jak sam przyznaje, sytuacja wymaga gruntownych zmian.
- Potencjał jest absolutnie niewykorzystywany przez powiat i mamy bardzo dużo do nadrobienia - mówi Krupa. - Od początku, kiedy spotkaliśmy się w nowym składzie, pracujemy nad wspólną koncepcją ścieżek rowerowych. Zakładam, że nie wszystkie opcje są zamknięte, ale wiele już się wydarzyło.
Jak zaznacza Krupa, obecny stan rzeczy to pełen chaos. Każda z gmin działała do tej pory osobno, często korzystając z różnych programów. W efekcie powstały ścieżki i szlaki, które nie są ze sobą powiązane.
- To nie interesuje rowerzystów - stwierdza wójt. - Nasz teren jest dla nich obecnie nieprzyjazny i chcemy to zmienić - dodaje.
Połączyć Kościelisko z Zakopanem i Witów z Chochołowem
Samorządowcy zdecydowali się na wybór koordynatora, który ma stworzyć jednolitą koncepcję. Co ważne - nie ogranicza się ona tylko do powiatu tatrzańskiego.
- Zakładamy połączenie z powiatem nowotarskim, czyli Szlakiem Dookoła Tatr i Velo Dunajec - tłumaczy Krupa. - W przypadku każdej z gmin wygląda to inaczej. To kwestia własnościowa, szerokości dróg, czyli braku możliwości wydzielenia dodatkowego odcinka, który służyłby rowerzystom. Dzięki temu unikniemy też chaosu oznakowania - zaznacza.
Koordynator jest już w stałym kontakcie z samorządowcami i przedstawicielami lokalnych społeczności. Pierwsze efekty mają być widoczne jeszcze w tym roku - wtedy ma powstać kompleksowa koncepcja, która umożliwi wspólne starania o środki finansowe.
- Za jakiś czas uda się połączyć Kościelisko z Zakopanem i Witów z Chochołowem. Doświadczenie pokazuje, że będziemy korzystać głównie z drogi wojewódzkiej w przypadku Witowa i Chochołowa - mówi Krupa. - Inne możliwości, np. wykorzystanie terenów prywatnych czy Wspólnoty 8 Wsi, są już wyczerpane - zaznacza wójt mówiąc o braku zgód na wytyczenie w terenie ścieżek.
Nie tylko rowerowe trasy rodzinne
Samorządy widzą w inwestycji nie tylko szansę na rozwój turystyki, ale też promocję aktywnego stylu życia. Jak podkreśla Krupa, nie chodzi tylko o trasy rekreacyjne.
- Zdajemy sobie sprawę z potencjału, jaki drzemie w trasach rowerowych. Nie mówię tu tylko o trasach rodzinnych, ale także o trasach downhillowych, bardziej specjalistycznych. Nie wszystko od nas zależy, ale będziemy wykorzystywać każdą możliwość - zapowiada wójt.
Kiedy możemy spodziewać się realnych działań? Wójt Kościeliska wskazuje, że sam proces uzyskania dokumentacji i zgód potrwa co najmniej rok. Pierwsze projekty możliwe będą do złożenia najwcześniej pod koniec 2026 roku. - To jest taki realny termin - przyznaje.
Koncepcje, z których nic nie wyszło
Wójt Bukowiny Tatrzańskiej przypomina, że podobna inicjatywa była już bliska realizacji.
- Pracowaliśmy nad bardzo ambitnym projektem razem z Tatrzańskim Parkiem Narodowym. Aż od Kir w Kościelisku przez Zakopane na Palenicę Białczańską. To brzmiało obiecująco - wspomina. - Mieliśmy połączyć trzy gminy i lokalnie się do nich dopinać. Droga miała iść przez las, a nie wzdłuż szosy. Wiązałem z tym projektem duże nadzieje. Niestety, park się z tego wycofał. Ale warto wrócić do tych rozmów - zaznacza Andrzej Pietrzak, wójt Gminy Bukowina Tatrzańska.
Kolejnym bardzo ambitnym projektem budowy ścieżek rowerowych i połączenia w ten sposób Zakopanego i Kościeliska było “Bik-owe Zakopane”. Koncepcja powstała jeszcze za kadencji burmistrza Janusza Majchra w 2013 roku. Niestety, wszystko skończyło się na planach i rozbudzonych marzeniach miłośników jednośladów.
Zamiast ścieżek rowerowych z prawdziwego zdarzenia - poza jedną, łączącą rondo im. Jana Pawła II z Kuźnicami - w Zakopanem tras przyjaznych rowerzystom nie przybywa. Wymalowane oznaczenia rowerów na chodnikach i drogach wręcz zniechęcają kierowców jednośladów do jazdy po Zakopanem. Do tego dochodzi panujący chaos w oznakowaniu. Znaki bardzo często przeczą jeden drugiemu, a ścieżki potrafią się kończyć bez ostrzeżenia, lub w sposób uniemożliwiający dalszą jazdę zgodnie z przepisami. Rowerzyści muszą schodzić z rowerów i przepychać je w miejsce, z którego dalej będą kontynuować jazdę.
Czy tym razem temat ścieżek rowerowych nie zakończy się jedynie na ambitnych planach? Mieszkańcy i turyści z niecierpliwością czekają na konkrety. Jak pokazuje historia - potrzeba nie tylko pomysłów, ale przede wszystkim konsekwentnego działania i współpracy.
