Sandecja idzie jak burza. Teraz pora na rywala w tarapatach

Remigiusz Szurek
Remigiusz Szurek
Sandecja wygrywa i niewiele wskazuje na to, by taki stan rzeczy miał się zmienić
Sandecja wygrywa i niewiele wskazuje na to, by taki stan rzeczy miał się zmienić Fot. Sandecja.pl
Piłkarze Sandecji Nowy Sącz w rozgrywkach Fortuna 1 Ligi idą jak burza! Od jedenastu kolejnych spotkań podopieczni trenera Dariusza Dudka są niepokonani, przez ten czas sześciokrotnie wygrywali i pięciokrotnie zremisowali.

W ostatnią sobotę „Duma Krainy Lachów” rozprawiła się na własnym stadionie z trzecią siłą rozgrywek, ŁKS pokonując łodzian 2:1 po trafieniach Kamila Ogorzałego i Michala Pitera-Bućko w 92. minucie. Sądeczanom udało się więc zatem zrewanżować się rywalowi za jesienne baty 1:4.

- Zwycięstwo dedykujemy trenerowi Dudkowi i kibicom (szkoleniowca Sandecji dopadła choroba – przyp. red.) - powiedział po wygranej asystent trenera Marcin Malinowski cytowany przez witrynę Sandecja.pl.

-Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu niezła, w drugiej niepotrzebnie się trochę cofnęliśmy, co napędzało ŁKS. Summa summarum ciężko być jednak niezadowolonym, jeśli wygrywa się mecz z bardzo dobrym rywalem, tu nie ma co się oszukiwać, dodatkowo po bramce w ostatniej minucie, to cieszy podwójnie – dodał Malinowski, który w rodzimej ekstraklasie jako piłkarz rozegrał aż 458 spotkań, zdobywając w nich trzynaście goli.

Opiekun łodzian Ireneusz Mamrot skoncentrował się na swoim zespole.

- Z przebiegu gry nie zasłużyliśmy, aby przegrać tutaj mecz. Na pewno pierwsza połowa nie była w naszym wykonaniu dobra, ale spokojnie mogliśmy utrzymać remis. W zasadzie straciliśmy dwie bramki w meczu, w którym przeciwnik nie miał sytuacji – skomentował.

- Musimy poprawić parę rzeczy. Gdy nie będzie cech wolicjonalnych i tych rzeczy, które determinują grę w pierwszej lidze, to bez tego jest trudno o wyniki – zauważył.

Pora na Stomil, zespół z problemami

Do ligowego grania piłkarze Sandecji powrócą w Wielką Sobotę (godz. 14), gdy w Olsztynie zmierzą się z tamtejszym Stomilem. Podopieczni trenera Adama Majewskiego delikatnie rzecz ujmując formą nie zachwycają. W ostatniej serii gier ekipa z Warmii i Mazur okazała się słabsza od czerwonej latarni ligi, przegrywając z Zagłębiem w Sosnowcu 1:2. Ogółem była to już trzecia przegrana z rzędu Stomilu, który w tym momencie jest w tabeli zaraz za… Sandecją. Obydwie ekipy dzieli jeden punkt. Jest więc o co grać.

Najskuteczniejszymi zawodnikami olsztynian są aktualnie Wiktor Biedrzycki, Wojciech Łuczak i Japończyk Koki Hinokio. Każdy z nich strzelił po trzy gole.

Stomil na własnym boisku nie radzi sobie najlepiej. Świadczy o tym bilans dwóch zwycięstw, trzech remisów i aż siedmiu porażek (bramki 7:15).

Jesienią w starciu obydwu drużyn padł wynik 4:1 na korzyść Stomilu, który przy Kilińskiego 47 triumfował po golach Szoty, Hinokio, Łuczaka i Strausa. Ten ostatni, Jonatan, był piłkarzem sądeczan w kampanii 2017/2018, ale nie nagrał się wówczas zbyt wiele, notując raptem cztery ligowe i trzy pucharowe występy. Dla Sandecji prowadzonej wówczas przez Piotra Mandrysza gola zdobył Piter-Bućko. W piłce nożnej kilka miesięcy oznacza jednak nieraz wieczność, o czym świadczy obecna sytuacja zespołów: Sandecja wygrywa mecz za meczem, Stomil dokładnie odwrotnie.

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie