Stary Sącz: Chata chce dać pracę ludziom ze złą przeszłością

    Stary Sącz: Chata chce dać pracę ludziom ze złą przeszłością

    Iwona Kamieńska

    Gazeta Krakowska

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Chata z Mszany Dolnej - miejsce, w którym ludzie z trudną przeszłością odzyskują wiarę w normalną przyszłość - może okazać się takim samym fenomenem, jak sądecka wspólnota Brata Alberta.
    Przytulisko dla bezdomnych stało się prędko manufakturą świetnych rzemieślników. Podobny plan mają wobec Chaty jej założyciele ze Stowarzyszenia Sursum Corda. Szukają gdzieś w Beskidzie lub w Bieszczadach gospodarstwa rolnego, gdzie byli więźniowie i wychowankowie poprawczaków będą mogli pracować, szlifować talenty i zarabiać na własne utrzymanie.

    - Byłoby idealnie, gdyby to był grunt rolno-budowlany z jakimiś starymi zabudowaniami. Mogą być nawet w bardzo kiepskim stanie. Odmienimy takie miejsce. Stworzymy w nim gospodarstwo agroturystyczne prowadzące rozmaitą działalność - od gastronomicznej, poprzez rolną i rzemieślniczą - planuje Marcin Kałużny ze stowarzyszenia.

    O mszańskim domu dla byłych więźniów i wychowanków poprawczaków, urządzonym w dawnej wikarówce przy miejscowej parafii, zrobiło się głośno kilka tygodni temu, gdy jego "gospodyni", Małgosia Wróbel, dostała nagrodę samorządu małopolskiego Amicus Hominum.

    Ciepłe słowa o Chacie dodały skrzydeł wszystkim zaangażowanym w inicjatywę. Postanowili rozwinąć placówkę, wypełniającą lukę w polskim systemie resocjalizacyjnym.
    - Idea jest taka, aby ten obiekt sam na siebie zarabiał, a chłopakom z Chaty dał możliwość zawodowego startu. Jedni mają w garści fach budowlany, inni nieźle gotują. Brakuje im tylko szansy na start w inne życie i poczucia własnej wartości. Chcemy to poczucie odbudować. Formalnie byłaby to po prostu spółdzielnia pracy - tłumaczy Marcin Kałużny.

    Ma nadzieję, że teren na gospodarczą filię mszańskiej Chaty znajdzie się.
    Niekoniecznie zresztą na Limanowszczyźnie. Wolontariusze Sursum Corda są gotowi kupić ziemię albo zagospodarować taką, której z różnych względów nie może doglądać właściciel.

    - Bywa, że grunt albo jakieś stare gospodarstwo leży latami odłogiem i niszczeje, choćby ze względu na wiek i chorobę właściciela. Możemy zaoferować komuś takiemu bezterminową fachową opiekę w zamian za przekazanie ziemi - mówi pan Marcin.


    Czytaj treści premium w Gazecie Krakowskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo