Tarnowskie: za łopaty i worki z piaskiem chwytał każdy, kto mógł

Łukasz Jaje
Do wsypywania piasku do worków nie trzeba było nikogo zmuszać. Mieszkańcy okolicznych miejscowości zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji i chwytali za łopaty
Do wsypywania piasku do worków nie trzeba było nikogo zmuszać. Mieszkańcy okolicznych miejscowości zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji i chwytali za łopaty Łukasz Jaje
Wczoraj w gminie Szczucin stoczono heroiczny bój o utrzymanie wału na Wiśle w niewielkiej miejscowości Maniów. Za łopaty i worki z piaskiem chwytał każdy - od mieszkańców po strażaków oraz wojsko. Do walki włączyli się także pracownicy szczucińskiej firmy Tankpol.

- Przy uszczelnianiu wału pomaga trzydzieści osób zatrudnionych w naszej firmie. W odwodzie pozostaje kolejnych trzydzieści. Zmieniają się co kilka godzin. Sytuacja jest dramatyczna i zagraża całemu Szczucinowi. Poza tym w tak tragicznych okolicznościach musimy sobie pomagać - stwierdza Marian Kazek z firmy Tankpol.

Sytuacja była o tyle dramatyczniejsza, że we wtorek późnym popołudniem woda z rzeki Breń zalała okoliczny Słupiec. Na szczęście, wcześniej przeprowadzono ewakuację mieszkańców tej miejscowości.
- Dziś ze Słupca, przy pomocy dwóch łódek zabraliśmy 6 osób, które wcześniej nie skorzystały z ewakuacji - mówi st. kpt. Jarosław Przybułowski z olsztyńskiej kompanii odwodowej "Kormoran" z Olsztyna.

35 strażaków z warmińsko-mazurskiego walkę o utrzymanie wału w Maniowie rozpoczęło wczoraj nad ranem o godz. 1.35. - Nasze działania polegają między innymi na podnoszeniu korony wału oraz uszczelnianiu przecieków u jego podstawy - dodaje Jarosław Przybułowski.

Z odsieczą do gminy Szczucin przybyli także żołnierze z Krakowa. W ratowanie wału zaangażowano 90 wojaków. - Odwalają kawał dobrej roboty. Bez ich pomocy nasze szanse na zwycięską walkę z żywiołem z pewnością byłyby minimalne - mówią mieszkańcy Maniowa, którzy uczestniczą w akcji. Wielu z nich z powodu braku snu ledwo trzyma się na nogach. Wszyscy jednak podkreślają, że nie opuszczą wału, dopóki nie minie zagrożenie. Doceniają także wsparcie ze strony Urzędu Gminy Szczucin.

- Na bieżąco dostajemy gorące posiłki. Wiadomo, że człowiek w takich warunkach potrzebuje zjeść, żeby mieć siłę do dalszej walki - mówi Jan Wajda, który dowoził piasek ze Szczucina do Maniowa. Rano do miejscowości podstawiono autobusy. Ich pasażerami były osoby, przygotowane do ewakuacji. Były to głównie kobiety oraz ludzie starsi, którzy nie mogli pomóc w walce z żywiołem.

- To jest ogromna klęska. Ostatni raz taka woda była tutaj chyba w 2002 roku. Ewakuację rozpoczęto około godziny dziewiątej. Zdążyłam wziąć ze sobą lekarstwa i dowód osobisty - tłumaczy Zofia Kubat. Ewakuowani drżeli o swoje domostwa i liczyli na wsparcie z zewnątrz.

- Wierzymy, że w obliczu tej tragedii nie zostaniemy sami. Liczymy na pomoc władz oraz zainteresowanie mediów. Nie można o nas zapomnieć - dodaje Halina Topór. Podobnie, jak miało to miejsce w Słupcu, także w Maniowie nie wszyscy chcieli opuszczać swój dobytek.

- Nie mogę zostawić dorobku całego mojego życia. W dodatku, który jest jeszcze na kredycie i ciągle go spłacam. Rodzinę ewakuowałem. Sam jednak będę pilnował i walczył o mój dom do samego końca. Nikt nie może przecież zagwarantować, że ubezpieczyciel wypłaci później wszystkie należne mi pieniądze. A jeżeli będzie bardzo źle, to wsiądę w malucha i odjadę. Nic, że ma tylko cztery biegi - Paweł Ślęczkowski żartem próbuje rozładować ogromny stres.
Nastrój mężczyzny oraz innych mieszkańców Maniowa poprawiał się wraz z upływem kolejnych godzin.
- Rokowania są optymistyczne. Cały czas uszczelniamy newralgiczne miejsca. Wydaje się, że sytuacja została opanowana - stwierdza Jarosław Przybułowski.

Wykończonych walką z wielką wodą mieszkańców Szczucina odwiedził wczoraj pełniący obowiązki prezydenta marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Polityk pojawił się w mieście w godzinach popołudniowych.

Najważniejszą informacją, jaką przekazał ludziom, była wiadomość o pomocy finansowej dla poszkodowanych. - Uzyskałem zapewnienie z mojego klubu parlamentarnego o wsparciu dla osób z całej Polski, które zostały dotknięte przez powódź. Platforma Obywatelska przekaże dla nich ćwierć miliona złotych. Pieniądze chcemy przekazać szczególnie ludziom biednym. Apeluję również do innych środowisk politycznych, aby postąpiły podobnie - mówi Bronisław Komorowski.

Marszałek Sejmu zwracał także uwagę na potrzebę zmian w ustawach. - Każdy samorząd powinien mieć obowiązek stworzenia planu zagospodarowania przestrzennego. Tylko wtedy nie będzie dochodzić do takich sytuacji, jakie mają miejsce choćby tutaj. Powinna być zapewniona droga dojazdu do wałów. Tymczasem żołnierze oraz inne osoby muszą przedzierać się przez wodę oraz dźwigać worki na plecach - tłumaczy marszałek.

W cieniu wydarzeń ze Szczucina walkę o wał prowadzono również w innych miejscowościach regionu.
Z ulgą mogli odetchnąć m.in. mieszkańcy Otfinowa (gm. Żabno).

- Wały są nasiąknięte, jednak panujemy nad sytuacją - mówi mł. kpt. Paweł Węc z JRG nr 1 w Tarnowie.
Skończył się również horror mieszkańców Dąbrowy Tarnowskiej. Wczoraj woda opadła. Ulice w mieście były przejezdne.

Zobacz zdjęcia internautów TUTAJ oraz TUTAJ!

POWÓDŹ W KRAKOWIE. ZDJĘCIA

POWÓDŹ W KRAKOWIE: DZIEŃ DRUGI. ZDJĘCIA

KRAKÓW POD WODĄ. DZIEŃ TRZECI ZDJĘCIA

POWÓDŹ W REGIONIE TARNOWSKIM. ZDJĘCIA

POWÓDŹ W REGIONIE TARNOWSKIM. DZIEŃ DRUGI. ZDJĘCIA

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie