„Jerzyk” do włoskiego challengera przygotowywał się we Wrocławiu. Niedawno był jednym z gości konferencji zapowiadającej zbliżającą się imprezę w stolicy Dolnego Śląska, skąd wsiadł w samolot i poleciał do Bergamo.
Uznawany za najlepszego polskiego tenisistę Janowicz ostatni sezon stracił z powodu licznych problemów zdrowotnych. Teraz z jego zdrowiem jest zdecydowanie lepiej, lecz długie pauzy poskutkowały ogromnym spadkiem w rankingu ATP. 26-letni łodzianin plasuje się teraz w połowie trzeciej setki, ale - jak sam stwierdził - wrócił do żywych i chce znów zbliżyć się do czołówki. Pomóc mu w tym mają starty w challengerach, czyli trzecich pod względem rangi turniejach (po Wielkich Szlemach i turniejach ATP - przyp. red.).
Obecnie „JJ” rywalizuje na Półwyspie Apenińskim. W środę pokonał w meczu I rundy rozstawionego z numerem 8. Niemca Maximiliana Marterera 6:3, 6:4, udowadniając, że pozycja w rankingu zupełnie nie oddaje jego potencjału. W II rundzie zmierzy się z Bośniakiem Mirzą Basiciem.
Z Włoch uda się bezpośrednio do Wrocławia. Tym razem już nie po to, by gdzieś w zaciszu spokojnie potrenować, tylko by cieszyć swoją grą polską publiczność w hali Orbita. On, Hubert Hurkacz i Michał Przysiężny otrzymali od organizatorów dzikie karty. Janowicz, obok Francuzów Pierre-Huguesa Herberta i Paula-Henriego Mathieu oraz Austriaka Jurgena Melzera, będzie jednym z głównych faworytów całego turnieju. Kibice i organizatorzy mają nadzieję, że zobaczą go w finale. Ten zaplanowano na niedzielę 5 marca (godz. 17.30). Półfinały rozegrane zostaną dzień wcześniej (sobota 4 marca, godz. 14 i 16.30).
Warto przypomnieć, że wstęp na wszystkie mecze Wrocław Open będzie darmowy!