W wodzie, którą piją krakowianie, będzie można się kąpać?

Katarzyna Ponikowska
Urzędnicy nie chcą wpuścić na zalew łódek, ale zamierzają otworzyć zaporę dla pieszych
Urzędnicy nie chcą wpuścić na zalew łódek, ale zamierzają otworzyć zaporę dla pieszych Wojciech Matusik
Mieszkańcy Myślenic domagają się otwarcia Zalewu Dobczyckiego dla rekreacji. Popierają ich przedstawiciele Platformy Obywatelskiej. Zbiornik jest jednak ujęciem wody pitnej dla Krakowa. Urzędnicy są więc ostrożni. Nawet, jeśli zdecydują się na udostępnienie zalewu dla turystyki, będzie to zaledwie mały fragment jeziora.

Tylko w pierwszym tygodniu akcji, za pośrednictwem strony www.takdlazalewu.pl 350 osób wysłało e-mail na skrzynkę Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie. Chcą udostępnienia zbiornika dla spacerowiczów, łódek i wędkarzy. Organizatorzy akcji zapowiadają, że nie zakończą działań, dopóki nie będzie reakcji urzędników.

Ci bronią się, tłumacząc, że są ograniczeni przepisami. - Jest tu strefa ochronna, którą mogą zmienić tylko wodociągi - zauważa Jerzy Grela z RZGW. Nie wyklucza udostępnienia zapory dla spacerowiczów. Wcześniej trzeba ją jednak zabezpieczyć.

- Kiedyś była otwarta dla mieszkańców, jednak doszło na niej do samobójstwa i została zamknięta - przypomina Grela. By z niej korzystać, niezbędna jest budowa barierek, zabezpieczenie skarp i zatrudnienie ekip ochroniarskich. RZGW nie ma na to pieniędzy.

Zabezpieczenia chce sfinansować burmistrz Dobczyc, Marcin Pawlak z pieniędzy gminnych. Trwa opracowywanie koniecznej dokumentacji.

- Chcemy, żeby zapora była otwarta w lipcu przyszłego roku - mówi Pawlak.

Piotr Ziętara, krakowskie wodociągi:
Podstawową funkcją Zalewu Dobczyckiego jest zabezpieczenie źródła wody pitnej dla Krakowa. Z ujęcia korzysta ponad pół miliona osób. Dla nich czysta woda jest ważniejsza niż rekreacja. Zbiornik jest dla nas cenny, bo dzięki niemu pijemy bardzo dobrą wodę. Na razie nie przewidujemy korekt strefy ochronnej. Zalew jest zbiornikiem małym i płytkim. Prowadzimy skomplikowane analizy ze specjalistami z Politechniki Krakowskiej, by sprawdzić, czy jezioro jest w stanie się samo oczyszczać. Dopiero kiedy będziemy znać wyniki, będziemy mogli pomyśleć o uruchomieniu ograniczonej rekreacji. Na pewno nie będzie tam uprawiania sportów wodnych.

Brutalne zbrodnie, zuchwałe kradzieże, tragiczne wypadki. Zobacz, jak wygląda prawda o kryminalnej Małopolscekryminalnamalopolska.pl

60 tysięcy złotych do wygrania.Sprawdź jak. Wejdź nawww.szumowski.eu

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
nikita01

trzeba także spojrzeć na to że nie ma pieniędzy na odbudowę zbiornika który teraz jest niczym bomba podczas powodzi, wały są nieszczelne zagrażają , przepompowni na Dolnym w Myślenicach (jak ją zatopi to Krakusy sobie popiją żurku jak nigdy, Drogini-podczas ostatniej powodzi część ludzi była ewakuowana, a co za tym idzie sąsiednie okolice. Szczęście w nieszczęściu że otwarto tamę i upuszczono wody.
Jeśli była by rekreacja byłby dochód a co za tym idzie podatki które można by było przeznaczyć na utrzymanie jednej z głównych funkcji zbiornika-magazynowania wody. W obecnej chwili widać gołym okiem że magazyn wody to ok 40% jak nie mniej tego co mógł pomieścić podczas pierwszych lat eksplatacji. Szok przecież taki zbiornik powinien być pogłębiany

J
Jan

mają własne ujęcia ze studni ?

a
as

i tak gawno spływa tam rzekami, więc co za różnica..

e
erpayk

Nie tylko kogoś pogieło ale ktoś jest popierdolony.

M
Marcin

ostro pogięło!!!

Dodaj ogłoszenie