Renata Knapik-Miazga, Barbara Brych, Gloria Klughardt oraz Anna Polis w morderczych zawodach (trwały 12 godzin, trzeba było stoczyć aż siedem walk drużynowych) dotarły do finału, w którym musiały uznać wyższość włoskiego zespołu Fiamme Oro, przegrywając 29:33. Do ostatniego pojedynku, który toczyła Renata Knapik-Miazga Polki miały szansę na wygraną. Wcześniej prowadziły w meczu bądź był remis. Także w finałowym pojedynku. W końcu Giulia Rizzi przełamała Knapik-Miazgę i Włoszki zwyciężyły.
- To ogromny sukces, największy w historii klubowej polskiej szpady – mówi trener AZS AWF Radosław Zawrotniak. - Dla mnie bardzo cenny, bo w pełni wypracowany razem z dziewczynami. Tym bardziej się cieszę, że jesteśmy przecież niskobudżetowym klubem i zrobienie takiego wyniku to wielka sprawa. W ogóle to bardzo prestiżowa impreza, trzeba być wysoko w rankingu, by być zaproszonym. Wystartowało 15 zespołów. Włosi, jako organizator mieli prawo wystawienia trzech drużyn, Francuzi dwóch.
Oba pokonały akademiczki, w tym obrońcę mistrzowskiego tytułu – Beauvais Aca 39:34 (ćwierćfinał). W meczu 1/8 finału Polki zwyciężyły z Fechtklub Berno 40:34, a w półfinale Levallois 45:41.
- Zrewanżowaliśmy się Levallois za porażkę w grupie – cieszy się Zawrotniak. - W ogóle trafiliśmy do „grupy śmierci” bo jak się później okazało, trzy zespoły z niej zajęły trzy pierwsze miejsca na podium. Finałowy rywal miał same rutynowane, utytułowane zawodniczki. Oprócz medali i pucharu Polki zyskały też premię finansową.
