MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wisła Kraków. Pierwszy krok został zrobiony, a pierwsze wiosenne punkty zdobyte

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Wojciech Matusik
Jeśli w Wiśle Kraków zima była tego roku gorąca z różnych względów, to żeby podtrzymać temperaturę, trzeba było wygrać na inaugurację ligowej wiosny z Resovią. I to „Białej Gwieździe” się udało.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

Ciśnienie przed meczem z Resovią było naprawdę duże. Bo co by nie mówić, krakowianie zrobili najmocniejsze na papierze transfery ze wszystkich I-ligowców. Mieli też najlepsze warunki do przygotowań. Ale, że zawsze na końcu piłkarskie życie mówi sprawdzam na boisku, to trzeba było poczekać do starcia z ekipą z Rzeszowa. I tutaj Wisła test zdała, bo nie tylko wygrała 2:0, ale też miała taką kontrolę nad meczem, jakiej w jej wykonaniu dawno nie oglądano. Chyba od sierpniowego spotkania ze Skrą Częstochowa, ostatniego do piątku wygranego na stadionie przy ul. Reymonta.

Plusy meczu z Resovią są takie, że Wisła przeważała cały czas. W pierwszej części strzeliła też dwie bramki, dzięki akcjom skrzydłami, z czym miała przecież problemy jesienią. Teraz jednak dobre dośrodkowania nowych Hiszpanów w Wiśle Davida Junki i Miki Villara skończyły się najpierw samobójczym golem Łukasza Seweryna, a w drugim przypadku precyzyjnym, technicznym strzałem Luisa Fernandeza. To na rzeszowian w zupełności wystarczyło.

Druga połowa nie była już tak dobra. I trudno nie zgodzić się z trenerem Wisły Radosławem Sobolewskim, który po końcowym gwizdku podkreślał: - Podobała mi w się w drugiej połowie mądrość zespołu, który potrafił wyczekać. Jedna rzecz jest do poprawy, bo powinniśmy wyjść z większą liczbą kontrataków, takich groźniejszych. To nam się nie udawało.

Ktoś może oczywiście powiedzieć, że Wisła w drugiej połowie zagrała po prostu słabiej, zachowawczo. Tylko, że jeśli tyle miesięcy zespół czeka na wygraną u siebie, to można zrozumieć chęć utrzymania dwubramkowej zaliczki za wszelką cenę, bez zbędnego ryzyka. Jeśli wziąć pod uwagę fakt, że „Biała Gwiazda” jesienią miała osiem meczów, w których wychodziła na prowadzenie, a które nie kończyły się jej wygranymi, to może łatwiej będzie zrozumieć taką grę.

Oczywiście weryfikacja przebudowanej Wisły tak naprawdę dopiero nastąpi, gdy przyjdzie grać z bardziej wymagającymi rywalami niż mocno przestraszona Resovia. Choćby już w następnej kolejce w Gdyni z Arką. Pierwszy krok został jednak już przez Wisłę zrobiony. Pierwsze punkty do czołówki odrobione i to z perspektywy „Białej Gwiazdy” wydaje się być po piątku najważniejsze.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Wojciech Łobodziński, trener Arki Gdynia: Karny był ewidentny

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska