

BUDOWANIE PRZEWAGI
Wisła miała plan na mecz z Odrą Opole, co było widać od początku spotkania. Krakowianie nie bawili się w czekanie, co zrobi rywal, tylko wyszli wysoko, zdominowali wydarzenia na boisku. Ten mecz pokazał, że nie zawsze oznacza to szybkie prowadzenie i łatwe zwycięstwo. Zgodzić się jednak trzeba z trenerem Radosławem Sobolewskim, że końcowy sukces w tym spotkaniu swój początek miał w pierwszej połowie. Chodzi m.in. o to gonienie rywali z jednej na drugą stronę boiska, przez co tracili siły, a co w samej końcówce znalazło swój finał w błędach w obronie opolan, gdy już po prostu brakowało im sił.

KONSEKWENCJA W GRZE
Wiślacy nie stracili w tym meczu głów. To duży pozytyw, bo pewnie jeszcze wiele razy w tym sezonie mogą być sytuacje, gdy wynik się nie będzie układał. Nie jest sztuką „grać swoje”, gdy wszystko się układa. Sztuką jest robić to wtedy, gdy właśnie nie idzie. W piątek to zrobiła Wisła. I spotkała ją za to nagroda.

NA PRZEKÓR PROBLEMOM, CZYLI RZECZ O CHARAKTERZE
W Gdyni trener Radosław Sobolewski powiedział, że jesienią taki mecz jak z Arką Wisła pewnie by przegrała wysoko. Chodziło o reakcję na 0:1 do przerwy. O charakterze szkoleniowiec „Białej Gwiazdy” wspomniał też po spotkaniu z Odrą, gdy znów jego piłkarzom udało się odwrócić losy potyczki i zgarnąć całą pulę. To naprawdę duża i dla kibiców Wisły miła odmiana po wielu miesiącach, gdy wszyscy widzieli jak wielkie mentalne problemy ma zespół. To przecież był jeden z powodów spadku z ekstraklasy. To był też jeden z powodów kiepskiej jesieni już w I lidze. Widać, że w tym względzie wykonana została duża praca, bo dzisiaj wiślacy byle czym już się nie załamują. Nawet jeśli nie układa im się na boisku, walczą z całych sił do końca.