Wolbrom. Według Piotra Gamrota prowadzenie Domu Kultury to misja dla pasjonatów

Katarzyna Ponikowska
Katarzyna Ponikowska
Jednym z największych zwycięzców tegorocznych wyborów samorządowych w powiecie olkuskim jest Piotr Gamrot, dyrektor Domu Kultury w Wolbromiu, który został radnym powiatowym. Zagłosowało na niego 2644 osób. Nic dziwnego! To człowiek pełen pasji, pomysłów, który od lat zmienia oblicze nie tylko Domu Kultury i lokalnego kina, ale całego Wolbromia. Archiwum prywatne
Jednym z największych zwycięzców tegorocznych wyborów samorządowych w powiecie olkuskim jest Piotr Gamrot, dyrektor Domu Kultury w Wolbromiu, który został radnym powiatowym. Zagłosowało na niego 2644 osób. Nic dziwnego! To człowiek pełen pasji, pomysłów, który od lat zmienia oblicze nie tylko Domu Kultury i lokalnego kina, ale całego Wolbromia.

Kiedy Piotr Gamrot obejmował stanowisko dyrektora Domu Kultury w styczniu 2011 r., wolbromskie kino miało 2,5 tys. widzów rocznie, a w mieście nie było praktycznie żadnych rozrywek.

Teraz ściągają tu największe gwiazdy polskiej muzyki jak Budka Suflera, Lady Pank, Cleo czy Grzegorz Turnau, a w 2017 r. kino odwiedziło aż 32 tys. osób. Na koncertach, spektaklach, kabaretach i spotkaniach przewija się drugie tyle osób.

Zaczynał od dyskotek

Piotr Gamrot związany jest z wolbromskim domem kultury od lat 80-tych, kiedy jeszcze jako licealista zaczął prowadzić tam dyskoteki. Był dj’em, bo uznał, że brakuje takiej atrakcji w okolicy. Łatwo nie było, ale się przebił i zajmował się imprezami tanecznymi przez cztery lata. Kiedy dostał powołanie do wojska, prowadził dyskoteki i kino w klubie garnizonowym.

Po powrocie do Wolbromia miał firmę zajmującą się sitodrukiem, a potem ubezpieczeniową, prowadził kawiarnię dla młodzieży, zajmował się dystrybucją eksportowanych lodów i napojów. W 2005 r. zaczął pracę w urzędzie miasta i gminy, a po pewnym czasie padła propozycja, by pomógł w organizacji Dni Wolbromia. Skorzystał z szansy i to od razu z wielkim rozmachem - zorganizował występ zespołu Myslovitz. - Wiedziałem, że się uda i miałem rację. Sala pękała w szwach - wspomina tamte chwile.

Uratował wolbromskie kino

Niedługo potem dostał propozycję objęcie stanowiska dyrektora Domu Kultury i uratowania wolbromskiego kina. Zaczął od wymiany nagłośnienia. Nie było łatwo zdobyć pieniądze, ale się nie poddawał. Wyrzucali go drzwiami, wchodził oknem. Zorganizował zbiórkę na ratunek obiektu. I udało się. W Wolbromiu powstało pierwsze kino cyfrowe w powiecie. Zakupiono jeden z najnowocześniejszych projektorów. Później udało się wymienić m.in. ekran, fotele, oświetlenie. W 2017 r. powstała druga kameralna sala kinowa. - Dziś jakością oraz repertuarem nie odbiegamy od multipleksów w dużych miastach - cieszy się Piotr Gamrot.

W planach są dalsze remonty, montaż systemu dźwięku przestrzennego, stworzenie filii kina w jednej z sąsiednich miejscowości. - Kino musi się cały czas rozwijać, bo ludzie lubią nowości - podkreśla.

Zresztą uratowanie kina, to nie jedyna zasługa szefa placówki. Cały czas idzie naprzód. Ma masę pomysłów, czasem szalonych, które z determinacją wciela w życie. Koło DK powstał m.in. kort do padla - nie ma takiego drugiego w okolicy. Ostatnim sukcesem jest budowa tężni. Została otwarta 28 września. - To jeden z największych hitów. Cały czas jest oblegana, mimo coraz gorszej pogody - zauważa Piotr Gamrot. Teraz marzy o tym, by powiększyć DK, bo zaczyna brakować miejsca.

Jego zdaniem nie ma rzeczy niemożliwych. - Stawiamy sobie cele i je spełniamy. Moja zasada jest taka, że musi się udać - zauważa.

Trzecie dziecko

Prywatnie Piotr Gamrot od 31 lat ma żonę - Jolę. Jest dumny z dzieci - 30-letniej Marysi, która kocha zwierzęta i zajmuje się dogoterapią oraz syna Michała, który jest przed maturą, a jego pasją jest ratownictwo medyczne i piłka nożna.

Dom Kultury to dla Piotra jak trzecie dziecko. Nie ukrywa, że ciągle brakuje mu czasu, a kiedy wszyscy wypoczywają, on pracuje. Na szczęście jego rodzina to rozumie. - Bez wsparcia żony nie czułbym takiej satysfakcji z tego, co robię - podkreśla.

Według Piotra prowadzenie Domu Kultury to misja, a osoby tam pracujące muszą być pasjonatami. - Chodzi o to, żeby dać ludziom to, czego potrzebują, dać zadowolenie. Czasem odbywa się to kosztem rodziny, wypoczynku, własnych przyjemności, ale to był mój świadomy wybór. Staram się dawać z siebie wszystko - kwituje.

Bydlin. Wzięli udział w Międzynarodowym Biegu Ulicznym Szlak...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie