Wykonawca wyrzucony z budowy zakopianki: Gdybyśmy zrobili to, co chciała GDDKiA, to groziłoby to wielką katastrofą budowlaną [28.07.]

Tomasz Mateusiak
Tomasz Mateusiak
W tym miejscu znajduje się wg wykonawcy osuwisko, bez zabezpieczenia którego dokończenie budowy tego odcinka jest niemożliwe GDDKiA
Po tym, jak krakowski oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad ogłosił, że zrywa umowę z wykonawcą ekspresowej zakopianki nie musieliśmy długo czekać na odpowiedź drugiej strony. Do mediów dotarło właśnie oświadczenie napisane przez konsorcjum firm IDS-BUD i Altis-Holding. Czytamy w nim, że to, iż droga w góry nie została wybudowana na czas to wina GDDKiA, która co gorsze chciała, by kontynuowano prace pomimo wykryciu na trasie ekspresówki dużego osuwiska ziemi. Zdaniem wspomnianych firm, gdyby ich konsorcjum przystało na takie warunki, to w przyszłości groziłoby to "niewyobrażalną w skutkach katastrofą budowlaną".

W galerii pokazujemy zdjęcia miejsc gdzie trzeba dokończyć prace na odcinku.

Sporny odcinek ekspresowej zakopianki przebiega pomiędzy gotową do 2009 obwodnicą Lubnia (w ciągu S7), a wsią Naprawa (tuż przed północnym wlotem do budowanego tunelu pod górą Luboń Wielki). Droga ta jest gotowa dziś w 95 procentach. Ruch od grudnia zeszłego roku odbywa się na niej jednak tylko po jednej jezdni. By oddać do użytku drugą trzeba wykonać łącznik prawego pasa z wspomnianą obwodnicą oraz dokończyć budowę długiego wiaduktu mniej więcej w połowie odcinka.

O zerwaniu umowy z wykonawcą GDDKiA poinformowała w zeszły piątek (17 lipca) popołudniu. Tłumaczono, że dzieje się tak bo od 15 marca (wówczas skończyła się przerwa zimowa na budowie) wykonawca nie rozpoczął nowych prac. Dodatkowo zdaniem GDDKiA polsko-ukraińskie konsorcjum IDS-BUD i ALTIS HOLDING, nie płaciło już od jakiegoś czasu swoim podwykonawcom. Ci kilkukrotnie blokowali więc zakopiankę na znak protestu. Ostatecznie wypłaty dla nich zaczęła wykonywać bezpośrednio krakowska centrala GDDKiA. Do 17 lipca wypłacono im już 20 milionów złotych, a roszczenia za już wykonane prace mogą sięgnąć nawet kolejnych 23 milionów.

Budowa zakopianki. Roboty na zakopiance stanęły?! Te zdjęcia...

Przedstawiciele GDDKiA mieli kilkakrotnie spotykać się z zarządem wykonawcy w celu rozwiązania kluczowych dla budowy problemów. Wzywali ich do kontynuowania robót i wypłacenia zaległości podwykonawcom. Wszystko bezskutecznie.

- W związku nieprawidłowym wykonywaniem obowiązków wynikających z podpisanej umowy naliczaliśmy konsorcjum kary. Do tej pory obejmują one kwotę 27 mln zł. Kwota nie zamyka wszystkich roszczeń GDDKiA w stosunku do wykonawcy - informuje Iwona Mikrut, rzecznik prasowa krakowskiego GDDKiA. - Trwa inwentaryzacja wykonanych prac na prawej jezdni S7 Lubień - Naprawa, która nie została ukończona przez konsorcjum IDS-BUD i ALTIS-HOLDING. Pod koniec wakacji planowane jest ogłoszenie przetargu na dokończenie prawej jezdni, by jesienią przyszłego roku mogli nią już jeździć kierowcy. Lewa jezdnia budowanej S7 na odcinku Lubień - Naprawa została ukończona i ruch odbywa się po niej w dwóch kierunkach od 20 grudnia 2019 r." - zaznacza GDDKiA.

Tak będzie wyglądać nowa zakopianka do Nowego Targu. Budowa ...

O tym, że na zakopiance źle się dzieje pisaliśmy już na początku maja w tym miejscu

Problem w tym, że całą sytuację zupełnie inaczej widzi jednak druga strona czyli polsko-ukraińskie konsorcjum. W wysłanym mediom oświadczeniu zrzucają oni winę za zaistniałą sytuację na GDDKiA.

"To my jesteśmy w tej sytuacji poszkodowani i w związku z tym naliczyliśmy GDDKiA karę umowną w wysokości 78 milionów złotych, której zapłacenia dochodzić będziemy na drodze prawnej. IDS-BUD nie może zaakceptować sytuacji, w której ryzyko związane z niestabilnością osuwiska miałoby stać się przedmiotem optymalizacji kosztowej i mogło w efekcie doprowadzić do niewyobrażalnej w skutkach katastrofy budowlanej" - czytamy.

O jaką katastrofę możliwą katastrofę chodzi? Jak już wspomnieliśmy na spornym odcinku brakuje jednego z wiaduktów. W 2016 roku gdy ruszyła budowa wykryto, ze w miejscu gdzie ma być jedna z jego podpór jest duże osuwisko ziemi, którego wcześniej się tu nie spodziewano. Przez lata wykonawcy i GDDKiA zastanawiali się co z tym faktem zrobić. By kontynuować budowę zdecydowano się zostawić budowę wiaduktu na sam koniec a wcześniej przeprowadzić badania geologiczne.

Zdaniem wykonawców renomowani eksperci (Państwowy Instytut Geologiczny, Politechnika Krakowska) wskazywali, że osuwisko trzeba dodatkowo zabezpieczyć. To byłoby kosztowne i wymagało od GDDKiA dodatkowych pieniędzy. I to rodziło - zdaniem wykonawców problem.

Z początku GDDKiA wydawała się akceptować konieczność wykonania zabezpieczeń osuwiska, zlecając naszej firmie opracowanie odpowiedniej dokumentacji projektowej (o wartości przekraczającej pół miliona złotych) i uzyskanie decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej (ZRID). Pomimo tego, w styczniu 2020 r. GDDKiA – wbrew wszelkim ekspertyzom – stwierdziła, że nie ma potrzeby wykonania zabezpieczania osuwiska. Równocześnie jednak zawarto z nami kolejny aneks, wydłużając termin dokończenia obiektu do 30 października 2020 r. Mając świadomość ogromnego ryzyka, wielokrotnie wzywaliśmy GDDKiA do zabezpieczenia osuwiska, na licznych spotkaniach przedstawiając zagrożenia wynikające z takiej sytuacji. 1 lipca 2020 r. GDDKiA nieoczekiwanie radykalnie zmieniła stanowisko. Przedstawiła alternatywny projekt zabezpieczenia osuwiska, inny od wcześniej zleconego przez siebie, tym samym ponownie potwierdzając zasadność zabezpieczenia osuwiska.

IDS -BUD i ALTIS-HOLDING nie zaakceptował sytuacji twierdząc, że złe zabezpieczenie osuwiska spowoduje w przyszłości zawalenie się wiaduktu co pociągnie za sobą śmierć wielu osób. Sugerując, że GDDKiA chciała coś takiego na konsorcjum wymóc wykonawcy wprost uderzają więc w państwową instytucję.

Co na to wszystko GDDKiA? Poprosiliśmy agencję o komentarz. Czekamy na odpowiedź.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

H
Hipokryzja

Bardzo często w POLSZY okrada się tych na końcu łańcucha pokarmowego. Czy wygrywający przetarg z góry zakładają okradanie podwykonawców?

Komu wierzyć? A może to cwany deal na wyszarpanie publicznych pieniędzy? P.S. Od lat krąży niby żarcik: Polacy w konkursie na bramę do Niebios zaproponowali 10 x więcej niż pozostali oferenci.

Dlaczego tak drogo? - zapytał św. Piotr. To proste: 50% koszty, a resztą się podzielimy po połowie.....

G
Gość

Sposob wykonania drog w Polsce jest co najmniej dziwny , firma wygrywa przetarg i co ? nie ma swojego sprzetu , tylko szuka podwykonawcow czyli to nie jest wykonawca tylko posrednik , stad "bajonskie" ceny i nie placenie podwykonawca . Uwazam ze firma ktora nie dyspinuje swoim sprzetem i ludzi do wykonania zadania wogole nie powinna byc brana pod uwage jako wykonwca zadania . To jest potencjalne zrodlo mozliwosci korupcji .Czas to zmienic .Frima ktora wygrala przetarg ma miec moce wykonwcze , poco placis za posrednictwo i narazac pokwykonaców na bankructwo i stressy .

Dodaj ogłoszenie