Choć do wakacji niewiele ponad miesiąc, jak na razie górale nie mogą być pewni zarobku z sezonie letnim. Okazuje się, że zainteresowanie letnim wypoczynkiem w górach jak na razie jest znikome.
- Jeszcze nic nie sprzedane. Mamy tylko pojedyncze wstępne rezerwacje od stałych klientów. Jest słabo – przyznaje Łukasz Filipowicz, prowadzący ośrodek wypoczynkowym w centrum Zakopanego. - Mamy nadzieję, że rezerwacje przyjdą na zasadzie last minute, jak to bywało w czasie pandemii.
Przedsiębiorca ocenia, że to efekt sytuacji geopolitycznej, inflacji, drożyzny i niepewnego jutra. - Ludzie kalkulują jak mogą. Liczą wszystko i wszędzie – dodaje.
Agata Wojtowicz z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej dodaje, że Polacy odkładają decyzję o wyjeździe właśnie z uwagi na ceny w sklepach, czy na stacjach benzynowych. - Jak ktoś obecnie robi rezerwacje wakacyjne, to ci, którzy planują wyjazdy zagraniczne. Decyzję co do podróży krajowych odkładamy na później – dodaje.
Emilia Glista z firmy Joint System, która wspomaga hotele i pensjonaty w górach w pozyskiwaniu nowych klientów, szacuje, że obłożenie na wakacje w ośrodkach pod Giewontem to maks. 20-30 proc. - To jak na tą porę roku niewiele. Jednak już zdążyliśmy się przyzwyczaić, że turyści robią rezerwacje z niewielkim wyprzedzeniem, więc na razie wielkiej paniki wśród hotelarzy nie ma – mówi. I dodaje, że na ten moment niewiele osób dzwoni i pyta o wakacje. - Zdecydowanie więcej pytań dotyczy najbliższych weekendów – dodaje.
Agata Wojtowicz dodaje jednak, że ta sytuacja może być niepokojąca dla branży turystycznej. - Zwłaszcza w ośrodkach i miejscowości, które utrzymują się tylko i wyłącznie z turystyki.
Po pandemii nie wrócili do Zakopanego goście z dalekich destynacji zagranicznych. Jak już są zagraniczni przyjezdni, to pojawiają się jedynie sąsiedzi Polski – Słowacy, Węgrzy, Czesi. Jednak nie w masowych ilościach.
- Mocno spadła ilość planowanych pobytów krótkich, nawet jednodniowych, turystów, którzy wypoczywają w Krakowie. I to jest niepokojące – zaznacza Wojtowicz.
- Dla innych Polska stała się niebezpieczna przez wojną na Ukrainie. Dla takiego mieszkańca Madrytu nasz kraj to już niemal Ukrainy – uważa Łukasz Filipowicz.
Zakopane chce przekonać do powrotu gości z Półwyspu Arabskiego, którzy przed pandemią bardzo licznie odwiedzali miasto pod Giewontem. Kilka dni temu urząd miasta odwiedziła Dr Eman Ahmed Al Salami - ambasador Zjednoczonych Emiratów Arabskich w Warszawie.
- Pani ambasador przyjechała, by odnowić relacje i kontakty z Zakopanem, aby turyści z Półwyspu Arabskiego wrócili pod Giewont. Pandemia i inne wydarzenia na świecie spowodowały, że nastąpiła przerwa w kontaktach turystycznych – mówi Grzegorz Cisło, sekretarz urzędu miasta w Zakopanem. - Ustaliliśmy wspólnie, że będziemy pokazywać, że w naszym kraju, w naszym mieście jest bezpiecznie i można tutaj wypoczywać – dodaje.
Obie strony umówiły się na wspólną akcję promocyjną Zakopanego w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Jej szczegóły mają być dopiero uzgodnione.
- Na dnie Jeziora Czorsztyńskiego leży zatopiona wieś. Tak kiedyś wyglądało to miejsce
- "Bangladesz" na Siwej Polanie. Buda za budą, pamiątki, kiełbaski i lane piwo
- To był kiedyś legendarny budynek na Krupówkach. Dziś w budynku hula wiatr
- Tatry. Legendarny Mnich - marzenie turystów i taterników [NIESAMOWITE ZDJĘCIA]
- Jak wyglądało Zakopane 30 lat temu i jak wygląda teraz? Miasto bardzo się zmieniło
- Tatry. Remonty szlaków idą pełną parą. To ciężka ręczna robota [ZDJĘCIA]
