- To raczej wada wykonawcza, nie konstrukcyjna - przekonuje Jarosław Iwaniec, prezes GSM.
Żelbetowe ściany balkonów winny nachodzić na siebie pionowo. Odkryto jednak, że w sześciu punktowcach spoczywają jedynie na fragmentach krawędzi. W ciągu trzech lat wszystkie wzmocniono stalowymi kątownikami i skręcono śrubami.
- Z pewnością niewiele to pomoże - komentuje Władysław Konopka z bloku przy ul. Armii Krajowej 17. - Ale się tym nie przejmuję. Mieszkam na parterze, więc w razie czego daleko nie polecę.
Jego sąsiad Maciej Gąsiorek wierzy w skuteczność zabezpieczeń. Natomiast mieszkający na piątym piętrze tego bloku Alfons Kogut podkreśla, że nigdy nie myśli o zagrożeniu katastrofą. - Balkony trzeba było wzmocnić, ponieważ po powodzi w 1997 roku grunt był niestabilny - mówi Kogut. - To dlatego że bloki postawiono na bagnistym terenie. Ale teraz jest już bezpiecznie.
W 2009 r., kiedy nadzór budowlany nakazał pilnie wzmocnić ściany, największe emocje przeżywano w bloku przy ul. Lwowskiej 136. Uznano, że ten budynek należy zabezpieczyć w pierwszej kolejności, bo tam nierówności były najbardziej widoczne. - Może dla wprawnego oka, bo przeciętny lokator tego raczej nie widział - przekonuje Edward Szczurek, mieszkaniec. - Zrobili wzmocnienie i przestałem o tym myśleć.
Całość robót projektował m.in. sądecki architekt Jan Skawiński. Mówi, że wzmocnienia na pewno zdadzą egzamin, choć nie podejmuje się odpowiedzi na pytanie, jak długo bloki z wielkiej płyty jeszcze postoją. - Czas szybko biegnie i nie służy konstrukcjom - zauważa Skawiński. - Dlatego trzeba je obserwować.
Nadzór budowlany sprawdza bloki z wielkiej płyty co roku. Do tej pory nie znalazł zmian, które mogłyby zagrozić stabilności wieżowców. Mimo to zainteresowanie mieszkaniami w wielkiej płycie jest niewielkie. Rocznie GSM sprzedaje zaledwie kilka-kilkanaście lokali. A ma ich ponad 9 tysięcy.
- W grę wchodzą tylko użytkowane mieszkania, bo nowych od dawna już nie budujemy - zaznacza prezes Iwaniec. Nie łączy jednak niskiego zainteresowania lokalami z faktem, iż mieszczą się w blokach z wielkiej płyty. - Sprzedajemy głównie mieszkania lokatorów, którzy wyjechali za granicę za pracą - wyjaśnia Iwaniec. - Jest kryzys, więc na rynku nieruchomości nie ma już takiego ruchu, jak kiedyś. Ludzie po prostu nie mają pieniędzy na takie zakupy.
Postoją 100 lat
Bloki z wielkiej płyty budowano w Nowym Sączu od lat 60. do połowy 80. XX w. W tej technologii wznosił je Nowosądecki Kombinat Budowlany, w którym wicedyrektorem był Marek Oleksiński, późniejszy wojewoda nowosądeki (1996-97). - Te bloki będą stać ze 100 lat - przekonuje Oleksiński. - Mają trwałe konstrukcje oparte na sprawdzonej technologii, stosowanej m.in. we Francji i Skandynawii, gdzie zdała egzamin. Gdy powstawały osiedla Milenium czy Barskie, własnościowe mieszkanie z ciepłą wodą i toaletą było szczytem marzeń. Służą one do dziś i pewnie nieprędko się to zmieni.
Artykuły, za które warto zapłacić! Sprawdź i przeczytaj
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
"Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+