Afryka 2x2 - czyli podróż na rowerach przez Czarny Ląd

Agnieszka Nigbor-Chmura
Elżbieta Wiejaczka, z wykształcenia biolog i dziennikarz, z tytułem Dziennikarza Obywatelskiego 2011. Tomasz Budzioch, z wykształcenia geograf, zawodowo zajmujący się pracami wysokościowymi. Obydwoje przed kilkoma laty byli bohaterami naszych redakcyjnych materiałów. Ona - ciekawa świata miłośniczka Afryki, lider wypraw na Kilimandżaro, on - podróżnik, któremu bliższa była Azja i wyprawy rowerowe. Słowa przysięgi małżeńskiej wypowiedzieli cztery miesiące temu, 3 grudnia tego roku wyruszają we wspólną, kilkumiesięczną podróż "Afryka 2x2", czyli na rowerach przez Czarny Ląd.

- "Afryka 2x2" to pomysł na podróż poślubną! Ja kocham Czarny Ląd, a Tomek rowery, stąd wyprawa na dwóch kółkach przez 7000 kilometrów afrykańskich dróg i bezdroży - mówi Ela. Natychmiast uzupełnia ją Tomek, zdradzając plan podróży. - Lecimy do Windhuk w Namibii, wsiadamy w autobus do Swakopmund i tam, na wybrzeżu Oceanu Atlantyckiego, skręcamy rowery, którymi ruszymy przez Afrykę.

Mamy z grubsza wyrysowaną trasę, ale plan podróży stanowi raczej ogólny zarys. Bez wątpienia będzie on korygowany w zależności od potrzeb i warunków na miejscu - tłumaczy. Chcą dojechać aż do Kenii, przez Botswanę, Zambię, Zimbabwe, Mozambik, Malawi, Tanzanię, Burundi, Rwandę i Ugandę.

- Z suahili - językiem używanym w Afryce Wschodniej, angielskim i francuskim nie będzie problemu. Portugalskiego już nie znamy. Na pokonanie siedmiu tysięcy kilometrów mamy około pięciu miesięcy, do dyspozycji dwa rowery i dużo entuzjazmu - dodaje Ela. Chcą pokonywać około 70 kilometrów dziennie, ale jeśli znajdą się w ciekawym miejscu albo spotkają interesujących ludzi, zatrzymają się nawet na kilka dni.

- Trudno przewidzieć wszystkie trudności, które spotkamy na trasie. Obawiamy się dzikich zwierząt - zwłaszcza w miejscach, gdzie będziemy musieli biwakować z dala od siedzib ludzkich. W niektórych regionach problemem będzie zaopatrzenie w wodę i żywność. Inna kategoria to choroby tropikalne, których musimy uniknąć. Na pierwszy rzut oka nasz plan może wydawać się karkołomny, ale przy zachowaniu zdrowego rozsądku powinniśmy szczęśliwie dotrzeć do Mombasy, czyli końcowego punktu naszej wyprawy - tłumaczy nasza podróżniczka.

Oczywiste jest, że w małżeńskim teamie to Tomek zajmuję się całą techniczną stroną przedsięwzięcia. Należy do niej m.in. przygotowanie rowerów i sprzętu. Poza tym ma spore doświadczenie związane z podróżami rowerowymi.

- W wakacje 2010 r. przez dwa miesiące przemierzałem rowerem indyjskie Himalaje. Jak na ten rejon było to bardzo deszczowe lato. W górskiej prowincji Ladakh-Zanskar w wyniku osuwisk zginęło wtedy kilkaset osób. Wiele miejscowości zostało przywalonych zwałami ziemi i błota. Obszar ten był przez wiele dni odcięty od świata w wyniku zniszczenia dróg. Bywały takie odcinki, że aby je pokonać, trzeba było rozpakowywać rower i przenosić wszystko na plecach. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, iż znaczna część pokonanych wtedy 3000 kilometrów leżała powyżej 4500 m n.p.m. Niemniej jednak wspominam ten wyjazd jako jedną z najwspanialszych przygód w życiu, a zdobyte wtedy doświadczenie bardzo przyda się nam w Afryce. Teraz wiem, że trzeba zabrać nie rzeczy, które mogą się przydać, ale te, które przydadzą się na pewno. W praktyce wygląda to tak, że składa się na środku pokoju to, co absolutnie niezbędne, po czym odrzuca z tego 2/3, żeby zmieścić się w sakwach i samolotowym limicie bagażu. Poza minimalną ilością ubrań musimy spakować sprzęt biwakowy, części zapasowe i serwisowe, rozbudowaną apteczkę, elektronikę. To wszystko waży, a musimy mieć świadomość, że na niektóre odcinki będziemy musieli zabierać również prowiant i po kilkanaście litrów wody. Tak obładowany rower może mieć nawet 50 kilogramów - tłumaczy Tomek.

Ela jest logistykiem tej wyprawy. - Tym zajmuję się na co dzień w pracy w Afryce. Przed wyprawą pilnuję harmonogramu szczepień. Trzeba o tym pomyśleć wcześniej, gdyż część z nich trzeba wykonać z wyprzedzeniem. Muszę zadbać o wizy, bo choć większość można kupić na miejscu, to na przykład namibijską musimy mieć wcześniej. Szukam kontaktów na miejscu. Poza tym potrzebujemy informacji na temat możliwości przejazdu rowerem niektórymi trasami, zwłaszcza w obrębie parków narodowych. Robię też listę rzeczy, które musimy zabrać na wyjazd. Do tych ważnych należy na przykład lampa UVC do odkażania wody, przewodniki i mapy w PDF-ach czy zestaw chirurgiczny - tłumaczy gorliczanka.

Mają już większość sprzętu - rowery, sakwy i cały ekwipunek biwakowy. Bardzo dokładnie analizują, co zabrać. - Lekki namiot, skromny zestaw naczyń do gotowania. Wyposażenie musi być jak najprostsze, odporne na ciężkie warunki i łatwe do naprawienia w warunkach afrykańskich. Niemiecka firma Mainstream MSX w zamian za zdjęcia z wyprawy wyposażyła nas w komplet doskonałej jakości sakw rowerowych, które świetnie sprawdziły się podczas wyprawy w Himalaje - dodaje Tomek.

Wyprawę dwójki gorlickich podróżników objęła patronatem "Gazeta Krakowska". O ich przygodach i postępach w trasie będziemy informować na bieżąco w "Gazecie Gorlickiej". Pierwszą relację z wyprawy chcielibyśmy opublikować na Boże Narodzenie.

Afrykańsko-azjatycka historia miłości

Poznali się piętnaście lat temu na spotkaniu grupy muzycznej. Ela śpiewała, Tomek grał na gitarze, od tamtej pory się przyjaźnią. On wtedy dużo podróżował, głównie do Azji, a ona studiowała w Krakowie. Po latach role się odwróciły: zaczęła wyjeżdżać - najczęściej do wymarzonej Afryki. Tomek budował dom pod Gorlicami. W którymś momencie, nieoczekiwanie dla całej rodziny, oświadczyli, że się pobierają - w zasadzie nawet nie byliśmy parą. Z relacji przyjacielskich przeskoczyli w narzeczeńskie.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Krakus

Najbardziej niebezpiecznymi w tym rejonie sa ludzie, zaczyna sie jak w rpa. Uwazac prosze

Dodaj ogłoszenie