FLESZ - Remonty drożeją, ciężko o fachowców

W trakcie ostatniej sesji Rady Miasta na ten właśnie obiekt zwróciła uwagę radna Mariola Migdar. Blok znalazł się w wykazie zamówień publicznych, a zaplanowano w nim kompleksową wymianę pionów i poziomów instalacji wody zimnej i ciepłej. Jak słusznie zauważyła radna Migdar, to stosunkowo nowy budynek i takie działanie w nim wydaje się chyba każdemu co najmniej dziwne. Na wątpliwości radnej natychmiast odpowiedzi udzielił Łukasz Bałajewicz, zastępca burmistrza Gorlic.
- Już wcześniej sygnalizowałem, że ten budynek, choć nowy to został wykonany w taki sposób, który jest teraz problem - mówił. - Od początku jego eksploatacji występowały w nim liczne usterki i wady. Prowadzone było również w poprzednich kadencjach przez zarządcę budynku, czyli Gorlickie Towarzystwo Budownictwa Społecznego postępowanie sądowe, które niestety nie przyniosło w pełni pozytywnych wyników na rzecz miasta - podkreślił.
Urzędnik podkreślił też, że obecnie miasto, zarządzające samodzielnie swoimi nieruchomościami, musi uporać się z problemem dotyczącym właśnie wody.
- W tym bloku, instalacja, która była wykonana w technologii rur stalowych jest już mocno skorodowana - stwierdził Łukasz Bałajewicz. - Mieliśmy tam ciągłe awarie i przecieki. Po ich odkryciu i wykonaniu ekspertyzy decyzja mogła być tylko jedna i zostało to zlecone. Wymiana instalacji zabezpieczy nas przed ponoszeniem dalszych kosztów ciągłych napraw – zaznaczył.
Odpowiadając na pytanie radnej Migdar, zastępca burmistrz wspomniał o sporze prawnym, jaki z wykonawcą budynku toczył GTBS. Miasto miało sporo uwag, które dotyczyły częściowej niezgodności wykonania robót względem dokumentacji projektowej i zastosowania wadliwych materiałów wykończeniowych.
- Postępowanie sądowe już się zakończyło – mówi Edward Igras, prezes GTBS. - Niestety tak do końca nie jestem zadowolony z wyniku, choć osiągnęliśmy mały sukces. Sąd przyznał nam w części rację, ale niestety stwierdził też, że dokonany komisyjny odbiór budynku, usankcjonował tak naprawdę sposób jego wykonania - dodał.
Problemy z komunalną substancją mieszkaniową to niestety nie tylko ten jeden budynek. Blok przy ulicy Orzeszkowej, oddany mieszkańcom w użytkowanie w 2006 roku w zasadzie od pierwszej chwili był problemem. Również w tym przypadku miasto musiało wejść w spór prawny z wykonawcą. Dla mieszkających tam ludzi największym kłopotem okazał się grzyb na ścianach. Badania kamerami termowizyjnymi wykazały, że blok najzwyczajniej w świecie przemarza, a do mieszkań dostawała się wilgoć. Teraz sytuacja się zmieniła, bo blok został podłączony do miejskiej sieci ciepłowniczej, co zapewnia utrzymanie stałej temperatury w czasie sezonu grzewczego. Wcześniej mieszkańcy ogrzewali swoje mieszkania piecami gazowymi.
-Zmiana technologii oznacza dla mieszkańców bloku przede wszystkim poprawę bezpieczeństwa i podniesienie komfortu życia – mówił Rafał Kukla, burmistrz Gorlic tuż po oddaniu do użytku nowej instalacji.
Z informacji, które udało nam się uzyskać, wiemy też, że miasto ma w planach docieplenie bloku, tak by wszystko było tam zgodne z obowiązującym obecnie normami. Trwają poszukiwania źródeł finansowania takich prac.
Zupełnie inny problem odkrył się w trakcie eksploatacji najnowszej miejskiej inwestycji mieszkaniowej, chodzi o budynek z mieszkaniami socjalnymi przy ulicy Chopina 35a. Problemem w tym bloku była kanalizacja. Co kilka dni musiała zjawiać się tam ekipa robotników, by ją udrażniać. Blok został oddany do użytku w 2014 roku, jest więc całkiem nowy. Kosztował 2,5 mln złotych, przy czym miasto otrzymało na inwestycję dofinansowanie z Banku Gospodarstwa Krajowego w wysokości 30 procent wartości inwestycji. Tu również spierano się z wykonawcą. Po ostatnich modernizacjach instalacji problemy z drożności kanalizacji skończyły się.