Bon turystyczny nie uratuje turystyki w Krakowie. Sztandarowe hotele zagrożone upadkiem lub wykupieniem przez zagraniczną konkurencję

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Turysta polski jest wdzięczny i sympatyczny, ale dysponuje funduszami kilkakrotnie mniejszymi niż turysta zagraniczny, więc nie jest w stanie wypełnić potężnej finansowej wyrwy po Amerykanach, Izraelczykach, Niemcach, Brytyjczykach, Włochach... Wedle raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego, turyści zagraniczni, którzy przyjechali do Polski w 2018 r., wydali 34,5 mld zł, co daje średnio 1759 zł na osobę (obywatel Stanów Zjednoczonych – 5595 zł, Izraela – 3552 zł); Polacy w związku z podróżami krajowymi wydali 27,7 mld zł, co daje 996 zł na turystę.
Turysta polski jest wdzięczny i sympatyczny, ale dysponuje funduszami kilkakrotnie mniejszymi niż turysta zagraniczny, więc nie jest w stanie wypełnić potężnej finansowej wyrwy po Amerykanach, Izraelczykach, Niemcach, Brytyjczykach, Włochach... Wedle raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego, turyści zagraniczni, którzy przyjechali do Polski w 2018 r., wydali 34,5 mld zł, co daje średnio 1759 zł na osobę (obywatel Stanów Zjednoczonych – 5595 zł, Izraela – 3552 zł); Polacy w związku z podróżami krajowymi wydali 27,7 mld zł, co daje 996 zł na turystę. For. Andrzej Wiśniewski / Polska Press
Bon turystyczny, którym już w sierpniu polskie rodziny będą mogły płacić za wakacyjny wypoczynek, przyspieszy odbudowę małopolskiej turystyki. Najwięcej zyskają hotele i pensjonaty oraz ośrodki agroturystyczne i kolonijne położone w górach, parkach krajobrazowych, na odludziu. Bon nie pomoże natomiast lwiej części branży w Krakowie. Chodzi o najsłynniejsze hotele, odwiedzane przed pandemią tłumnie przez turystów zagranicznych, a także rekordowo liczne w stolicy Małopolski obiekty obsługujące uczestników targów, konferencji, spotkań biznesowych czy imprez kulturalnych. W równie trudnej sytuacji są biura obsługujące obcokrajowców oraz wysyłające w świat Polaków. Eksperci ostrzegają: bez wsparcia państwa i Unii Europejskiej grozi nam jesienią fala upadłości. Zagraniczni inwestorzy od tygodni szukają okazji do przejęcia najatrakcyjniejszych obiektów i firm.

FLESZ - Fiskus na tropie oszustów

- Małopolska turystyka, ta lokalna, zwłaszcza agroturystyka, obiecująco podnosi się po pandemii; znam obiekty, w których liczba gości jest już na poziomie zeszłego roku, albo nawet wyższym. Dobrze dzieje się w górach, parkach narodowych, na terenach wiejskich. Na tym tle Kraków ma bardzo poważny problem z powodu braku turystów zagranicznych. Wśród sztandarowych krakowskich hoteli są takie, w których przed pandemią cudzoziemcy stanowili 95 proc. gości. Turysta krajowy, nawet z bonem w ręku, nigdy ich nie zastąpi – podkreśla Grzegorz Biedroń, prezes Małopolskiej Organizacji Turystycznej.

Jego słowa potwierdza Adam Rajpold, szef Małopolskiej Izby Hotelarskiej Gremium, zrzeszającej ponad 60 obiektów. Izba kontynuuje tradycje dawnej Korporacji Gremium Właścicieli Hoteli i Pensjonatów w Krakowie i reprezentuje m.in. tak znane obiekty, jak Hotele Kazimierz, Hotel Europejski, Hotel Polonia czy Hotel Warszawski, a także Dom Benedyktynów w Tyńcu.

- Moja firma, Hotele Kazimierz, ma cztery obiekty, z których trzy stoją zamknięte, a jeden działa na 15 procent. Dzięki temu, że załapaliśmy się na ostatnią tarczę antykryzysową, udało nam się uratować miejsca pracy – a mam pracowników z dwudziestoletnim stażem – ale ta pomoc jest tylko do końca sierpnia. Tymczasem nie widać jaskółek poprawy, czyli powrotu turysty zagranicznego, który przed pandemią dawał w mojej grupie 90 procent przychodów – tłumaczy Adam Rajpold.

Dodaje, że w firmach zrzeszonych w MIH sytuacja wygląda przeważnie bardzo podobnie. W zdecydowanie najgorszym położeniu są te, które tuż pod pandemią zaciągnęły kredyty i zainwestowały w rozbudowę czy modernizację obiektów. – Muszą spłacać raty, utrzymać pracowników, regulować wszystkie opłaty, wiszą nad nimi podatki – odroczone tylko do września… Obawiam się, że jesienią rozpocznie się totalny dramat, bo dojdą do tego koszty ogrzewania – niezbędnego, by chronić instalacje przez zniszczeniem. Zagrożony jest dorobek pokoleń wielu rodzin, które przez dziesięciolecia ciężko pracowały na globalny sukces turystycznej marki Kraków – mówi prezes MIH Gremium.

Plaża pod Krakowem jak nad Bałtykiem. Otwarto jedno z najwię...

Przypomina, że wakacje były zawsze czasem, w którym przedsiębiorcy z branży turystycznej – ale też powiązanych sektorów gospodarki, jak gastronomia i handel – gromadzili środki na resztę roku. Tymczasem w opinii większości właścicieli sztandarowych krakowskich obiektów sezon 2020 będzie całkowicie zmarnowany: 500-złotowy bon turystyczny nie ożywi przecież ruchu w luksusowych hotelach, w których doba kosztuje często kilka razy więcej, ani w kompleksach nastawionych na turystykę kongresową i biznesową.

- Prawda jest taka, że nic nie zmieni się u nas dopóty, dopóki nie wróci turysta zagraniczny. A on nie wróci, jeśli nie odzyska w pełni poczucia bezpieczeństwa. Czyli musi pojawić się szczepionka, albo jakieś skuteczne lekarstwo na COVID-19, ewentualnie ludzie muszą przywyknąć, a raczej nauczyć się żyć z tą pandemią i nie bać się podróżować, jak dawniej – opisuje Adam Rajpold.

Przyznaje, że celem numer jeden dla właścicieli sztandarowych krakowskich obiektów jest teraz przetrwać najbliższy rok, nie upaść, nie zwalniać pracowników – i nie dać się przejąć konkurencji. W branży aż huczy od informacji na temat coraz liczniejszych ofert z zagranicy typu „Kupię hotel, a najlepiej całą sieć”. Zagrożone wykupieniem przez konkurentów lub zagranicznych inwestorów (mówi się o Amerykanach, ale też Rosjanach i Chińczykach) są zwłaszcza przedsięwzięcia mocno zadłużone w bankach, w trakcie rozbudowy, a od marca pozbawione przychodów.

Kraków i Wrocław jak Grecja, Hiszpania i Włochy

- Europa wybiera się na wakacje u siebie, a branża turystyczna w Krakowie potrzebuje pomocy już – tak obecną sytuację streszcza Grzegorz Biedroń z MOT. I wyjaśnia, że w sierpniu tradycyjnie instytucje unijne mają urlop i niewiele się dzieje, a tymczasem czas jest wyjątkowy i wymaga błyskawicznych działań w skali całego kontynentu.

- Wiadomo, że najbardziej dotknięte przez pandemię zostały żyjące z turystyki kraje południa Europy, jak Grecja, Hiszpania, Portugalia, Włochy. One silnie zabiegają o to, by proponowane przez Komisję Europejską dodatkowe środki z unijnego Funduszu Odbudowy zostały uruchomione jak najszybciej i wsparły zwłaszcza ich branżę turystyczną, bo inaczej grozi jej armagedon. Ale bardzo podobne jest położenie miast takich, jak Kraków, które przed pandemią przyciągały miliony turystów z odległych zakątków globu – przekonuje Grzegorz Biedroń. Jego zdaniem, firmy zajmujące się organizowaniem przyjazdów turystów zagranicznych do Polski oraz wyjazdów turystów polskich zagranicę, winny być jak najszybciej objęte unijnym wsparciem, takim samym jak Hiszpania czy Grecja.

TOP 50 najlepszych miejsc na wyprawy rowerowe po Małopolsce....

Szef MOT zwraca uwagę, że w ostatnich tygodniach krakowskie lotnisko w Balicach obsługuje od 8 do 9 tys. pasażerów dziennie, gdy przed rokiem było ich ponad 25 tys., a w tym sezonie wakacyjnym, po uruchomieniu dodatkowych połączeń, miało być ponad 30 tys.

– Rozwój nie tylko krakowskiej turystyki, ale wręcz całej lokalnej i regionalnej gospodarki jest ściśle powiązany z rozwojem naszego portu lotniczego i na odwrót – podkreśla Radosław Włoszek, prezes Kraków Airport.

- Z danych międzynarodowych, m.in. z popularnego Airbnb, można wnioskować, że świat powoli wychodzi z domowych pieleszy i zaczyna podróżować: wynajem kwater jest już niemal na poziomie sprzed roku. Są to jednak, przynajmniej na razie, wojaże na znacznie krótsze odległości, przeważnie krajowe. Czyli Niemcy podróżują po Niemczech, Włosi po Włoszech, Polacy po Polsce. Dla Krakowa to jest faktycznie bardzo zła wiadomość, bo turystę zagranicznego – z jego zamożnością, przyzwyczajeniami, oczekiwaniami – bardzo trudno zastąpić turystą krajowym. Nie uda się to w sztandarowych krakowskich obiektach, a na pewno nie szybko – przyznaje szef MOT. I powtarza, że wobec tego jedyne, co może zrobić państwo i województwo, to pomóc przetrwać najtrudniejszy okres możliwie dużej liczbie firm oraz wspólnie pracować nad odbudową zaufania do podróży i powrotem cudzoziemców pod Wawel.

- Zdecydowana większość firm turystycznych w Polsce należy do polskich obywateli. Bez pomocy państwa może się okazać, że turyści nie tylko w Małopolsce, po ustaniu pandemii, mogliby nie być gośćmi, jak do tej pory, w większości polskich pensjonatów, domów wczasowych, aparthoteli, hosteli, hoteli, jako że te przejdą w ręce inwestorów zagranicznych. Prawdopodobny jest taki scenariusz wydarzeń, że będą jedynie pracować jako personel w takich zagranicznych obiektach, świadcząc usługi – ostrzega Kazimierz Barczyk, przewodniczący Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Małopolski. I wraz z wójtami, burmistrzami i prezydentami w naszym regionie apeluje do premiera oraz władz Małopolski o stworzenie specjalnej tarczy, która ochroni polskich przedsiębiorców.

- W przeciwnym razie już jesienią mogą być oni zmuszeni do zamykania i wyprzedawania swojej infrastruktury - bazy noclegowej międzynarodowym instytucjom finansowym i zagranicznym korporacjom turystycznym w ramach ich długoterminowych strategii – podkreśla Kazimierz Barczyk.

„Kraków wspiera branżę turystyczną” kontra „Czarny scenariusz dla Krakowa”

„Kraków po pandemii czeka dramat. To efekt potężnego uzależnienia miasta od turystów zagranicznych. W ostatnich latach napędzali oni nie tylko turystykę (wytwarzającą aż 10 proc. lokalnego PKB), ale i wiele innych branż, od gastronomii, handlu, targów i konferencji po transport, usługi i rzemiosło, a nawet przemysł” – napisaliśmy 30 maja w tekście „Czarny scenariusz dla Krakowa: tysiące firm przetrwa kryzys, ale zostanie bez klientów. Rząd im nie pomoże. Lepsze wieści dla Podhala”.

TOP 10 atrakcji w Rodzinnym Parku Rozrywki Energylandia w Za...

Cytowaliśmy w nim m.in. Krzysztofa Mazura, mieszkającego w Krakowie wiceministra rozwoju, który radził części osób żyjących z turystyki, by „przemyślały swój model biznesowy” i zastanowiły się nad zmianą branży. Zdaniem wiceministra, Kraków winien w większym stopniu postawić na badania naukowe, nowoczesne technologie oraz oparty na robotyzacji i innowacjach przemysł kolejnych generacji.

Niedługo potem na internetowej stronie krakowskiego magistratu ukazało się coś na kształt polemiki z tym tekstem (a przede wszystkim ministrem Mazurem). Autor, powołując się na dane… MOT oraz ekspertów, dowodził, że miasto wcale nie jest uzależnione od turystów zagranicznych.

„Z badań prowadzanych co roku przez Małopolską Organizację Turystyczną (MOT) na zlecenie Urzędu Miasta Krakowa i publikowanych w Biuletynie Informacji Publicznej, jak również na stronach internetowych miasta oraz MOT, wyraźnie wynika, że zdecydowaną większość osób goszczących w Krakowie stanowili odwiedzający krajowi” – mówi w owym tekście dr Krzysztof Borkowski, ekspert w dziedzinie turystyki, koordynujący realizowane co roku badania ruchu turystycznego w Krakowie i w Małopolsce.

Z przedstawionych przezeń danych wynika, że „w 2019 roku w Krakowie było 76,5 proc. odwiedzających z kraju i 23,5 proc. z zagranicy, a w latach 2016-2019 było to również średnio 76,5 proc. odwiedzających z kraju i 23,5 proc. z zagranicy. W 2019 roku w Krakowie gościło 10 150 000 turystów, czyli podróżnych, którzy nocowali w mieście: 69,95 proc. turystów z kraju i 30,05 proc. z zagranicy. W latach było tak samo”.

Badacz odnosi się także do przytoczonych w artykule słów ministra o braku możliwości wpływu rządu na wynikające ze strachu decyzje wyjazdowe turystów zagranicznych, co firmom utrzymującym się z turystyki grozi pozostaniem bez klientów przez najbliższe miesiące czy lata.

– Mamy możliwość wpływu. Działania te opisuje projekt Proxenos Cracoviensis, gwarantujący turystom opiekę socjalną na wypadek zdarzeń wymagających w uzasadnionych sytuacjach udzielenia pozarodzinnej pomocy instytucjonalnej gościom miasta (czyli zdeklarowanym turystom). Podobny lub identyczny program ożywiający polską turystykę przyjazdową bez większych problemów można zastosować jako rozwiązanie ogólnopolskie, wykorzystując już istniejące w Polsce mobilne aplikacje „antycovidowe” – podpowiada ekspert i odsyła do badań naukowych.

W polemice przywołane zostały „różne formy wsparcia dla krakowskiej branży turystycznej”, zorganizowane lub wspierane przez miasto, a „zmierzające do odbudowy przyjazdów turystycznych i wsparcia działalności krakowskich przedsiębiorców”, jak ogólnopolska kampania „Kraków.Nieodkryty” czy program „Szyte na miarę” - skierowany do organizatorów turystyki i kongresów, mający na celu przedstawienie potencjału Krakowa jako miasta idealnego na organizację kongresów i konferencji oraz turystycznych odwiedzin. Oraz kilka innych inicjatyw.

Tymczasem kilka dni przed ukazaniem się owej polemiki krakowski GUS opublikował raport „Turystyka w Małopolsce w roku 2019”). Czytamy w nim, że w zeszłym roku Małopolska odnotowała kolejny rekord popularności wśród turystów krajowych i zagranicznych: liczba udzielonych noclegów wzrosła o 7,5 proc. „W samym Krakowie udzielono ich w sumie 6,1 mln, z czego 2,8 mln turystom krajowym (wzrost o 6,2 proc.) i 3,3 mln zagranicznym (wzrost aż o 11,4 proc.). Noclegi udzielone turystom zagranicznym stanowiły zatem 54,6 proc. ogólnej liczby. Zarazem było to aż 81 procent noclegów udzielonych obcokrajowcom w całym województwie!” – pisze GUS.

30 zdjęć Krakowa sprzed 30 lat! Tak wyglądało miasto w latac...

„W końcu lipca 2019 r. w Krakowie prowadziło działalność 275 turystycznych obiektów noclegowych (17,8% bazy noclegowej województwa), w których znajdowało się 33,6 tys. miejsc noclegowych (32,0% miejsc w województwie). Większość (60,7%) stanowiły hotele – 167 obiektów (24,6 tys. miejsc, 11,9 tys. pokoi), z których 13 (2,5 tys. miejsc, 1,3 tys. pokoi) oznaczonych było najwyższą 5-gwiazdkową kategorią. W 2019 r. w turystycznych obiektach noclegowych zlokalizowanych w Krakowie zatrzymało się 2,7 mln osób (o 8,5% więcej niż w 2018 r.), co stanowiło 48,7% wszystkich turystów korzystających z noclegów w województwie małopolskim” – podaje GUS.

Kraków: Turysta zagraniczny wydaje zdecydowanie więcej niż polski

Z kolei z opublikowanego 13 maja raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Branża turystyczna w Polsce. Obraz sprzed pandemii” wynika, że turysta zagraniczny wydaje w czasie pobytu w takich miastach, jak Kraków, od dwóch do dziesięciu razy więcej pieniędzy niż turysta polski. 60 proc. obcokrajowców odwiedzających turystycznie Polskę stanowią obywatele państw sąsiednich, głównie Niemcy (34 proc. wszystkich turystów zagranicznych). Przeciętne wydatki takich przybyszy wynoszą 1320 zł na osobą, a wśród ogółu turystów zagranicznych ta średnia jest o ponad 400 zł wyższa. Najwięcej w przeliczeniu na osobę wydawali obywatele Chin – 6522 zł, Stanów Zjednoczonych – 5595 zł i Izraela – 3552 zł. Dwie ostatnie nacje dominują wśród odwiedzających Kraków.

Autorzy raportu podkreślają też, że o ile w równie popularnym, jak nasze, województwie pomorskim, zdecydowana większość ruchu turystycznego odbywa się latem, to w Małopolsce ruch ten jest rozłożony równomiernie w ciągu roku. Wyjątek stanowią kurorty górskie, okupowane przez turystów głownie zimą i latem. W efekcie straty na Pomorzu czy Podhalu spowodowane koronawirusem nie są tak ogromne jak pod Wawelem. Co więcej – Pomorze i Podhale właśnie te straty odrabiają. A liczne krakowskie hotele stoją nadal puste.

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: Bon turystyczny nie uratuje turystyki w Krakowie. Sztandarowe hotele zagrożone upadkiem lub wykupieniem przez zagraniczną konkurencję - Dziennik Polski

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Get real!

"Turysta polski jest wdzięczny i sympatyczny, ale dysponuje funduszami kilkakrotnie mniejszymi niż turysta zagraniczny, więc nie jest w stanie wypełnić potężnej finansowej wyrwy" - zatem należy dostosować swoją ofertę do potrzeb i mozliwości turysty polskiego, a nie ciągle usiłować "liczyć gruszki na wierzbie".

I
Idźmy dalej...
21 lipca, 14:08, Zbigniew Rusek:

Za dużo hoteli zbudowano w Krakowie (a tym bardziej za dużo biurowców). lepiej było pozostawić przemysł w mieście, z wyjątkiem tego najbardziej trującego (Solvay, Bonarka, Garbarnia). Precz z biurami!!!

Nie tylko za dużo hoteli i biurowców; także wszystkie te prywatne "Wyższe Szkoły Tego i Owego" powinny zostać przeniesione na prowincję - do Myślenic, Nowego Targu, Starachowic, Olkusza itd - żeby ludzie stamtąd nie musieli migrować do Krakowa w poszukiwaniu dyplomów, zabawy i partnerów życiowych (bo nie żartujmy mówiąc, że "wykształcenia" :D ).

Krakowowi zupełnie wystarczą te duże uczelnie państwowe - jak UJ, AGH, PK i parę innych - a te małe niepotrzebnie przyciągają "studencką stonkę". Kogo one "kształcą"? "Politologów" i "europeistów"? Co oni potem mogą zrobić, prócz zatrudnienia się w "biurowcu" jako "konsultant" wiszący na jakiejś "infolinii"?

P
Piotr Żmigrodzki

Może po prostu trzeba obniżyć ceny, a nie żądać za pokoik z butelką wody mineralnej i tv z 4 stacjami 500 zł? Hotele niestety za wygórowaną cenę oferują usługi przeciętnym ludziom niepotrzebne i nad tym się powinni przede wszystkim zastanowić ich właściciele.

Z
Zbigniew Rusek

Za dużo hoteli zbudowano w Krakowie (a tym bardziej za dużo biurowców). lepiej było pozostawić przemysł w mieście, z wyjątkiem tego najbardziej trującego (Solvay, Bonarka, Garbarnia). Precz z biurami!!!

b
bruner

Rany, wyborcy Czaska sa coraz aktywniejsi! Szybciej, wiecej, walczcie o demokracje, Towarzysze !

g
gosc
21 lipca, 9:05, Tępy Wsion:

Sprawa banalnie prosta.

Wystarczy "zrepolonizować" hotele w Krakowie.

Posadzić na wierzchu swojaków.

Całość dofinansować z budżetu państwa (bo tam pieniądze się rodzą same, albo Pinokio zabiera kasę Unii, bo to taki długonosy już chojrak).

Tak oto uratowane zostaną istniejące miejsca pracy a do tego powstanie jeszcze wiele nowych intratnych posad dla czerwonych swojaków.

Dojna zmiana czerwonych rules!

Uuuuuuuraaaaa.

Dokładnie, oni zyskami , kosztami się nie przejmują, zrzucą na społeczeństwo wmawiając im że tak musi być, a jak będzie zysk to będą krzyczeć zyski nasze straty wasze.

A my będziemy dumnym narodem z naszej państwowości bolszewickiej, gdzie z wybitniejszymi obywatelami się walczy, bo miernoty się źle przy nich czują.

T
Tępy Wsion

Sprawa banalnie prosta.

Wystarczy "zrepolonizować" hotele w Krakowie.

Posadzić na wierzchu swojaków.

Całość dofinansować z budżetu państwa (bo tam pieniądze się rodzą same, albo Pinokio zabiera kasę Unii, bo to taki długonosy już chojrak).

Tak oto uratowane zostaną istniejące miejsca pracy a do tego powstanie jeszcze wiele nowych intratnych posad dla czerwonych swojaków.

Dojna zmiana czerwonych rules!

Uuuuuuuraaaaa.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3