Budynek banku na rogu Jagiełły i Kołłątaja to perełka w dorobku architekta Józefa Baruta

Tomasz PruchnickiZaktualizowano 
archiwum
Znawcy sztuki budowlanej mówią wprost - na gorlickim budynku na skrzyżowaniu ul. Jagiełły i Kołłątaja sztuki architektonicznej powinni uczyć się adepci tego kierunku. To prawdziwa perełka w dorobku Józefa Baruta.

Kiedy mieszkańcy miasta skręcali z ulicy 3-go Maja (wówczas 1 Maja) w ulicę Jagiełły, to w bramach można było zauważyć Liceum Medycznego i Biblioteki Miejskiej po jednym funkcjonariuszu dawnej MO (wtedy już Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Gorlicach) ubranych po cywilnemu i po jednym w bloku mieszkalnym i przy poczcie.

Ciekawscy mogli udać, że czytają ogłoszenia w witrynie biblioteki i obserwować, co się wydarzy.

Wzrokowa lustracja przechodniów tej ulicy stanowiła element zabezpieczenia pobierania gotówki z banku, dla któregoś z zakładów pracy. „Władza nie obawiała się napadów na konwoje z pieniędzmi”, bo w socjalizmie nie było takich zbrodni, toteż nie było klasycznej obstawy transportu, składającej się z umundurowanych funkcjonariuszy z długą bronią. Jednak czujne oko musiało być w pobliżu. Po kilkunastu minutach z podwórka banku wyjeżdżała nysa i dalej ulicą Kołłątaja podążała do zakładu, aby tam można było każdemu według pracy i zasług włożyć do koperty prawne środki płatnicze PRL.

Budynek banku znajduje się u zbiegu ulicy Jagiełły i Kołłątaja (wtedy ulica Zielona). Każdy mógł wejść do jego wnętrza i załatwiać różne sprawy finansowe od kredytów, poprzez oszczędności po wypłaty gotówkowe. Główna sala operacyjna na parterze budynku zawierała kilka przeszklonych okienek, kontuary, dwie kasy i oczywiście okienko strzelnicze w ścianie na wprost wejścia. Dlaczego strzelnicze? Wewnątrz pomieszczenia na podwyższeniu siedział umundurowany strażnik - pan Kazimierz. To na jego wyposażeniu był przestarzały karabin, z którego można było oddawać pojedyncze strzały.

Szczelina w ścianie była na tyle wąska, że widać było tylko oczy i część nosa starszego strażnika banku. Miało to bardziej charakter propagandowy niż praktyczny.

Kiedy jakimś cudem udało się uzyskać zgodę na wyjazd do któregoś ościennego kraju w ramach Układu Warszawskiego (a graniczyło to z cudem dla zwykłego obywatela - dla osób z nomenklatury było zaś bez zbędnego wysiłku), to w banku, na podstawie mnóstwa zaświadczeń można było otrzymać tzw. „książeczkę walutową”. Na jej podstawie wymieniano złotówki na walutę kraju docelowego.

Powróćmy jednak do budynku banku i historii jego budowy. Zlecenie opracowania projektu dla siedziby Powiatowej Kasy Oszczędności inżynier Józef Barut przyjął na przełomie 1926/1927 roku.

Klasycystyczne elewacje budynku wzbogacił nowymi elementami. Tak więc pomiędzy dwie kolumny przy głównym wejściu umieścił balkon z tralkami. Także na elewacji bocznej od strony ulicy Kołłątaja powielił balkony. Wszystkie wsparł na kroksztynach - ozdobnych podpórkach i nad oknami, w ich nadprożach zastosował detal greckich meandrów. Pierwotnie na murze elewacji wejściowej zaprojektował dwie kobiety, trzymające zegar z datą. Element ten nie został nigdy zrealizowany. Projekt został zatwierdzony w Magistracie Miasta Gorlice przez burmistrza 30 kwietnia 1927 roku. Jak to zwykle z bankami bywa, na projektach tych obiektów są pomieszczenia z opisaną i nieopisaną funkcją ze względu „tajne przez poufne”, aby nie trafił się jakiś kasiarz Henryk Kwinto.

Dawny westybul, czyli reprezentacyjny przedsionek dzisiaj jest namiastką jego niegdysiejszej świetności.

Skarbiec mieścił się na parterze w pomieszczeniu, gdzie w latach powojennych swoje służbowe pomieszczenie z otworem strzelniczym miał pan Kazimierz.

Sala dla „publiczności” miała wymiar 4 m x 8,60 m. Na drugim piętrze były dwa mieszkania służbowe, do których prowadziły dwie odrębne klatki schodowe. Jedna wewnętrzna, w banku do mieszkania z balkonem od strony ulicy Jagiełły, a druga wejściem z ulicy Kołłątaja i klatką schodową. Do pierwszego mieszkania można było dostać się balkonikiem z drugiej klatki schodowej.

Elewacje były wykonane z barwionego lastryka w kolorze zbliżonym do grafitowego. Ten rodzaj tynku miał imitować kamień, a wykonywany był przy użyciu bardzo drogiego białego cementu portlandzkiego i kruszywa o różnej frakcji i różnym kolorze. Takie zestawienie miało za zadanie wydobyć półcienie i wyeksponować detale architektoniczne. Cokół budynku również wykonany był tym rodzajem tynku i wykonano podział imitujący obłożenie go płytami kamiennymi.

W dużych bramach zastosowano szkło kryształowe, fazowane i opalizujące. Kiedy dobiegła końca II wojna światowa, nowe władze przejęły budynek na cele bankowe. Aby nie wydawać pieniędzy na odnawianie tak wspaniałej elewacji, uszkodzonej podczas wojny, na tynk nakropiono „wszędobylską komunistyczną terabonę”, przykrywając detale, które uległy zatarciu pierwotnej formy.

Kolor całości - szary - miał mówić klasie robotniczej, że bank służy tylko do przechowywania pieniędzy, a nie do ich lokowania w celach kapitalistycznego zysku. Pomijając książeczki oszczędnościowe na mieszkania lub samochody.

17 listopada 1950 roku powstaje w tym budynku Narodowy Bank Polski Oddział w Gorlicach, przejmując część obowiązków Banku Inwestycyjnego i Banku Rolnego.

Za 15 lat w budynku odbędzie się poważniejszy remont, obejmujący salę operacyjną, która po zmodernizowaniu będzie pełniła swoją funkcję do 1994 roku, kiedy to zostanie przeprowadzony kapitalny remont banku już wtedy znany jako Bank Przemysłowo Handlowy Oddział w Gorlicach (BPH).

Do ciekawostek związanych z tym bankiem należy zobowiązanie jego pracowników (pewnie na zasadzie perswazji czynników partyjnych „wicie, musicie, dobrowolnie”) do wpłat przez trzy kolejne miesiące 1967 roku (kwiecień, maj, czerwiec) 1 proc. swoich poborów na rzecz budowy „Pomnika Tysiąclecia Państwa Polskiego”. Był też aspekt numizmatyczny. Po niewielkich staraniach Można było uzyskać abonament na monety wchodzące po raz pierwszy do obiegu. Co bardziej „ustosunkowani w nomenklaturze” mogli od czasu do czasu uzyskać pojedyncze egzemplarze monet z wytłoczonym napisem „próba”.

W szarej rzeczywistości takie monety stanowiły obiekt podziwu i zazdrości znajomych. Bo któż w tych czasach posiadał nadmiar gotówki na kupowanie pieniędzy… W następnym roku z początkiem listopada 1968 oddano do użytku skarbiec nocny oraz dźwig towarowy, wybudowany w piwnicach banku. Pamiętamy jak sprzedawczynie lub kierowniczki jednostek, gdzie wpływała gotówka popołudniami i w porze nocnej podchodziły do metalowych małych drzwiczek w elewacji od strony ul. Kołłątaja, otwierały je i wrzucały specjalny woreczek z metalowym obrzeżem zawierający dzienny utarg. Nadszedł czerwiec 1993 roku i ukończono na zlecenie BPH opracowanie w zakresie nowej kolorystyki elewacji połączonej z remontem wybranych pomieszczeń banku. Kiedy skuto terabonę, oczom pracowników ukazały się tynki, o których wspominano tylko z ciekawości w szkołach budowlanych. Kiedy z tynku podczas odkuwania jego fragmentów wysypywały się ziarenka z marmuru, zwanego „białą Marianną”, zastanawiano się, jak w roku 1927 przetransportowano taką ilość materiału, aby na miejscu sporządzać odpowiednie porcje tej szlachetnej mieszanki. Także biały cement ma do dzisiaj swoje chimeryczne zasady składowania, bo w tamtych czasach nie było folii propylenowej do zabezpieczania go przed deszczem. Podczas tego remontu wbudowano płyty z piaskowca na cokole budynku zamiast imitacji tamtych powierzchni cyzelowanych w tynku.

Szkoda, że budynek banku „ubrano” w róż według starego porzekadła „Nie pomoże puder, róż, kiedy gęba stara już”, bo budynek jest wyjątkowy, zaprojektował go wyjątkowy człowiek i w bardzo dobrym stanie technicznym.

A ilu z Was drodzy Czytelnicy ma miłe wspomnienia związane z tym budynkiem?

WIDEO: Karta czy gotówka? Co zabrać na wakacje

Źródło: Dzień Dobry TVN/x-news

Czytaj także

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3