Dla Kowalika to powrót po dłuższej przerwie do pracy szkoleniowej. - Ale nie straciłem z nią kontaktu, byłem w Radzie Trenerów, odnawiałem licencję UEFA Pro - opowiada 56-latek. - Jednocześnie odpocząłem od piłki, patrzę na nią z dystansu. Nadszedł taki czas, że znowu chcę się tym zająć. Jestem radnym w Zabierzowie, więc praca gdzieś daleko od domu nie wchodziła w grę. Z prezesem Pcimianki umówiliśmy się, że pomogę jej do końca roku. Co potem, zobaczymy.
Jerzy Kowalik, były ekstraklasowy piłkarz (299 meczów), był też na tym szczeblu trenerem. Jako I szkoleniowiec Wisły Kraków, obejmując pod koniec sezonu 1997/98 drużynę po Wojciechu Łazarku, wywalczył 3. miejsce. Przy Reymonta był potem m.in. asystentem Henryka Kasperczaka. Samodzielnie prowadził m.in. zespoły Hutnika Kraków, Kmity Zabierzów, Zagłębia Sosnowiec, Polonii Warszawa i Kolejarza Stróże. Przed rozbratem z piłką był prezesem i trenerem w AP Kmita.
Nowy szkoleniowiec obejrzał Pcimiankę w niedzielnym sparingu z Limanovią (2:2). Zespół przez kilka dni pozostawał bez trenera, po tym, jak do pracy w sztabie Cracovii odszedł Grzegorz Staszewski, prowadzący pcimian od początku tego roku.
Follow https://twitter.com/sportmalopolska#TOPSportowy24
- SPORTOWY PRZEGLĄD INTERNETU