Chrzanów: kto kazał pasażerom przesiadać się w drodze na Śląsk?

Magdalena Balicka
Wczorajsze doniesienia "Gazety Krakowskiej" o likwidacji linii J i S (z Chrzanowa do Katowic i Sosnowca) wywołało burzę wśród Czytelników. Nie mogą pogodzić się z tym, że od maja dojadą nowymi liniami 300 i 319 tylko do Jaworzna, gdzie czekać ich będzie przesiadka. Nie zamierzają tracić czasu ani pieniędzy na dodatkowy bilet. Chcą wiedzieć, dlaczego Związek Komunalny "Komunikacja Międzygminna" w Chrzanowie nie dogadał się z Jaworznickim Zarządem Dróg i Mostów.

- Od przeszło dwunastu lat jeżdżę regularnie do pracy w Katowicach. Nigdy nie narzekałem na połączenia. "Jotki" kursowały często i punktualnie. Nie wyobrażam sobie, że to się zmieni - martwi się Grzegorz z Chrzanowa. Przekonuje, że każdy powinien mieć możliwość bezpośredniego dojazdu, zarówno do Krakowa, jak i do Katowic. Specjalnie dla Czytelników "Gazety Krakowskiej" odsłaniamy kulisy negocjacji, które stały się kością niezgody między przewodniczącym zgromadzenia związku Tadeuszem Gruberem a burmistrzem Chrzanowa Ryszardem Kosowskim i członkiem zgromadzenia Robertem Maciaszkiem.

Porozumienie z Jaworznem traciło moc z końcem ubiegłego roku. Już wtedy władze Jaworzna chciały skrócić kursy J i S z Chrzanowa, tłumacząc to skargami mieszkańców na duże opóźnienia linii ponadlokalnych. - Zaproponowali nam nową linię CH, z kursem przez Jaworzno Centrum - Kąty - Chrzanów Centrum - Balin - Jaworzno Centrum i odwrotnie. ZK KM ani Chrzanów nie zgodzili się na tę zmianę - przypomina Robert Maciaszek z ZKKM. Jednym z powodów był zbyt krótki termin na podjęcie decyzji, bo zaledwie 10 dni. Kurs do Jaworzna Centrum nie satysfakcjonował nikogo. Poza tym nie dostarczono rozkładów jazdy. Jaworzno było jednak nieubłagane, gotowe nawet na zerwanie umowy.

- Musieliśmy pójść na kompromis. Obiecano nam, że przesiadki nie będą zbyt męczące. Autobusy z Jaworzna do Katowic i Sosnowca będą podstawiane co kilka minut - dodaje Maciaszek. Podkreśla, że wcale nie chodziło o oszczędności. Chrzanów dokłada do komunikacji najwięcej, bo aż 80 procent z ogólnej kwoty, jakie płacą wszystkie gminy. Łącznie gminy płacą rocznie 385 tys. zł za linie J i S. - Mimo to właśnie nam najbardziej zależało na ich utrzymaniu - podkreśla Maciaszek. Tłumaczy, że koszty są rozliczane tylko i wyłącznie za kilometry realizowane na terenie gminy Chrzanów, bez znaczenia jest, czy autobus dojeżdża później do Jaworzna, Sosnowca czy Katowic. Te już w całości pokrywa Jaworzno.

Tymczasem Tadeusz Grubernie jest niezadowolony z wyniku negocjacji. Proponował, by zmniejszyć częstotliwość kursów, ale nie skracać ich trasy. - Wolałbym, by wygasła umowa z jaworznickim przewoźnikiem, niż godzić się na takie niedogodności - twierdzi Tadeusz Gruber. Robert Maciaszek jest oburzony taką postawą. - Gruber stwierdził, że brak porozumienia z Jaworznem nie jest żadną tragedią. Przedstawił nam wtedy nawet rozkłady prywatnych busów, sugerując, że jest to wystarczająca liczba połączeń na Śląsk, a J i S wcale nie muszą jeździć - wspomina rozżalony Maciaszek.

Wraz z burmistrzem Chrzanowa oficjalnie przeciwstawił się wtedy postawie Grubera. Zgromadzenie związku dalsze negocjacje powierzyło włodarzowi miasta. - Udało mu się przekonać Jaworzno, by honorowało bilety miesięczne ZKKM, a także przedłużyć linię z centrum Jaworzna do os. Stałego. Tam po drodze wysiada wielu uczniów i pracowników - podkreśla Maciaszek. Dzwońcie i piszcie do nas, co sądzicie o tych zmianach - 32 623 95 15, chrzanow@gk.pl.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie