Prezydent Jacek Majchrowski na razie nie podejmie decyzji, czy zwycięski projekt z budżetu obywatelskiego „Skrzydła Krakowa”, który zakłada zakup trzech szybowców przez miasto, doczeka się realizacji. Przyznał, że pomysł wzbudza wiele wątpliwości. Dotyczą one m.in. wynajęcia przez członków Aeroklubu Krakowskiego, autorów pomysłu, agencji, która opłacała ankieterów zbierających głosy poparcia wśród mieszkańców.
Pojawiły się też podejrzenia, że zbierano dane osobowe krakowian i wykorzystywano je do głosowania bez ich wiedzy.
„Zwracamy się do mieszkańców o zgłaszanie na adres mail: [email protected], do dnia 15 lipca br., informacji dotyczących ewentualnych nieprawidłowości, które mogły nastąpić podczas głosowania” - napisali wczoraj w komunikacie urzędnicy miejscy.
ZOBACZ TEŻ:Kraków. Szybowce wygrały bitwę, ale ostateczną decyzję podejmie prezydent
Nie chodzi tylko o sprawę ankieterów, ale też o to, że w projekcie od razu wskazano, kto będzie realizował zadanie, czyli Aeroklub Krakowski, choć powinien na to być przetarg. Wartość projektu to 1,5 mln zł, a w tym aż 1,3 mln zł przeznacza się na zakup szybowców. Resztę na szkolenia, loty i promocję.
Instytucja wspierająca pomysłodawców, czyli Muzeum Lotnictwa Polskiego, teraz dystansuje się od pomysłu. A jego opinia jest ważna, bo lotnisko aeroklubu znajduje się poza granicami miasta - w Pobiedniku Wielkim. Muzeum miało dla szkoleń i lotów szybowcowych udostępnić swój teren.
W oświadczeniu jego dyrektora Krzysztofa Radwana czytamy: „Nie miałem żadnej wiedzy, że do promocji projektu została zatrudniona firma zewnętrzna. Byłem przekonany, że osoby rozdające ulotki to członkowie aeroklubu, którzy na zasadzie wolontariatu wspierają tę inicjatywę”
Ponadto w projekcie wpisano, że vouchery na szkolenia i loty na szybowcach będą rozdawane w muzeum na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”. Radwan twierdzi, że nikt z nim tego nie ustalał. Zapewnia, że na takie działanie nie wyraziłby zgody.
„Uważam, że bezpłatna dystrybucja powinna w pierwszej kolejności uwzględniać młodzież zafascynowaną lotnictwem, której rodziców nie stać na realizację marzeń ich dzieci” - dodaje Radwan.
Karta projektu z opisem sposobu dystrybucji voucherów od dawna znajduje się na stronie internetowej budżetu obywatelskiego.
Jeśli muzeum zerwie współpracę z aeroklubem, to może też, poza decyzją prezydenta, przekreślić realizację projektu, który musi odbyć się na terenie gminy.
W tym tygodniu aeroklub zaprasza dziennikarzy na przelot szybowcem, by przekonać ich do pomysłu. Konieczność zakupu nowych maszyn dla lotów uzasadniano tym, że obecny sprzęt jest wysłużony i ma nawet 40 lat. Aeroklub zapewnia jednak, że szybowce nadal są bezpieczne, choć stare.
