Dokument o siłaczu Jerzym Furmanku i początkach kulturystyki w Krakowie [FILM I ZDJĘCIA]

Jerzy Filipiuk
Jerzy Filipiuk
Zdjęcie z czerwca 2014 roku - Jerzy Furmanek w wieku 61 lat. Imponował sylwetką, choć kulturystykę przestać ćwiczyć... 37 lat wcześniej. Joanna Gruszecka
Na kanale YouTube dostępny jest film "Krakowski siłacz. Król życia. STARA GWARDIA", zrealizowany przez nowohucką trenerkę personalną i specjalistkę ds. sylwetki Joannę Gruszecką. Opowiada on o mistrzu wyciskaniu sztangi leżąc Jerzym Furmanku i początkach kulturystyki w Krakowie. Jego premiera odbyła się w grudniu 2020 roku, w piątą rocznicę śmierci 40-krotnego medalisty mistrzostw świata, Europy i Polski. Zamieszczamy wspomniany film oraz zdjęcia siłacza i jego byłego apartamentu. Kliknij w przycisk "zobacz galerię" i przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE.

Jerzy Furmanek o tym, że ma raka trzustki dowiedział się w kwietniu 2015 roku. Pięć miesięcy później w niezwykle szczerej rozmowie opowiedział mi o swym barwnym życiu. Zmarł 8 grudnia 2020 roku.

O poważnych problemy ze zdrowiem Furmanka zasygnalizował mi Krzysztof Frankowski, były wieloletni judoka Wisły Kraków, który największe sukcesy - łącznie z tytułami mistrza świata - odnosił w zawodach mastersów, gdy w wieku 40 lat zamieszkał w Sydney (uprawiał też inne sporty walki i kulturystykę, a przez 10 lat był masażystą reprezentantów Australii w piłce ręcznej). Po jego kolejnym telefonie z Australii wybrałem się do Furmanka.

Z chorym na raka trzustki mistrzem spotkałem się w jego luksusowym krakowskim apartamencie na osiedlu Europejskim przy ul. Piltza. Ekskluzywne mieszkanie o powierzchni 277 m2 na piątym, najwyższym piętrze budynku zrobiło na mnie duże wrażenie. Prywatna winda z bezpośrednim dojazdem do mieszkania, taras o pow. 62 m2, ponad stuletni austriacki fortepian, około 400 płyt z muzyką klasyczną, 75-calowy telewizor, różne trunki, kilkanaście sztuk białej broni i broni palnej, angielski buldog, widok na wszystkie strony miasta... Dziś apartament jest wystawiony na sprzedaż. Kosztuje (z antykami) - bagatela - 3,9 mln zł.

Z dawnym gospodarzem apartamentu rozmawiałem przez ponad dwie godziny. Furmanek opowiadał o swojej sportowej karierze, prywatnym życiu, odnoszonym sukcesach i doznawanych porażkach, o znajomych i rodzinie. Nie unikał trudnych tematów, nawet tych, które wydawały się być tabu, zadziwiał szczerością wypowiedzi, otwierał się coraz bardziej w trakcie rozmowy, jakby chciał wydusić z siebie wszystkie żale, niemal wyspowiadać się, usprawiedliwić, jeśli coś robił źle.

Często wracał wspomnieniami do wydarzeń ze swego barwnego i zawiłego życia. Chwilami - jak się potem okazało - nieco koloryzował swe opowieści. Zawsze jednak na pytanie "czy na pewno mogę napisać to, o czym mi pan opowiada?", odpowiadał "tak". Marzył, by najpierw doczekać 13 października - dzień swych 63. urodzin - a potem sylwestra. Doczekał tylko tego pierwszego terminu. Nie zdążyłem się z nim spotkać ponownie, rozmawialiśmy tylko telefonicznie, ale krótko, bo akurat był na zabiegu. Zmarł 23 dni przed sylwestrem...

Sylwetkę Furmanka - przedstawioną w "Gazecie Krakowskiej" i Internecie we wrześniu 2015 roku w artykule "Krakowski siłacz, multimedalista, król życia. Dziś walczy z rakiem" - postanowiła przypomnieć, w formie filmu dokumentalnego, nowohucka trenerka personalna i specjalistka ds. sylwetki Joanna Gruszecka, która przed laty współpracowała z klubem Relax Body Club, prowadzonym przez krakowskiego siłacza, a mieszczącym się przy ul. Mogilskiej 70. Organizowała otwarte spotkania, na których Furmanek i zaproszeni przez nią goście specjalni udzielali porad treningowych. Po śmierci mistrza klub został sprzedany.

Trenerka personalna była też autorem, reżyserem i scenarzystą filmowej serii "Kroniki Kulturystyki", przypominając historie tej dyscypliny sportu w Polsce. - Z potrzeby serca zadałam sobie trud odnalezienia ludzi, którzy tę historię tworzyli i w filmie zarchiwizowałam tak ważne wydarzenie w dziejach kulturystki, jaką było podpisanie umowy TKK-u z Benem Weiderem (współtwórcą - ze swym bratem Joe - założonej w 1946 roku Międzynarodowej Federacji Kulturystyki - IFBB) i zorganizowanie pierwszych oficjalnych mistrzostw Polski - podkreśla.

Podczas tych I MP Furmanek zdobył złoty medal w swojej kategorii wzrostowej. W historii polskiego sportu zapisał się jednak nie jako kulturysta, ale głównie jako siłacz w wyciskaniu sztangi leżąc. Wielokrotnie stawał na podium najważniejszych imprez, bił rekordy świata. Wiele pamiątek po nim - medale i puchary - uratowała właśnie Gruszecka. - Nie byłabym sobą, gdybym nie czuła potrzeby pójścia tropem zasług sportowych mistrza Furmanka i odnalezienia osób, które o tych okolicznościach wręczenia poszczególnych nagród mogą się wypowiedzieć - mówi nowohucianka (cytaty za stroną joanna.gruszecka.pl).

Efektem jej dokumentalistycznej pracy, zbiórki archiwalnych nagrań i rozmów z kolegami Furmanka z pierwszych siłowni w Krakowie (wspomnianym Frankowskim oraz Markiem Nizińskim, Aleksandrem Paskiem, Piotrem Pawlikiem, Jerzym Sarneckim, Tadeuszem Sznajderem, Romanem Zimniakiem) jest 45-minutowy film pt. "Krakowski siłacz. Król życia. STARA GWARDIA". Dokument rozpoczyna się scenką, w której jego autorka czyta wspomniany tekst o Furmanku w "Gazecie Krakowskiej". Film przypomina karierę mistrza, opowiada o początkach krakowskiej kulturystyki, ilustruje także dzieje nowohuckiej dzielnicy.

Karolina Bojar-Stefańska i jej mąż Daniel okazji Walentynek:...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie