Śnieg pewnie lada chwila zniknie, jak to zwykle bywa z pierwszymi opadami białego puchu. Niestety liczne ptaki zmylone ciepłem jeszcze nie zdążyły odlecieć na południe. Na przykład czyże. W gęstych kępach ligustru w samo południe usłyszałem chóralne głosy czyżów. To niewielkie ptaki mniejsze od wróbla z żółtozielonym upierzeniem i czarnymi paskami na skrzydłach. Łatwiej je usłyszeć niż zobaczyć. Ptaki skryły się w resztkach liści. Słyszałem charakterystyczne ćwierkanie, ale nie zobaczyłem ani jednego. Niepowtarzalny i trudny do pomylenia z innymi gatunkami chóralny świergot trwający kilka minut. Potem przerwa i znowu koncert.
Wpierw myślałem, że ostrzegają się przed drapieżnikiem. Nigdzie na bezchmurnym niebie nie zauważyłem nawet cienia drapieżnego ptaka. Zresztą po chwil liczące ze trzydzieści sztuk stado zerwało się do lotu, po czym wzięły zdecydowany kurs na południe. Czyli ostatni spóźnialscy, którzy do maksimum wykorzystali ciepłą pogodę.
W tym samym miejscu widziałem jeszcze jedną grupę wędrowców. Kilkanaście okazów kwiczołów. Prócz ukrycia miały jeszcze obiad, czyli ligustrowe jagody. Ptaki objadały się do syta a krople niebieskiego soku leciały na ziemie pokrytą opadłymi liśćmi. Każdy kwiczoł miał niebieski dziob i policzki. To już ostatni posiłek przed odlotem. Kto nie ucieknie wpadnie w mroźne łapy zimy.
- Co pasażerowie komunikacji miejskiej robią źle? Przegląd najgorszych zachowań
- Fryzury dla kobiet po 40. i 50. Zobacz, jak się czesać, aby odjąć sobie lat!
- Oto najbardziej luksusowe ulice Krakowa. Tutaj mieszkania kosztują krocie!
- TOP 10 rzeczy, które musisz wiedzieć o Krakowie, przyjeżdżając tu na studia!
