Gang sutenerów z Krakowa znowu ma kłopoty z prawem i kolejne zarzuty

Artur Drożdżak
Artur Drożdżak
Grażyna Ch. ma zarzuty czerpania korzyści z nierządu i udziału  w zorganizowanej grupie przestępczej. Idzie w konwoju policyjnym na rozprawę przed krakowskim sądem
Grażyna Ch. ma zarzuty czerpania korzyści z nierządu i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Idzie w konwoju policyjnym na rozprawę przed krakowskim sądem Artur Drożdżak
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Krakowski sąd ponownie zajmuje się sprawą gangu sutenerów, bo członkowie grupy, mimo kolejnego wyroku skazującego, wrócili do dawnego procederu, czyli czerpania korzyści z nierządu, tym razem 13 ustalonych kobiet. Do uprawiania prostytucji dochodziło w kilku mieszkaniach na terenie Krakowa.

FLESZ - Jesienna turystyka w Polsce

Akta sprawy już trafiły do Sądu Okręgowego w Krakowie. Z aktu oskarżenia wynika, że grupą kierował Robert Ch. Pomagała mu żona Grażyna i szwagier Marek B. oraz Nina K. (pilotka wycieczek) i Elżbieta D. (sprzątaczka) Na ławie oskarżonych znajdą się też ochroniarz Jacek J. i Jacek S., który dla grupy wykonywał fotografie nagich pań. Zdjęcia trafiały potem na jeden z portali erotycznych.

Robert Ch., Grażyna Ch. i Marek B. w grudniu 2018. r wyszli na wolność, bo byli aresztowani do poprzedniej sprawy karnej związanej z czerpaniem korzyści z nierządu w latach 2010- 2018. Tamta sprawa zakończyła się dla Roberta Ch. wyrokiem skazującym na 3 lata i 6 miesięcy pozbawienia wolności, dla jego żony Grażyna Ch. 2 lat i 6 miesięcy, a dla jej brata Marka B. dwóch lat i 3 miesięcy.

Oskarżeni mieli też do zwrotu blisko 10 mln zł korzyści z nierządu kilkudziesięciu kobiet, które dla nich pracowały. Dobrowolnie poddali się karze w takim wymiarze. Za część kasy z nierządu kupili dom pod Wadowicami i dobre samochody.

Do przestępstw dochodziło w 9 mieszkaniach w Krakowie i w Zakopanem, w których, w dzień i w nocy, pracowało dla nich kilkadziesiąt dziewczyn. Oskarżeni zapewniali im bezpieczeństwo i transport do miejsc, w których uprawiały seks z klientami. Godzina wyjazdowej „usługi” to był koszt 100 zł, na miejscu seks była za 50 zł.

Po wyjściu na wolność członkowie gangu wrócili do dawnych praktyk. Dziewczyny, które dla nich pracowały w trzech mieszkaniach przy ul. Sołtyka, Masarskiej i Łazarza miały grafik pracy. Gdy jedna z dziewczyn odchodziła kolejna przejmowała od niej dyżurny telefon z umieszczonym tam opisem świadczonej usługi i cennikiem. W ten sposób zachowano ciągłość pracy dziewczyn.

Szef gangu kontrolował podwładne przez kamery umieszczone w mieszkaniach, „panienkom” nie wolno było palić papierosów w lokalu. Niektóre miały z szefem ustalony cennik i dzienną stawkę, którą mu oddawały czyli 200 lub 500 zł. Jeśli zarobiły więcej trafiało to do kieszeni prostytutek. Oskarżonym grozi do 10 lat więzienia.

Robert Ch. ma też teraz dodatkowe zarzuty za udzielanie narkotyków i groźby, a z żoną odbywają karę z poprzedniego wyroku. Do najnowszej sprawy karnej prokurator zajął oskarżonym na poczet kar kwotę ponad 120 tys. zł.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie