Garbarnia. Marcin Cabaj: Potrzebujemy dwóch wygranych meczów z rzędu

Jacek Żukowski
Marcin Cabaj (Garbarnia)
Marcin Cabaj (Garbarnia) Andrzej Wiśniewski
Bramkarz Garbarni Marcin Cabaj ma nadzieję, że los I-ligowca odwróci się. W sobotę o godz. 17 "Brązowi" podejmują GKS Tychy.

- Jesteście pozytywnie nastawieni do meczu, że się coś uda ugrać?

- Tak, myślę, że ostatnio w spotkaniu z ŁKS-em nasza gra nie wyglądała najgorzej. Zabrakło nam, jak zwykle, koncentracji z przodu i z tyłu, i straciliśmy dość szybko dwie bramki i później już się ciężko grało. Nie ma jednak co patrzeć za siebie, tylko trzeba wybiegać do przodu. Będziemy próbowali coś zrobić, by jakieś punkty zdobyć.

- To dopiero początek rundy, macie, owszem, stratę do bezpiecznego miejsca – siedem puntów, ale nie jest to dystans nie do odrobienia.

- Potrzeba nam przynajmniej dwóch meczów zwycięskich z rzędu. Nie będzie to nie wiadomo jaki wyczyn i wtedy może dołączylibyśmy do drużyn, które będą się liczyły w walce o utrzymanie.

- Przyjeżdżają do was Tychy, zespół, który ma duże aspiracje, ale ich nie potwierdza, zajmując dopiero 11. miejsce w tabeli. Ostatnio przegrał w Olsztynie, pewnie w jego obozie też jest duża frustracja.

- Na pewno myśleli, że będzie to dla nich łatwiejszy mecz z drużyną, która boryka się z kłopotami finansowymi. Pierwsze mecze jednak różnie wyglądają. My też zaczęliśmy od porażki, ale liczymy, że karta się odwróci. Tychy mają niezły skład, praktycznie co roku są tam duże aspiracje, są pieniądze, stadion i kibice. Chciałoby się, by dołączyły do stawki zespołów rywalizujących w ekstraklasie, ale życie pokazuje, że to nie jest takie proste i łatwe. GKS ma niezłego trenera, ciekawych piłkarzy.

- Właśnie, m.in. jest trzech zawodników, którzy są Panu znani z Cracovii: Edgar Bernhardt, Sebastian Steblecki i Hubert Adamczyk.

- Znam tych chłopaków, potwierdza się to, że Tychy mają ciekawy skład. Na pewno nie będzie nam łatwo, zresztą nam się z nikim nie gra łatwo. Pierwsza liga jest tak wyrównana, że z liderem można wygrać i przegrać z drużyną z ostatniego miejsca.

- Chociaż akurat liderujący Raków wyłamuje się z tego stereotypu, regularnie punktuje.

- Tak, natomiast z Rakowem u siebie zremisowaliśmy. Zespół, który nas naprawdę przerósł to była Stal Mielec, była lepsza o klasę, zdominowała nas całkowicie. Nawet w Tychach, do straty pierwszej bramki w 30 min gospodarze nie wychodzili z własnej połowy, ale nie strzeliliśmy karnego, a strata jednej bramki pociągnęła za sobą utratę kolejnych i się posypało. Mecze są dziwne.

- Gracie o godzinie, która koliduje ze spotkaniami Cracovii i wyjazdowym występem Wisły. Pewnie nie możecie liczyć na wielu kibiców.

- Zgadza się, ale kibiców nie było specjalnie dużo na innych naszych meczach, choć na pierwszych było inaczej. Zupełnie jest inny klimat rozgrywania meczów na stadionie przy ul. Reymonta niż na Rydlówce, gdy większość trybuny była zajęta przez fanów. Ale nie ma co narzekać, bo przynajmniej warunki do grania są fajne, boisko jest równe.

 

Sportowy24.pl w Małopolsce

 

DZIEJE SIĘ W SPORCIE - KONIECZNIE SPRAWDŹ:

Piłkarze Wisły przed laty i dziś. Zobacz, jak się zmienili

Zjawiskowa żona piłkarza Sandecji ZDJĘCIA

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Elche

Są powody do optymizmu. Z pierwszej rundzie wygraliśmy z Tychami 9:3 w rożnych, a bramkach tylko 0:5 było, a to prawie remis. Zagraliśmy dobrze, tylko zabrakło skuteczności w obronie i w ataku, a rywal to wykorzystał.

Dodaj ogłoszenie