Gorliccy złoci i srebrni bohaterowie odznaczeni Krzyżem Virtuti Militari

Andrzej Ćmiech
fot. archiwum
Pierwszym odznaczonym Złotym Krzyżem był książę Stanisław Jabłonowski z Kobylanki. Narażając życie na polach bitew, przyczynili się do odzyskania przez Polskę niepodległości.

Kwiecień powszechnie nazywany Miesiącem Pamięci Narodowej jest okazją do przypomnienia bohaterskich żołnierzy wywodzących się z ziemi gorlickiej. Do nich bez wątpienia należą kawalerowie Orderu Virtuti Militari ustanowionego przez króla Stanisława Poniatowskiego i nadawanego żołnierzom w uznaniu ich szczególnego męstwa na polu bitwy.

Pierwszym gorlickim kawalerem odznaczonym tym najwyższym polskim bojowym odznaczeniem był książę Stanisław Jabłonowski z Kobylanki. Walczył on w powstaniu listopadowym w 1831 r. w szeregach 4. Baterii Artylerii Lekkokonnej Królestwa Polskiego w randze kapitana i odznaczył się bohaterstwem w bitwie pod Grochowem. Za męstwo okazane podczas tej bitwy otrzymał 16 marca 1831 r. Złoty Krzyż Virtuti Militari.

Oprócz niego drugim odznaczonym Krzyżem Virtuti Militari podczas tego powstania - jak podaje inskrypcja na nagrobku znajdującym się na gorlickim cmentarzu parafialnym - był Michał Trzywdar Modzelewski. Walczył on w powstaniu listopadowym jako adiutant dowódcy 1. Pułku Jazdy Sandomierskiej płk. Andrzeja Niegolewskiego, biorąc udział m.in. w bitwach pod Zimnowodą, Grochowem i Warszawą 7 września 1831 r. Dopełnieniem tych powstańczych bohaterów jest wybitny poeta, a zarazem porucznik i kawaler Krzyża Virtuti Militari Wincenty Pol, który uchodząc przed represjami carskimi, przez wiele lat mieszkał w Gliniku Mariampolskim.

Po klęsce powstania listopadowego car Mikołaj I zdegradował Order Virtuti Militari do rangi rosyjskiej odznaki wojskowej. Jego wskrzeszenie nastąpiło po odzyskaniu niepodległości 1 sierpnia 1919 r., a pierwszymi jego kawalerami zostali żołnierze, którzy w sposób szczególny, narażając życie na polach bitew w znaczący sposób przyczynili się do odzyskania przez Polskę niepodległości.

Był wśród nich ówczesny rotmistrz wywodzący się z Bobowej Bolesław Wieniawa-Długoszowski, który otrzymał Krzyż Orderu Virtuti Militari za bitwę pod Kostiuchnówką 4 lipca 1916 r. Kiedy huraganowy atak artylerii rosyjskiej zniszczył wszystkie połączenia telefoniczne i środki łączności i nie można było nawiązać kontaktu z tzw. redutą Piłsudskiego, a wszyscy wysłani gońcy wracali, nie mogąc dotrzeć tam pod morderczym ogniem, Piłsudski zdecydował się wysłać Wieniawę. Świadkowie tych wydarzeń pisali potem: "wszyscy zdawali sobie sprawę, że tylko on może wykonać to zadanie, ale może też nie wrócić z wyprawy". Mimo huraganowego ognia Wieniawa doręczył rozkaz Berbeckiemu i wrócił z meldunkiem sytuacyjnym dotyczącym położenia pułku.

Relacjonując ten fakt we wniosku o nadanie Virtuti Militari dowódca Wieniawy Janusz Głuchowski pisze, iż zrobił to z właściwą sobie brawurą, odwagą i poczuciem żołnierskiego obowiązku. Natomiast Józef Piłsudski podsumował rzecz stwierdzeniem: "Za to go lubię, że gdy był mus, mogłem na niego liczyć bez względu na położenie". Następni gorliccy kawalerowie Krzyża Orderu Virtuti Militari pochodzą z wojny z Rosją Radziecką z 1920 r. Najstarszym z nich jest generał Władysław Jan Jung urodzony 23 czerwca 1870 r. w Gorlicach, który w stopniu pułkownika w wyprawie kijowskiej dowodził 13. Dywizją Piechoty. Za męstwo w walce z bolszewikami został odznaczony Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari i awansowany po zakończeniu walk do stopnia generała brygady.

Drugim generałem wywodzącym się z ziemi gorlickiej odznaczonym również Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari był urodzony w majątku Kołkówka k. Rzepiennika Biskupiego Józef Zamorski Kordian. Otrzymał on krzyż za męstwo i waleczność oraz dowodzenie oddziałem z narażeniem życia podczas obrony Warszawy w sierpniu 1920 r. Podczas tej wojny Krzyż Orderu Virtuti Militari otrzymywali również zwykli żołnierze. Wśród nich byli też mieszkańcy ziemi gorlickiej, z których chyba największym bohaterem był Michał Firlit wywodzący się z Rożnowic. Był on legionistą od 1915 r. i walczył w szeregach II Brygady Legionów Polskich generała Józefa Hallera jako ułan 2. szwadronu Legionów Polskich rotmistrza Zbigniewa Dunina-Wąsowicza, biorąc udział m.in. w szarży pod Rokitną. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę walczył w szeregach armii polskiej w randze wachmistrza z bolszewikami.

W czerwcu 1920 r. dostał się do niewoli bolszewickiej. Tam został skazany na rozstrzelanie. Mimo że pilnowało go trzech żołnierzy, zdołał uśpić ich czujność i uciekł w bieliźnie. Bosy i niemal nagi kluczył wśród krwawych bitew, wśród zdziczałych band. W dzień ukrywał się w zbożu, nocami wędrował. Po pięciodniowej tułaczce dotarł do stanowisk zajmowanych przez wojska polskie. Po zameldowaniu się w dowództwie przekazał dokładne położenie oddziałów wojsk bolszewickich. Dzięki tym informacjom polska artyleria zniszczyła sowiecki pociąg pancerny, a podczas szturmu na rozpoznane pozycje wzięto do niewoli ok. 300 jeńców. Za czyn ten Michał Firlit został odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy.

Drugim gorlickim ochotnikiem, który został odznaczony najwyższym polskim orderem wojskowym był plutonowy Jan Ślusarz wywodzący się z Lipinek. Walczył on z bolszewikami w 1920 r. w szeregach 1. kompanii Grodzieńskiego Pułku Strzelców i został odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy podczas działań wojennych na terenie Litwy Środkowej. Następni kawalerowie Orderu Virtuti Militari wywodzący się z ziemi gorlickiej pochodzą z okresu II wojny światowej, a ich zasługi bojowe w przeważającej większości dotyczą czynów z powstania warszawskiego. I tak najstarszym z nich był major Kazimierz Szternal ps. "Zryw" urodzony w 1907 r. w Sękowej i absolwent Gimnazjum im. Marcina Kromera w Gorlicach w 1928 roku.

Walczył na terenie Mokotowa, tocząc trwające blisko dwa miesiące ciężkie walki z wrogiem. 24 września 1944 r. Niemcy rozpoczęli generalny szturm na Mokotów, atakując z ziemi i powietrza wszystkie placówki powstańcze. Rozpętało się istne piekło, a o zaciętości walk niech świadczy przykład reduty mieszczącej się w szkole przy ulicy Woronicza, która była siedmiokrotnie tracona i odzyskiwana przez powstańców. Wtedy został ranny i dostał się do niewoli niemieckiej wraz z pozostałymi żołnierzami "Baszty". Został uwięziony w obozie oficerskim w Murnau. Za walkę podczas powstania warszawskiego został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari V klasy.

Również na Mokotowie w pułku "Baszta" walczył drugi "Cichociemny" wywodzący się z Męciny Wielkiej ppor. Zbigniew Stanisław Mrazek, ps. "Aminius". Był oficerem do zleceń dowódcy pułku. Ranny na jednej z redut przy ulicy Odyńca, broniąc zachodniego skraju Mokotowa, dostał się do niewoli niemieckiej.

W innym rejonie Warszawy na Ochocie walczył kpt. Franciszek Rybka ps. "Kula" urodzony w 1918 roku w Libuszy. Ten absolwent gorlickiego gimnazjum z 1937 roku po kapitulacji powstania uciekł z obozu przejściowego w Pruszkowie i dalej walczył w oddziale partyzanckim "Doliny".

Jak wspomina Józef Bieniek w książce "Nad brzegami Ropy": "Kpt. Franciszek Rybka z grupą kolegów partyzantów, po upadku powstania warszawskiego zjawił się na moment w rodzinnych stronach, prosząc o żywność, nie ujawniając celu drogi. Zaopatrzony przez młynarza Feliksa Sieradzkiego - zniknął ze swymi ludźmi w mrokach październikowej nocy". Za walkę podczas powstania warszawskiego kpt. Franciszek Rybka ps. "Kula"został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari V klasy.

Przedstawieni to tylko niektórzy gorliccy bohaterowie, jacy przeszli męczeńską drogę bohatera, składając zdrowie, rany, a niekiedy i życie na ołtarzu ojczyzny. O nich wiemy. Wielu jednak bohaterów pokrzywdzonych i niedocenianych za życia swoje tajemnice wzięło do grobu i o ich czynach nie dowiemy się już nigdy.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Proszę skorygować nieprawdziwe informacje - Michał Firlit ( prywatnie mój stryjeczny dziadek) pochodzi z Bugaja , a nie z Rożnowic. Urodził się w Bugaju, zmarł w Krakowie, przywieziony został w szklanej trumnie do rodzinnego domu w Bugaju. Pogrzeb odbył się w kościele parafialnym w Rożnowicach. Jego grób znajduje się na cmentarzu parafialnym w Rożnowicach ( Bugaj jest jedną z czterech wsi składających się na parafię Rożnowice) .

Elżbieta Firlit

Dodaj ogłoszenie