Działali od wiosny
Pierwsze pomysły budowy kolejki na szczyt Małej Babiej Góry (jeden z podwierzchołków masywu Babiej Góry) padły jeszcze w latach 90. Zakładano wówczas, że z Zawoi na wspomniany wierzchołek pobiegnie kolej gondolowa (na wzór tej istniejącej na Kasprowym Wierchu), pod którą zlokalizowana będzie trasa narciarska. Ten ostatni pomysł wymagałby jednak wycięcia kilkuset hektarów lasu, więc przyrodnicy szybko skasowali inicjatywę.
Po latach - a dokładnie wiosną 2016 roku - wróciła ona jednak w zmienionej formie. Tym razem nikt już nie mówił o trasie narciarskiej, a tylko o samej kolejce. Ta według planów ma być poprowadzona ponad koroną drzew. Turyści mogliby wjeżdżać nią na szczyt i tam dalej spacerować, a następnie zjechać z powrotem do Zawoi.
Sprytny zapis w planie
By przeforsować taką koncepcję, zawojscy radni gminni i reprezentanci wsi w radzie powiatu suskiego walczyli całe lato. Czas naglił, bo BgPN z początkiem roku przystąpił do opracowania Planu Ochrony Parku. Dokument ten na najbliższych 20 lat określi to, co w BgPN może się znaleźć, a co jest tu wykluczone.
- I dziś mogę powiedzieć, że osiągnęliśmy sukces - mówi Sławomir Hajos, mieszkaniec Zawoi i radny powiatowy. - Plan Ochrony jest już skończony i został wysłany do zaakceptowania przez ministra środowiska. Znalazł się w nim zapis, że „park dopuszcza na swym terenie nowoczesne formy udostępniania parku turystom. Formy te mają zmniejszyć presję turystów na szlaki”. To nas mocno satysfakcjonuje. Nowoczesne formy to przecież właśnie kolejki. Oczywiście tej nie musimy budować już dziś, ale za kilka lat, czemu nie?
I tak zabraknie kasy?
Także dyrektor BgPN, dr Tomasz Pasierbek, potwierdza, że taki zapis - jako kompromis społeczny - do planu ochrony wpisano. - Kto wie, może taka kolej faktycznie odciążyłaby nam szlaki, które dziś w szczycie sezonu faktycznie są przepełnione. Wątpię jednak, by kolej powstała szybko. Wszyscy eksperci mówią bowiem, że jej budowa bez trasy narciarskiej jest nieopłacalna. Taka inwestycja by się nie zwróciła. Dlatego inicjatywa i tak upadnie. Tym razem nie ze względu na nasz sprzeciw, tylko przez brak pieniędzy na jej realizację.