- Obecnie mecze derbowe drużyn z Tarnowa i Rzeszowa nie są już tak ciekawe jak kiedyś, gdy w obu zespołach startowali tylko wychowankowie klubu i zawodnicy krajowi. Między innymi dlatego niedzielny mecz traktujemy tak, jak każdy inny - podkreśla trener Grupy Azoty Unii Paweł Baran.
Trudno nie przyznać racji szkoleniowcowi „Jaskółek”, gdy wspomina się derby z lat 70. i 80. W obu zespołach startowali wtedy tylko zawodnicy krajowi. Pojedynki Mariana Wardzały z Grzegorzem Kuźniarem, Edwarda Gawełczyka z Ryszardem Czarneckim czy ówczesnych juniorów Stanisława Kępowicza i Ryszarda Romaniaka rozpalały publiczność do białości.
Na przełomie lat 80/90 kibice emocjonowali się walką braci Jacka i Grzegorza Rempałów oraz Mirosława Cierniaka z Januszem Ślączką, Rafałem Trojanowskim i Janem Krzystyniakiem. Z kolei na początku XXI wieku emocje wśród kibiców wzbudzały pojedynki Janusza Kołodzieja, Roberta Wardzały z Maciejem Kuciapą i Karolem Baranem.
W tym sezonie, na niedzielny mecz derbowy, w składach obu zespołów awizowanych jest po trzech zawodników zagranicznych. W ekipie z Rzeszowa liderem jest wprawdzie wychowanek Stali Dawid Lampart, w zespole Unii zabraknie jednak jego odpowiednika. Wychowanek „Jaskółek” i jedna z czołowych postaci drużyny tarnowskiej Jakub Jamróg leczy bowiem złamaną rękę. Innym zawodnikiem krajowym mogącym poprowadzić „Jaskółki” do zwycięstwa w Rzeszowie jest Artur Mroczka, który po rocznej przerwie znów startuje w barwach tarnowskiego klubu.
- Odkąd jestem w Tarnowie ciągle słyszę o meczu ze Stalą Rzeszów. Mało kto mówił o spotkaniu z Polonią Piła czy innymi drużynami, wszyscy myślą tylko o meczu derbowym ze Stalą. Sam doskonale wiem, co to są derby i co oznaczają dla kibiców. Jak każdy o nich mówi, to tym bardziej siedzi to w głowie. Przed meczem w Rzeszowie jesteśmy nastawieni jak najbardziej pozytywnie i na pewno będziemy walczyć jeszcze bardziej niż na __naszym torze - podkreślił Mroczka.