IPN wygrywa apelację i będzie powtórka procesu lustracyjnego profesora z Politechniki Krakowskiej

Artur Drożdżak
Artur Drożdżak
Sąd Apelacyjny w Krakowie  uwzględnił skargę prokuratora Instytutu Pamięci Narodowej i nakazał powtórkę procesu prof. Krzysztofa B. z  Politechniki Krakowskiej pierwotnie oczyszczonego od zarzutu kłamstwa lustracyjnego. Sąd Okręgowy w  Krakowie ponownie zajmie się sprawą.
Sąd Apelacyjny w Krakowie uwzględnił skargę prokuratora Instytutu Pamięci Narodowej i nakazał powtórkę procesu prof. Krzysztofa B. z Politechniki Krakowskiej pierwotnie oczyszczonego od zarzutu kłamstwa lustracyjnego. Sąd Okręgowy w Krakowie ponownie zajmie się sprawą. archiwum
Sąd Apelacyjny w Krakowie uwzględnił skargę prokuratora Instytutu Pamięci Narodowej i nakazał powtórkę procesu prof. Krzysztofa B. z Politechniki Krakowskiej pierwotnie oczyszczonego od zarzutu kłamstwa lustracyjnego. Sąd Okręgowy w Krakowie ponownie zajmie się sprawą.

Sytuacja na rynku pracy w 2023 roku

Prof. Krzysztof B. jako osoba publiczna złożył oświadczenie lustracyjne 22 grudnia 2007 r. i napisał w nim, że nie był pracownikiem, ani współpracownikiem tajnych służ PRL. Prawdziwość tej deklaracji zakwestionował IPN w grudniu 2021 r. i złożył wniosek, by sąd zajął się sprawą

Kwerenda w archiwach wykazała, że archiwach IPN jest teczka personalna kandydata na Tajnego Współpracownika założona przez SB profesorowi B.

Z zachowanych dokumentów wynika, że w 1963 r. jako student IV roku architektury Politechniki Krakowskie znalazł się w zainteresowaniu wywiadu MSW przed wyjazdem do Austrii.

Sprawę przejął funkcjonariusz wydziału kontrwywiadu krakowskiej komendy Wiesław D. i zebrał informacje o studencie, jego rodzinie, majątku i o Erneście T., który zapraszał polskiego obywatela do Wiednia. Do bezpośredniego kontaktu z funkcjonariuszem SB nie doszło, bo skończył się rok akademicki. Sprawę w SB przejął Józef B. i odbył kilka spotkań z Krzysztofem B.. Zachowały się raporty esbeka, z których wynika, że student architektury opowiadał mu o praktykach w Wiedniu, podawał nazwiska Polaków, których tam poznał, opisywał swoje plany i zamierzenia. Raporty nic nie wspominały, że po rozmowie z esbekiem student miał obowiązek zachowania w tajemnicy tych spotkań, nie było tam też zobowiązania do współpracy. Student nie brał żadnych gratyfikacji od SB

Józef B. przystąpił do zarejestrowania studenta jako kandydata na Tajnego Współpracownika i przedstawił plan w tym zakresie przełożonym, który został zaakceptowany

W styczniu 1965 r. podczas kolejnego spotkania z esbekiem Józef B. częściowo podyktował treść dokumentu pisanego ręką studenta. Pismo było zatytułowane doniesienie obywatelskie, były tam też notatki i uwagi Józefa B. o pobraniu informacji od kandydata na TW. Esbek zrobił też maszynowy odpis dokumentu.

Raporty SB z rozmów ze studentem

Kolejny raport esbeka z 1965 r. informował, że Krzysztof B. kończy studia i berze ślub i od tej pory będą mniejsze możliwości kontaktu ze studentem. Esbek sugerował wykorzystanie mężczyzny jako kontakt operacyjny i pozyskanie go jako TW, gdy dostanie etat na Politechnice. Do kontynuacji sotkań więcej nie doszło. W styczniu 1967 r. zaniechano dalszego opracowywania Krzysztofa B. jako kandydata na TW”zgodnie z decyzją kierownictwa Służby”. Akta trafiły do archiwum.

Esbek Józef B. nie został przesłuchany z uwagi na zły stan zdrowia, inni funkcjonariusze zmarli. Krzysztof B. na procesie lustracyjnym zaprzeczał, by przekazywał jakiekolwiek informacje SB, a jedyny kontakt ze służbami wynikał z pobierania i zdawania paszportu. Potwierdzał,że gdy to robił urzędniczka kierowała go do innego pokoju i tam jakiś mężczyzna wypytywał go o różne rzeczy, mówił mu ogólnikowo o wyjeździe do Austrii i nazwisk żadnych nie podawał. Gdy w sądzie okazano mu dokumenty z IPN potwierdził, że napisał pod dyktando jedną informację. Potem przyznał jednak, że podawał neutralne i nie szkodzące informacje o osobach, były prawdziwe ale nieistotne.

Prokurator IPN wygrywa apelację

**
Sąd oczyścił go od zarzutu kłamstwa lustracyjnego, ale prokurator w złożonej apelacji zwracał uwagę, że sąd dokonał niewłaściwej oceny dowodów i że działanie Krzysztofa B. spełniało wszystkie pięć przesłanek współpracy z SB, czyli że była z organem bezpieczeństwa państwa, była tajna, świadoma, wiązała się z operacyjnym zdobywaniem informacji przez służby i materializowała się w konkretnych działaniach.

Bez znaczenia było, że nie ma zobowiązana do współpracy z SB i że nieświadomie został zarejestrowany jako kandydat na tajnego agenta służb oraz, że nie brał żadnych gratyfikacji. Teraz sprawa wróci na wokandę Sądu Okręgowego w Krakowie, bo Sąd Apelacyjny podzielił część argumentów prokuratora IPN i nakazał powtórkę procesu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

kup najtaniej

Poco

POCO M5 6/128GB Żółty

930,00 zł

kup najtaniej

realme

Realme GT Neo 2 12/256GB Zielony

1 799,00 zł

kup najtaniej

realme

Realme GT 5G 8/128GB Niebieski

1 498,00 zł

kup najtaniej

realme

Realme C30 3/32GB Czarny

489,00 zł

kup najtaniej

Cubot

Cubot P50 6/128GB Czarny

589,99 zł
Materiały promocyjne partnera

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ehh
Dla aparatczykow trzeba byc wyrozumiały. Przecież chca żyć, dobrze zarabiać, to musza szczuc,bo by przelewu nie dostali.Ogolnie jakos dziwnie mocno ufaja teczkom z PRL ,a zapewne oficerowie prowadzący tez dostawali jakies granty za ,,rzetelna "robotę, to co oni tam pisali i w jakim celu tego nikt nie dojdzie.Po Politechnice sie buduje a co można po histori,prawie, politologi?Chyba tylko ...burzyc.Jeszcze jakby to jacys ludzie z tego okresu, znający realia a to jakieś wypierdy ,których wtedy nawet nie bylo, a jak by byli dobrzy w analizie, to skonczyliby pożyteczne studia ściśle a nie humanistyczne...
G
Gość
Coś tam mniej więcej sześćdziesiąt lat temu. Kompletny absurd.
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie