Jajko od szczęśliwej kury

Grażyna Kuźnik
fot . Archiwum
Już niedługo w polskich sklepach kupimy tylko takie jajka, które zniosła zadowolona z życia kura. Podobno będą smaczniejsze od tych, które jemy teraz.

A już na pewno my będziemy czuć się lepiej wiedząc, że producentka tego jaja ma się dobrze. Zgodnie z przepisami Unii Europejskiej, kury hodowlane od 2012 roku muszą mieć o wiele więcej miejsca niż dotąd. W dużej klatce znajdzie się gniazdo do znoszenia jaj, grzęda - taka jak na wsi w kurniku, ściółka, w której można grzebać, bardzo łatwy dostęp do karmidła i dwóch poideł. Niby nic, a dla hodowców rewolucja.

W 2012 roku fermy, które nie wymienią klatek, zostaną usunięte z rynku

Polski rząd zwrócił się w tym roku do UE z prośbą o odroczenie tych wymogów do 2017 roku. Argument - koszty wymiany klatek są dla hodowców zbyt wysokie. Ale Rada Rolnictwa UE odrzuciła ten wniosek. Polski nie poparło żadne unijne państwo.

- Polscy hodowcy drobiu już w chwili wejścia do Unii wiedzieli, że muszą zmienić klatki dla kur. Mieli czas na przygotowania. Europa nie nie chce tolerować cierpienia ptaków. Trzymane są w ścisku, jedna nad drugą, nie mogą się obrócić, muszą znosić jaja ponad normę, co powoduje łamanie się ich kości, skrzydeł i łap, w stresie okaleczają się, więc obcina im się dzioby. Stoją na drucianych siatkach. To koszmarne warunki - mówi Cezary Wyszyński z Międzynarodowego Ruchu na Rzecz Zwierząt Viva.

W 1996 roku Naukowy Komitet Weterynaryjny UE oficjalnie oświadczył, że baterie klatek stosowane w masowej hodowli, bardzo negatywnie wpływają na stan kur. Hodowcy nie do końca się z tym zgadzają.
- Nie wiem, czy moje kury są szczęśliwe, ale mają smaczne i zdrowe jedzenie, dobrze wyglądają, znoszą jedno jajko na półtora dnia i żyją około roku. Nikt się nad nimi nie znęca - zapewnia Lesław Jakubiec, prezes Beskidzkiego Związku Hodowców i Producentów Drobiu. Dodaje, że jaja kur, które żywią się gdzie popadnie, mogą zawierać podejrzane związki, bo chemia jest wszędzie. A karma kur w klatkach jest dokładnie sprawdzana.
Według informacji Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynaryjnego w Katowicach, w woj. śląskim jest 96 ferm hodujących kury nioski. Ilość ptaków jest zmienna, ale każda ferma ma co najmniej 2 tysiące kur. Inspektorat podaje, że nioski w naszym regionie hodowane są w warunkach zgodnych z obecnymi przepisami.

- Naszych hodowców nie stać na wymianę klatek w tak szybkim tempie. To są ogromne koszty, rzędu co najmniej miliona złotych na fermę; musimy mieć więcej czasu. Ten nakaz grozi nam bankructwem. Cena polskiego jajka bardzo wzrośnie. Albo na jego miejsce wejdzie jajko chińskie i wolę sobie nie wyobrażać, jak tam hoduje się kury i co one jedzą - dodaje Lesław Jakubiec.

Nowe klatki według unijnych zasad są większe, dlatego w fermach zmieści się mniej kur. Kura nioska będzie miała tylko dla siebie samej 750 cm kw. powierzchni. Będzie mogła grzebać i spać na wygodnej grzędzie, na którą podfrunie. Przecież jest ptakiem. - Kury czują. Cierpią, ale też potrafią się cieszyć. Nie są wcale głupie. Odróżniają ludzi, których znają od obcych. Z oddaniem opiekują się młodymi. Potrafią ukryć jajko przed gospodarzem, mają w stadzie swoje sympatie i antypatie - podkreślają działacze ruchu obrony zwierząt. Twierdzą, że hodowcy drobiu nie chcą ich wpuszczać do swoich ferm, chociaż głośno zapewniają, że kury mają się dobrze.

W Polsce jest około tysiąca ferm z ponad 30 milionami kur. Nioski żyją zwykle w klatce o wymiarach 50 na 50 centymetrów, w której mieści się do siedmiu ptaków; żaden z nich nie może nawet rozprostować skrzydeł. Europa już nie akceptuje takiej hodowli, ale w Polsce 92 proc. sprzedawanych jaj wciąż pochodzi właśnie z produkcji klatkowej. Za dwa lata fermy, które nie wymienią klatek, zostaną usunięte z rynku.

Klienci coraz częściej zdają sobie sprawę z losu kur niosek. Gotowi są nawet nieco więcej zapłacić, żeby mieć pewność, że kura żyła szczęśliwie. Badania opinii publicznej prowadzone przez UE wykazały, że 59 proc. obywatelom Polski, Węgier, Czech, Słowacji zależy na dobrostanie kur niosek. Ten odsetek jest większy niż w poprzednich latach i zdaniem obrońców zwierząt, nadal rośnie.
Rozmowa z zoologiem dr. Mirosławem Nakoniecznym z Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Śląskiego

Uważa się potocznie, że kury są głupie. Czy to prawda?
O żadnym zwierzęciu nie można powiedzieć, że jest głupie. Kury, jakie obecnie znamy, to skutek trwającej kilka tysięcy lat selekcji na potrzeby człowieka; dzięki niej mamy ptaka, który na małej przestrzeni może wciąż znosić jaja. Właściwie jest to maszyna do ich produkowania. Ale naturę kury trudno zmienić. Pochodzi z Indii, przed udomowieniem żyła tam w stadach, jak na przykład nasze bażanty. Ma genetycznie zaprogramowaną potrzebę grzebania i dziobania.

Czy jajko od kury, która żyje w prawie naturalnym środowisku, jest lepsze niż od kury ściśniętej w ciasnych klatkach?

Wiadomo, że zestresowana kura rzadziej znosi jajka i są one mniejsze. Zbadano to podczas eksperymentu, podczas którego odkryto prawo dziobania, którym kierują się kury w stadzie, gdy brakuje pożywienia. Kurze liderki mają najlepsze jajka, a te, które znalazły się na końcu, żyjące w silnym stresie, najgorsze. Kury, które mają przestrzeń, możliwość grzebania, podlatywania na grzędę, mają lepsze życie. Można więc liczyć na bardziej wartościowe jajka.

Decyzja Unii Europejskiej, że kura nioska musi mieć duże klatki, ściółkę i grzędę, jest godna poparcia?
Cieszę się, że zapadła. Jeśli ktoś nie wierzy, że kury są inteligentne, niech wyhoduje sobie w domu z jaja własnego kurczaczka. Przekona się, że kurczak będzie go sprytnie naśladował i że o żadnej jego głupocie nie może być mowy.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
suseł
Pani zdaniem kury z chowu bateryjnego, znoszące po 450 jaj rocznie (przypominam: rok ma 365 dni) są ZDROWE??? Ciekaw jestem, jak by Pani wyglądała i jak się wspaniale czuła, gdyby jakieś zootechniczne zabiegi spowodowały, że miałaby Pani okres przez 30 dni w miesiącu??? Ach, oczywiście! Pani nie skojarzyła tych dwóch procesów, bo - Pani zdaniem - kura "daje" jajka, prawda? No i pomysł, że wszyscy umrzemy hurtem, jeśli będziemy jedli jajka od normalnych, wiejskich kur. Radzę zawczasu zamówić trumnę, po tych jajkach wszyscy się rzucą do umierania i ceny pójdą w górę. Jeszcze jedno: pomysł, że kur "nikt nie bada" obnaża nie tylko Pani niewiedzę, ale i nastawienie do zwierząt: po co wydawać na weterynarza, skoro można na kremik i szmineczkę, prawda? Gratuluję sobie, że nie jest Pani moją żoną!!! Hurrra!!!
J
Joanna
O Boże nie mogę. Czuję , że będziecie jeść jajka od kury szczęśliwej , ale chorej, no coż przecież nikt nie bada kur z chowu ściółkowego , rolniczego, życzę zdrówka. Ale cóż kury są ważniejsze od ludzi. Ludzie umierajcie, nie wy jesteście najważniejśi tylko kury.!!! Ha Ha Ha !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
D
DB
Hodowca mówi, że jego kury mają się świetnie, bo żyją 1 rok. Już samo długość życia tych kur powinna odstraszyć klientów.
K
Krakus-rodowity.
Popieram decyzję UE dotyczącą hodowli kur! Dla przykładu zamknąć w kurniku o wymiarach 2 metry długości i 1 metr szerokości klatki, zamknąć na miesiąc przeciwników decyzji UE...
Dodaj ogłoszenie