Jurek z Limanowej znów liczy na naszą pomoc! Potrzebuje kolejnej operacji

Krystyna Trzupek
Krystyna Trzupek
arch. domowe
Jurek Carrera-Gnaciński z Limanowej ma zaledwie 4 lata, a za sobą już dwie operacje. Na jesień czeka go kolejna. Bolesna operacja to cena, jaką musi zapłacić za marzenie o prostych nóżkach. Niestety, nie jedyna. Problemem jest także jej koszt. Dlatego rodzice chłopca proszą: pomóżcie nam uratować nóżki naszego synka!

FLESZ - Coraz więcej pracowników w Polsce ma depresję

Jurek długo nie chodził. Dopiero jak skończył 18 miesięcy zaczął stawiać pierwsze kroki. U rodziców zapaliła się wtedy czerwona lampka.

- Zaczęliśmy tułaczkę po lekarzach i poradniach specjalistycznych – opowiada Karolina, mama czterolatka. Lekarze odsyłali ich od jednej poradni do drugiej, wszędzie tylko bezradnie rozkładając ręce. W końcu zrozpaczeni rodzice wysłali dokumenty medyczne do doktora Paley’a z USA i to on, jako pierwszy, zasugerował chorobę, którą ostatecznie potwierdziły badania genetyczne. Padła diagnoza: dysplazja przynasadowa Schmida, niesamowicie rzadka choroba, którą zdiagnozowano u raptem 40 dzieci na całym świecie i którą większość lekarzy zna wyłącznie z podręczników medycznych.

- Krzywe nóżki sprawiały, że syn co kilka kroków się przewracał, dodatkowo krzywił się także jego kręgosłup. Jurek widział swoich zdrowych rówieśników i próbował ich naśladować, co zwykle kończyło się na upadku. Potem był płacz, guzy i siniaki – podkreśla mama Jurka.

Żaden z lekarzy w Europie nie zdecydował się na leczenie, ani operację dziecka. Na szczęście rodzice odnaleźli dr. Paley’a z USA, który zgodził się zoperować Jurka podczas swojego pobytu w Polsce w styczniu 2019 r. Operacja udała się, była możliwa jedynie dzięki wsparciu darczyńców Siepomaga. O zbiórce pisała także Gazeta Krakowska.

- Jurek biegał i nie wywracał się. Psychicznie czuł się lepiej. Stan kręgosłupa także uległ poprawie. Niestety radość nie trwała zbyt długo – nadmienia pani Karolina.

Ostatnio stan bioder chłopca pogorszył się. Konieczna jest kolejna operacja. Biodra trzeba zoperować, i to, jak najszybciej, by efekty pierwszego zabiegu nie poszły na marne.

10 kwietnia odbył się zabieg wyciągnięcie metalowej płytki.

Jurek tym razem ciężko zniósł pobyt w szpitalu. Mówił, że jest smutny i bardzo się boi. Nie bez znaczenia była także cała atmosfera związana z epidemią i wszystkie zaostrzenia z tym związane. Wszystko to przerażało chłopca.

Termin operacja synka został przesunięty na jesień z powodu koronawirusa. Koszt operacji to 199 580,07 zł.

- Choroba Jurka jest nieprzewidywalna. Dziś jest super, a jutro może być beznadziejnie. My już od jakiegoś czasu znowu zauważyliśmy, że Jurek znów bardzo się kiwa na boki, jego chód ponownie robi się "kaczy", a bieganie znowu zaczyna sprawiać mu problem – wtrąca pani Karolina.

- Wiemy, że tak jak rok temu, i tym razem znajdą się ludzie o wielkich sercach, którzy pomogą Jurkowi. Bez Was to się nie uda! Proszę nie zostawiajcie nas i naszego synka samego. Musimy to zrobić dla niego! – apelują rodzice 4-latka.

Wesprzeć Jurka można wpłacając datek na internetowej zbiórce
siepomaga: www.siepomaga.pl/operacja-jurka

Na facebooku zawiązała się także grupa: LICYTACJE/Zbiorka dla Jurka, gdzie można licytować różne przedmioty i usługi, a pieniądze trafiają na leczenie chłopca.

Rodzina czterolatka już dziś dziękuje za każdą cegiełkę na leczenie Jurka.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie