Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Kacper Durda: Garbarnia ma duży potencjał. Zasługujemy na miejsce w czołówce 3. ligi

Artur Bogacki
Artur Bogacki
Kacper Durda do Garbarni Kraków trafił przed sezonem 2023-2024
Kacper Durda do Garbarni Kraków trafił przed sezonem 2023-2024 Andrzej Wiśniewski
Kacper Durda, 22-letni piłkarz Garbarni Kraków, opowiada o udanej jesieni w 3. lidze i Pucharze Polski, występach w klubie z miasta Turnieju Czterech Skoczni oraz celach na rundę wiosenną.

Jest pan zadowolony z rezultatów Garbarni w jesiennej części sezonu 3. ligi?
Garbarnia miała bardzo ciężką sytuację, spadła z drugiej ligi, były też wahania, czy przystąpi do czwartej, czy do trzeciej ligi. Na całe szczęście rozpoczęliśmy sezon na wyższym poziomie. Uważam, że trener Pluta stworzył naprawdę bardzo fajną ekipę zawodników, którzy - co tu dużo mówić - mają o wiele większe umiejętności niż trzecia liga. W Fortuna Pucharze Polski rywalizowaliśmy jak równy z równym z drużynami z ekstraklasy. Wyeliminowaliśmy Radomiaka, potem zabrakło czterech minut, żeby to samo zrobić ze Stalą Mielec. W lidze może nie jest tak kolorowo, zajmujemy dziewiątą pozycję, ale uważam, że ten zespół jest naprawdę dobry, ma duży potencjał. Jeszcze nie pokazaliśmy wszystkiego, na co nas stać, mam nadzieję, że w rundzie wiosennej mocniej zapunktujemy.

Jak pan oceni swoją postawę w tej części sezonu?
Uważam, że to była dobra runda w moim wykonaniu. Liczby są niezłe, choć oczywiście mogło być lepiej. Dużo też walczyłem, dałem coś zespołowi w defensywie. Jestem zadowolony, aczkolwiek chciałbym w następnej rundzie pokazać jeszcze więcej.

Napastnika rozlicza się głównie z bramek. Początek miał pan bardzo obiecujący - 2 gole w 3 meczach - potem długo nic i 4 kolejne trafienia w końcówce.
Z trenerem Plutą dużo rozmawialiśmy i zmieniliśmy moją pozycję. Wcześniej grałem właśnie jako napastnik, na "dziewiątce", a ostatnie pięć meczów już na prawym skrzydle. To dało mi to jakby drugie życie. Bardzo się cieszę, że trener jest otwarty na rozmowę ze mną i dał mi szansę na tej pozycji. Chyba lepiej się tu czuję, choć nigdy wcześniej na niej nie grałem. Jestem pozytywnie nastawiony do tej zmiany, myślę, że jeżeli dobrze przepracuje ten okres zimowy, to może to być dla mnie najlepsza opcja. Początkowo to był duży przeskok. Byłem bardzo zdziwiony taką propozycją, ale stwierdziłem się, że jeżeli ma się umiejętności, to na każdej pozycji pokaże się swoją jakość. Popatrzyłem sobie głęboko w oczy w lustrze i powiedziałem, że dam radę i zrobię to. Moim zdaniem wyszło w porządku. Łącznie jesienią miałem sześć bramek i chyba cztery czy pięć asyst.

Któraś z bramek szczególnie zapadła w pamięci?
Na pewno ta ze Stalą Mielec w Pucharze Polski. Przegrywaliśmy 0:1, graliśmy w osłabieniu, a pokazaliśmy charakter, że nawet w "niedowadze" można zmienić wynik (na 2:1, ostatecznie Stal zwyciężyła po dogrywce 4:2 - przyp.). To pokazuje siłę naszego zespołu. Jeśli chodzi o mecz, który zapamiętam na długo, to ten z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Był naprawdę fajny dla całego zespołu i dla mnie, miałem bramkę i asystę.

Jaką rolę pan widzi dla siebie w drużynie po tej rundzie? Był pan zawodnikiem wyjściowej jedenastki, czyli chyba spełniał oczekiwania.
Chciałabym dawać tej drużynie dużo wartości w ofensywie. Myślę też, że dużo widziałem w piłce, choć wiadomo, że nie mogę równać się z Michałem Czekajem czy z Bartkiem Żurkiem, którzy są ode mnie wiele starsi. Niemniej swoje doświadczenia mam, chcę być wartością dodaną i fajnie wpasować się w zespół. Jeśli tylko kontuzje będą mnie omijać i będę w formię, to myślę, że nadal będę podstawowym zawodnikiem

Wcześniej był pan w Lechu Poznań, tam nie udało się wybić ponad juniorów i zespół rezerw. Jak pan ocenia ten epizod?
W Lechu byłem półtora roku. Miałem opcję przedłużenia kontraktu, jednak wybrałem inną ścieżkę i przeszedłem do drugoligowej Stali Rzeszów. Wtedy wypożyczono mnie do Wólczanki Wólka Pełkińska.

W III-ligowej Wólczance jako 19-latek, w jednej rundzie, jesienią 2020 roku, strzelił pan osiem goli. Potem takich dobrych wyników nie było, mało pan grał, także Podhalu Nowy Targ. Czy to konsekwencja kontuzji?
Naderwałem więzadła tylne w kolanie. Wyszedłem z tego dość szybko, można powiedzieć, że to, że mało grałem, było decyzją trenerów. Czekałem cierpliwie na swoją szansę i bardzo się cieszę, że w Garbarni ją dostałem. Chce się odpłacić za to zaufanie.

W piłkarskim CV ma pan nietypową pozycję - austriacki klub SK Bischofshofen. Ta miejscowość kojarzy się bardziej ze skokami narciarskimi niż z piłką. Jak to się stało, że pan trafił gdzieś w wysokie Alpy?
To była ciekawa historia i doświadczenie. Potrzebowałem zmiany, w Polsce mało grałem, wszystko mnie znudziło. Akurat wtedy skończyłem szkołę i stwierdziłem, że to jest czas, aby zobaczyć coś nowego - jak piłka wygląda w innym państwie, jak działają tam kluby. Była możliwość przez moją agencję Eleven Promotion Group i Pawła Kapsę, który był tam bramkarzem. Zresztą on mi pomógł załatwić wszystkie formalności, bo samo podpisanie kontraktu nie wystarczało. Byłem tydzień na testach, strzeliłem dwie bramki w sparingu i klub z Bischofshofen był zainteresowany mną. Grałem tam przez rok, to był dla mnie naprawdę bardzo fajny okres. Drużyna była dobra, paradoksalnie było tam tylko trzech Austriaków, reszta sami obcokrajowcy. Występowaliśmy na trzecim poziomie w kraju, graliśmy później w play-off o awans. Uważam, że sportowo taka mocna druga liga w Polsce. Dużo fizycznej, szybkiej, technicznej gry, ale wydaje mi się, że od strony taktycznej zespoły w polskiej drugiej czy trzeciej lidze są lepiej ułożone.

Skoki narciarskie, z których słynie Bischofshofen, pana zainteresowały?
Mieszkałam 200 metrów od skoczni narciarskiej. Miałem taką przyjemność, że Turniej Czterech Skoczni oglądałem u siebie z balkonu. Miasto tym żyło. Ma około 10 000 mieszkańców, a w czasie zawodów było cztery czy pięć razy więcej ludzi. Mnóstwo jarmarków, dużo różnych atrakcji. Byłem pod wrażeniem tego, jak Austriacy i ogólnie społeczność skoków narciarskich się integruje.

Z Austrii przeniósł się pan latem właśnie do Garbarni. Jak trafił pan do tego klubu?
Skończył mi się kontrakt w Bischofshofen, stwierdziłem, że czas na powrót do Polski. Byłem wolnym zawodnikiem. Utrzymywałem kontakt z trenerem Plutą, z którym pracowałem kiedyś w Wiśle w młodszych rocznikach, jakoś zgadaliśmy się na kawkę. Trener powiedział, że chciałbym mieć mnie w swoim zespole. Ufam mu, nigdy się na nim nie zawiodłem w Wiśle, więc bez wahania się zgodziłem.

A nie wolałby pan spróbować swoich sił w mocniejszej lidze?
Wiadomo, że chciałbym grać wyżej, ale na ten moment było to dla mnie odpowiednie miejsce. Zobaczymy, co czas pokaże, jakie będą plany Garbarni. Chcę pomóc klubowi zajść jak najwyżej, bardzo się z nim związałem. Tu wszędzie są naprawdę bardzo kompetentni ludzie. Jestem pod wrażeniem, jak to wszystko funkcjonuje w trzeciej lidze. Pełen profesjonalizm - mamy GPS-y, odprawy, analizy pomeczowe, przedmeczowe, przeciwnika, treningu. Naprawdę trenujemy bardzo intensywnie, a przy tym wszystkim z głową.

Zawodnika ofensywnego, a zwłaszcza napastnika, rozlicza się głównie z bramek. Jesienią strzelił ich pan sześć. Zakłada pan sobie jakiś cel na wiosnę?
Nie chciałbym zejść poniżej tego poziomu 6 bramek. Z tym, że nie skupiam się stricte na zdobywaniu goli, a bardziej na zespołowej grze. Wiadomo, że chcę zdobywać gole, ale też pomóc dobrym podaniem, zejściem na pozycję, żeby zwolnić miejsce koledze.

Pytam o to także dlatego, że jest pan wprawdzie drugim strzelcem w zespole, za Michalem Klecem (8 goli), ale on większość dorobku ma po strzałach z rzutów karnych i wolnych. Czyli w pewnym sensie w wykańczaniu akcji to pan spisywał się najlepszej.
Ja wszystkie bramki strzeliłem po akcjach. To też fajnie pokazuje, że umiemy zdobywać bramki na różne sposoby. Słyszałem opinię, że Garbarnia potrafi strzelać je tylko po stałych fragmentach gry, a to nieprawda.

Po jesieni jesteście w środku tabeli, ze sporą stratą, 16 punktów, do liderującej Wieczystej. Wiosną stać was będzie na włączenie się jeszcze do walki o lokatę w czołówce, może o awans?
Według mnie zasługujemy na miejsce w TOP 3. Będziemy chcieli sprawić niespodziankę, wygrywać każdy kolejny mecz, ale nie patrzmy na to tak, że musimy awansować. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, w co głęboko wierzę, to możemy ukończyć sezon w ścisłej czołówce tabeli.

od 7 lat
Wideo

Marcin Nowak żużlowiec Texom Stali Rzeszów - 10. Sportowiec 2023 Roku

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Kacper Durda: Garbarnia ma duży potencjał. Zasługujemy na miejsce w czołówce 3. ligi - Dziennik Polski

Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska