Kraków. Coraz więcej dzieci w szpitalu z powodu COVID-19. Małe dzieci ciężej przechodzą zakażenie

Patrycja Dziadosz
Patrycja Dziadosz
Konrad Kozlowski / Polskapresse
Udostępnij:
Letnia fala koronawirusa w Polsce trwa, a liczba zakażeń rośnie z tygodnia na tydzień. To, co jednak w ostatnim czasie medyków niepokoi najbardziej, to fakt, że COVID-19 zaczął znów atakować małych pacjentów - Ciężko chorują zwłaszcza małe dzieci, które są niezaszczepione i mają pierwszą styczność z wirusem – mówi dr Lidia Stopyra, szefowa Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii szpitala im. Żeromskiego w Krakowie.

Ostatnie siedem dni to ponad 20 tys. zachorowań. Zdaniem lekarzy te dane i tak są mocno niedoszacowane, bo bazy zakażeń opierają się na wynikach testów wykonanych jedynie w szpitalu bądź POZ – bo tylko te trafiają do oficjalnego rejestru. Realnie dodatnich wyników może być o wiele więcej. By je poznać, musielibyśmy wrócić do masowego testowania.

To, co w ostatnim czasie medyków niepokoi najbardziej, to fakt, że COVID-19 znów coraz bardziej zaczyna atakować dzieci, zwłaszcza te najmłodsze.

- Od około dwóch tygodni widzimy wzrost liczby dzieci zakażonych wirusem SARS-CoV-2, które wymagają hospitalizacji. Codziennie na nasz oddział przyjmujemy kilku nowych pacjentów. Większość z nich nie ma jeszcze ukończonego pierwszego roku życia - wyjaśnia dr Lidia Stopyra, szefowa  Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii szpitala im. Żeromskiego w Krakowie.

Aktualnie na oddziale z powodu COVID-19 leczonych jest około 20 dzieci.

- Większość z nich trafiła do nas z powodu bardzo wysokiej 40-41 stopniowej gorączki, której nie były w stanie wystarczająco obniżyć leki podawane przez rodziców. Niestety, takie dzieci bardzo szybko się odwadniają – wyjaśnia lekarka.

To jednak niejedyne objawy. Lekarze często obserwują także zapalenie krtani oraz już dobrze znane objawy z poprzednich fal, jak zapalenie płuc, biegunki, wymioty, zaburzenia węchu i smaku, czy też brak apetytu.

Powody, dla których COVID-19 szczególnie uderza w małe dzieci, są dla lekarzy jasne.

- To dzieci, które z wirusem spotkały się po raz pierwszy, a ponadto nic ich nie chroni, bo nie są szczepione. Oczywiście niektóre z nich mają przeciwciała od mamy, ale utrzymują się one tylko w pierwszych miesiącach życia. Dzieci, które tę ochronę już utraciły, chorują ciężej, nierzadko wymagając hospitalizacji – tłumaczy lekarka.

W Polsce przeciwko COVID-19 można zaszczepić dzieci, które w dniu iniekcji skończyły pięć lat. Młodsze na ten moment nie mogą przyjąć preparatu, dlatego tak ważne jest, by kobiety szczepiły się także będąc w ciąży.

Od środy 17 sierpnia MZ rozszerzyło grupę osób, które mogą przyjąć drugą uzupełniającą dawkę. Chodzi o medyków, dla których w nocy z 16 na 17 sierpnia wystawiono około 400 tys. e-skierowań na szczepienia. Do tej pory czwarta dawka była dostępna od końca kwietnia dla osób w wieku 80+, a od 22 lipca dla osób w wieku 60+ oraz osób z w wieku powyżej 12 lat z upośledzoną odpornością. W sumie w Polsce w pełni zaszczepionych jest około 59 proc. społeczeństwa. Jeśli chodzi o Małopolskę to dwie dawki szczepionki przyjęło 49 proc. mieszkańców regionu.

Największe pożary we Francji od stu lat

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zbigniew Rusek
Dlaczego wiec te matki z wózkiem pchają się do zatłoczonych autobusów (nieraz przejeżdżając kołami wózka po stopach innych pasazerów)? Jakby kazano im kasować bilety za przewóz wózka, to nie byłoby pchania się z wózkiem do autobusu (często wsiadają do zatłoczonego pojazdu, by przejechać ...jeden przystanek). Za dużo mają przywilejów. Przewóz wózka - opłata wynosząca dwukrotność cenu biletu dla 1 osoby wg taryfy normalnej (wózek zajmuje nawet więcej miejsca niż 2 osoby). W przeludnionym mieście rodzenie dzieci też nie jest dobrym pomysłem.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie