Kraków. Koronawirus w McDonaldzie przy ul. Grodzkiej. Lokal jest zamknięty

RED.
Fot: Adam Wojnar/Polska Press
Krakowski sanepid prosi o kontakt osoby, które w dniu 3 sierpnia były klientami restauracji McDonald's w Krakowie przy ulicy Grodzkiej i obserwują u siebie objawy zakażenia Covid-19.

FLESZ - Koronawirus w Polsce. Zachowajmy czujność i zdrowy rozsądek

"Powiatowy Państwowy Inspektorat Sanitarny w Krakowie na podstawie otrzymanego wyniku badań w kierunku SARS-CoV-2 oraz przeprowadzonego wywiadu epidemiologicznego z pacjentem informuje, że w dniu 3 sierpnia 2020 w restauracji McDonald, zlokalizowanej przy ul. Grodzkiej 26 w Krakowie przebywała osoba, u której w dn. 6 sierpnia, potwierdzono zakażenie wirusem SARS-CoV-2 " - brzmi komunikat.

Tak wyglądało otwarcie pierwszej restauracji McDonald's w Po...

Dlatego też sanepid prosi o kontakt wszystkie osoby, które 3 sierpnia były klientami restauracji. Kontaktować się ze stacją można za pomocą tych numerów 602-347-817, 12-684-40-33.

Restauracja McDonald przy ul. Grodzkiej 26 w dniu dzisiejszym była nieczynna. Nie wiadomo jednak czy jej zamkniecie ma związek z komunikatem sanepidu. Wysłaliśmy w tej sprawie pytania do biura prasowego sieci. Na odpowiedź czekamy.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Odnośnie tego komunikatu sanepidu był także inny, który mówił że prawdopodobnie ten sam zakażony/a brał udział w tym dniu w bazylice Franciszkanow. Komunikat zniknął. Dlaczego? Kryjemy fakt że do masy zakażeń dochodzi w czasie mszy, nabożeństw pielgrzymek?

G
Gość
15 sierpnia, 20:10, Ściema i tyle:

Związkowcy z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 3 w Rybniku, przy wsparciu mieszkańców i niektórych pracowników placówki, ujawnili oszustwa stosowane przy testach na koronawirusa.

Z relacji wynika, że mieszkańcom kazano wpisywać kontakt z osobą zakażoną, nawet gdy takowy nie występował. Wiele zastrzeżeń dotyczyło też sposobu wykonywania testów.

Przedstawiciele związków zawodowych MOZ NSZZ Solidarność Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 3 w Rybniku ujawnili skandaliczne praktyki, jakie miały być stosowane w szpitalu psychiatrycznym w Rybniku. Chodzi o testy przeprowadzane na obecność koronawirusa!

Mieszkanka, która skontaktowała się ze związkowcami, zeznaje, że kazano jej z góry w ankiecie zaznaczyć, że miała kontakt z osobą zakażoną, mimo że była to nieprawda.

- Już w trakcie wypisywania kart zlecenia na badania dowiedziałyśmy się, że jest nakaz zaznaczenia opcji: materiał pobrany od osoby ze styczności. Na naszą odpowiedź, że nie miałyśmy kontaktu z chorym ani zakażonym, usłyszałyśmy, że tak nakazano z góry. Na pytanie koleżanki, co znaczy z góry, otrzymała informację, że jest taki nakaz od wojewody.

Po dalszym naszym sprzeciwie usłyszałyśmy, że mamy zaznaczyć co chcemy. Więc zaznaczyłyśmy opcję: zdrowe. W trakcie oddawania zleceń osoba odbierająca poprawiła w obecności koleżanki jej kartę na kontakt z chorym - czytamy w liście opublikowanym przez "Solidarność". A to dopiero początek!

Mężczyzna miał w ten sposób poprawić jeszcze kilkanaście kart. Panie miały też zastrzeżenia co do sposobu przeprowadzenia testów. - Wymaz został pobrany z wewnętrznej strony policzka przy zębach trzonowych. Patyczki do wymazów (zapakowanie pojedynczo w foliowych torebkach) były wyciągane z tekturowego używanego pudełka. Ratownik nie miał ubranego kombinezonu, tylko założoną maseczkę. I do momentu zwrócenia uwagi pobierał w jednych rękawiczkach nie zmieniając ich do różnych osób. Osoba dodatkowa, która zbierała zlecenia na badania, była ubrana w prywatne ubrania i nie posiadała maseczki ani rękawiczek.

W tym wszystkim uczestniczyła pielęgniarka epidemiologiczna z naszego szpitala, która nie reagowała na nasz protest związany z zaznaczeniem nieprawdy oraz nie zareagowała na [niewłaściwe md ]wyposażenie personelu robiącego nam wymaz. Wnętrze ambulansu (stara karetka wojskowa) wyglądało jakby było użytkowane do przewozu różnych rzeczy, a nie do pobierania próbek. Jak później dowiedziałyśmy się, pielęgniarka epidemiologiczna nie była nam w stanie udzielić informacji na temat, w którym laboratorium będą wykonywane wyniki. Personel jest zbulwersowany tym, jak nas potraktowano - relacjonują.

Tego typu praktyki potwierdzili pracownicy szpitala.

To jest sprawa karna. Nie chodzi tylko o fałszowanie dokumentacji, ale szereg innych czynów, w tym także wyłudzanie funduszy na przeprowadzane testy w sposób niezgodny z procedurą. Proszę złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Nie jest wykluczone że podobne procedery mają także miejsce w innych miastach.

G
Gość

Co za bzdury, Mc na Grodzkiej w Krakowie otwarty, byłem dzisiaj. Dziennikarze z GK sieją fakenewsy, ciekawe dlaczego ??

K
KWPX

Brawo, a potem mówicie że w Krakowie jest transmisja pozioma. Dziś jest 14 sierpnia, zakażenie potwierdzone 6 sierpnia. Przez 8 dni SANEPID NIC NIE ZROBIŁ. ŻADNYCH KOMUNIKATÓW, A BYĆ MOŻE ZAKAZENI CHODZĄ SOBIE PO ULICACH I ZARAŻAJĄ DALEJ. CZY KOMUŚ ZALEŻY ABY PANDEMIA ROZKRĘCAŁA SIĘ W MAŁOPOLSCE I KRAKOWIE? PYTAM SERIO.

P
Pomyślmy...

W Polsce szpitale otrzymują kilka tysięcy złotych za każdy "wykryty" przypadek "zakażenia" (wirusem, którego do tej pory nikt NIE WYIZOLOWAŁ nawet!).

To jak sądzicie: będzie ilość (ogłoszonych) "zakażeń" rosła - czy spadała?

Dodaj ogłoszenie