Młodzi sportowcy z Akademii Wisły Kraków trafili do gorlickiego szpitala. Wprost z obozu sportowego w Szalowej

Lech Klimek
Lech Klimek
Młodzi sportowcy z Akademii Wisły Kraków trafili do gorlickiego szpitala wprost z obozu sportowego w Szalowej
Młodzi sportowcy z Akademii Wisły Kraków trafili do gorlickiego szpitala wprost z obozu sportowego w Szalowej archiwum/szalowa sport arena
Udostępnij:
Kilkunastu młodych piłkarzy z Akademii Wisły Kraków zakończyło udział w obozie szkoleniowym w szpitalu. Już na drugi dzień po przyjeździe do Sport Arena w Szalowej, w powiecie gorlickim, dzieci zaczęły gorączkować i wymiotować. Badania na oddziale dziecięcym gorlickiego szpitala wykluczyły zakażenie salmonellą i wirusem RSV. Sanepid potwierdził natomiast, że wśród dzieci wykryto zakażenie koronawirusem.

Szalowa Sport Arena to ośrodek dysponujący pełnowymiarowym boiskiem do piłki nożnej przykrytym balonem. Bardzo chętnie korzystają z niego drużyny piłkarskie zarówno dorosłe, jak i te młodzieżowe i dziecięce. Obozy szkoleniowe to tam codzienność, tym bardziej, że ośrodek dysponuje zapleczem hotelowym. W drugim tygodniu ferii miała tam przebywać Akademia Piłkarska Wisły Kraków.

Coś jednak poszło nie tak. Sytuacja była dramatyczna, bo w poniedziałek (24 stycznia) popołudniu dzieci zaczęły wymiotować i dostały gorączki.

- Był to wyjazd o charakterze obozu sportowego, w ramach którego zawodnicy Wisły mieli przebywać w dniach 23-29 stycznia w Szalowej - mówi Piotr Truchlewski, koordynator do spraw organizacji Akademii Wisły Kraków. - Mieliśmy korzystać z kompleksu sportowego Szalowa Sport Arena. Korzystaliśmy z usług tego ośrodka od lat podczas każdej przerwy zimowej ze względu na pełnowymiarowe boisko, znajdujące się pod balonem. Do tej pory nie spotkaliśmy z podobnymi problemami – dodaje.

Osiemnaścioro młodych sportowców trafiło do Szpitala Specjalistycznego im. H. Klimontowicza w Gorlicach.

- Dzieciaki trafiły do szpitala w nocy – mówi Marian Świerz, dyrektor szpitala. - Dla dwunastki z nich skończyło się to pobytem na oddziale dziecięcym. Tam zostały nawodnione i przeprowadzono u nich diagnostykę - dodaje.

Badania szły dwutorowo, z jednej strony chodziło o ewentualne zdiagnozowanie zakażenia salmonellą, a z drugiej wirusem RSV. Badania wykluczyły obydwa powody chorobowego stanu dzieci.

- Na drugi dzień po przyjęciu na oddział młodzi sportowcy opuścili szpital – opowiada dyrektor. - Cześć dzieci została przewieziona przez rodziców do krakowskich lecznic, a cześć do domów. Mieliśmy trochę problemów z rodzicami, którzy na przykład nie chcieli poddać się naszym procedurom bezpieczeństwa, ale udało się rozwiązać wszystkie problemy - stwierdza.

O całej sprawie została też powiadomiona gorlicka stacja sanitarno-epidemiologiczna.

- O sytuacji w Szalowej dowiedzieliśmy się od rodziców dzieci - mówi Jadwiga Wójtowicz, szefowa gorlickiego sanepidu. - Niestety organizatorzy nie zgłosili tego pobytu do kuratorium, więc nie było go w systemie monitoringu wypoczynku dzieci. Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo dzieci nic o tym nie wiedziały. Natychmiast udali się tam inspektorzy, by przeprowadzić kontrole - dodaje.

Sanepid zajął się badaniem, sprawdzona została żywność, woda, całe bezpieczeństwo obiektu i oczywiście sytuacja covidowa.

- Pobrane próbki wysłaliśmy do specjalistycznych laboratoriów w Tarnowie i Krakowie - relacjonuje Jadwiga Wójtowicz. - Pełne wynik będziemy mieć po zakończeniu badań. W tej chwili nie dotarły do nas jakiekolwiek niepokojące sygnały dotyczące stanu wody czy też zabezpieczonych próbek żywności - dodaje.

Urzędnicy z sanepidu zaczęli też natychmiast prowadzić wywiady z rodzicami dzieci. Samych młodych piłkarzy nie było już na miejscu.

- U dwójki dzieci, które były na tym obozie, testy wykazały zakażenie koronawirusem – mówi szefowa sanepidu. - Nie jestem w stanie jednak powiedzieć dokładnie, czy tych infekcji nie było więcej. Dzieci zostały zabrane do domów i teraz mamy spory problem z dokładnym sprawdzeniem stanu faktycznego – dopowiada.

Pierwsza fala zachorowań dotknęła przede wszystkim dwie starsze grupy: U-13 oraz U-12. W trosce o stan zdrowia wszystkich uczestników i z powodu „lawinowego” wzrostu zakażeń zawodników zdecydowano o pomocy z „zewnątrz”, kontaktując się z miejscową opieką nocną.

- Niestety nie uzyskaliśmy pomocy, otrzymaliśmy za to wskazówki do dalszego postępowania - mówi Piotr Truchlewski. - Pogotowie było wzywane dwukrotnie, natomiast odmawiało przyjazdu. Przyjechała za to policja, by sprawdzić, czy telefony nie są pomyłką lub próbą wprowadzenia w błąd - dodaje.

W tym samym czasie Michał Jania, jeden z opiekunów, po rozmowie z dyrektorem akademii postanowił zorganizować transport do szpitala dla chłopców z najgorszym samopoczuciem. Trenerzy pozostający w ośrodku byli przygotowani na transport kolejnych osób.

W Szalowej trenerzy udzielali pomocy każdej kolejnej osobie, zgłaszającej złe samopoczucie, czuwając przy nich całą noc na korytarzu. Kolejnego dnia podjęta została decyzja o powrocie do Krakowa.

Właściciele szalowskiego obiektu czekają na oficjalne wyniki badań sanepidu i dopiero wtedy odniosą się do zaistniałej sytuacji.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie