- Kto z nas w ogóle wyobraża sobie taką sytuację, że zostałby zaatakowany idąc przed świętami Bożego Narodzenia na grób najbliższej sobie osoby. To jest coś, za co Jarosław Kaczyński powinien zostać przeproszony - powiedział prezydent Andrzej Duda, komentując niedzielne wydarzenia pod Wawelem. Nie doprecyzował, kto powinien przeprosić prezesa. Zapytaliśmy więc niektórych uczestników niedzielnych zajść, czy uważają, że Jarosławowi Kaczyńskiemu należą się przeprosiny. Jednym z nich był prof. Jan Hartman, były polityk Twojego Ruchu.
- Nie zamierzam przepraszać. Oczekuję od Kaczyńskiego przeprosin za łamanie konstytucji, za codzienne obelgi i haniebne oszczerstwa wobec KOD. Ale nawet gdyby Kaczyński błagał o przebaczenie, to nie od razu by je otrzymał - zaznacza filozof.
Zdaniem Hartmana, prezydentowi Andrzejowi Dudzie chodziło raczej o to, co działo się przy wyjeździe kolumny z Wawelu, kiedy ta została obrzucona jajkami.
Pikieta przy Wzgórzu Wawelskim. Doszło do zamieszek [ZDJĘCIA, WIDEO]
- Z tym incydentem ja i KOD nie mieliśmy nic wspólnego. W kolumnie nie było już zresztą Kaczyńskiego. A jeśli chodzi o wjazd na Wawel, to wszystko było jak w najlepszym porządku. To policja zachowała się zbyt nerwowo. Gdyby użyli słów zamiast siły, to wszystko trwałoby kilkanaście sekund. To był normalny, cywilizowany protest - przekonuje Hartman.
Na Facebooku małopolskiego KOD przeważa zdziwienie apelem prezydenta. Przepraszać nie zamierzają też inni uczestnicy niedzielnych zajść.
- Myślę, że obecna władza powinna przeprosić nas, bo zmuszają nas do takich działań - przekonuje pan Szymon Bałek, który był w niedzielę pod Wawelem. Oburza go, dlaczego Jarosław Kaczyński na Wzgórze Wawelskie wjeżdża limuzyną, do tego pod osłoną nocy, a inni muszą tam wchodzić o własnych siłach. - Tak samo protestowałbym, gdyby prawo było łamane przez każdą inną władzę - zaznacza Szymon Bałek, dodając, że nie jest działaczem KOD, ani nie jest związany z żadną partią.
W minioną niedzielę przeciwnicy rządu zebrali się przy drodze prowadzącej na Wzgórze Wawelskie i blokowali wjazd politykom Prawa i Sprawiedliwości, w tym premier Beacie Szydło oraz Jarosławowi Kaczyńskiemu, który 18 każdego miesiąca przyjeżdża do Krakowa, by uczcić kolejną miesięcznicę pogrzebu Lecha i Marii Kaczyńskich.
Doszło do zamieszek, konieczna była interwencja policji. Były one pokłosiem piątkowych wydarzeń w Sejmie, które zapoczątkowały kryzys polityczny.