Kraków. Opłaty w górę. Czy studentów będzie stać na najem mieszkań w nowym roku akademickim? Zarobią na to? Wezmą kredyt, który zdrożał?

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
75 tysięcy studentów (w tym ponad 8 tys. cudzoziemców) może być zainteresowanych wynajęciem mieszkania w Krakowie
75 tysięcy studentów (w tym ponad 8 tys. cudzoziemców) może być zainteresowanych wynajęciem mieszkania w Krakowie Joanna Urbaniec / Polska Press
Udostępnij:
130 tysięcy krakowskich studentów większość pandemii – czyli niemal dwa lata akademickie – spędziło w domach, uczestnicząc w wykładach i ćwiczeniach zdalnie. Z tego powodu (oraz za sprawą radykalnego zmniejszenia liczby turystów zagranicznych) ceny najmu mieszkań w Krakowie miesiącami szorowały po dnie. Do rewolucyjnej zmiany trendu doszło po rosyjskiej napaści na Ukrainę i pojawieniu się pod Wawelem setek tysięcy uchodźców. Masowy napływ szukających schronienia Ukrainek z dziećmi nałożył się na popandemiczne odmrażanie gospodarki – i uczelni. Studenci znów zaczęli szukać mieszkań i – w wielu wypadkach – natrafili na ceny zdecydowanie wyższe niż wcześniej. Rok do roku koszty opłat za najem przeciętnego lokum w stolicy Małopolski wzrosły o 40 procent, czyli mocno ponad inflację. Ów wzrost okazał się niemal najwyższy w Polsce – minimalnie wyższy odnotowano tylko w Gdańsku.

- W ostatnich tygodniach widzimy wzrost podaży mieszkań i łagodne hamowanie wzrostu cen w części metropolii, w Krakowie pojawiły się nawet lekkie spadki. Ale to może nie być koniec podwyżek opłat za najem. Jest wysoce prawdopodobne, że powrót studentów we wrześniu, przed nowym rokiem akademickim, skłoni właścicieli mieszkań do kolejnego podniesienia cen

– komentuje Jarosław Sadowski, główny analityk Expandera. Zwraca uwagę, że choć ofert jest dziś więcej niż w kwietniu czy maju 2022, to wciąż zdecydowanie mniej niż przed wybuchem wojny w Ukrainie. Niska podaż przy wysokim popycie wpływa na ceny. A popyt we wrześniu może być naprawdę wysoki.

75 tysięcy studentów (w tym ponad 8 tys. cudzoziemców) może być zainteresowanych wynajęciem mieszkania w Krakowie

Badania prowadzone przez Małopolskie Obserwatorium Rozwoju Regionalnego wykazały, że z samego Krakowa wywodzi się ok. 25 tysięcy studentów, dodatkowo kilkanaście tysięcy dojeżdża z gmin należących do sąsiednich powiatów - krakowskiego (ziemskiego) i wielickiego. Z pozostałych terenów Małopolski pochodzi około 35 tysięcy studentów. Reszta – czyli ok. 55 tysięcy osób - to przybysze spoza naszego regionu, w tym cudzoziemcy (jest ich 8,1 tys.). Najliczniejsza grupa dotarła z Podkarpacia, a dwie kolejne – ze Śląska i Świętokrzyskiego. Przytłaczająca większość z studentów (z wyjątkiem niestacjonarnych) wynajmuje mieszkania w Krakowie. Jeśli doliczyć do nich Małopolan z miejscowości, z których trudno codziennie dojeżdżać pod Wawel, wyjdzie około 75 tys. osób potencjalnie zainteresowanych wynajęciem mieszkania w stolicy Małopolski.

Część z nich znajdzie zakwaterowanie w akademikach należących do największych uczelni. Ilu dokładnie? Na przykład UJ, na którym w minionym roku akademickim studiowało niespełna 35 tys. osób, udostępnia w swych domach studenckich ok. 2,7 tys. miejsc. Akademia Górniczo-Hutnicza (19,5 tys. studentów) ma na terenie Miasteczka Studenckiego AGH 7 tys. miejsc. Politechnika Krakowska (niespełna 13 tys. studentów) oferuje blisko 2 tys. miejsce w akademikach, ale już Uniwersytet Pedagogiczny (14 tys. studentów) udostępnia tylko 750 miejsc, zaś Uniwersytet Ekonomiczny (12 tys. studentów) – niespełna 450. Dochodzi do tego kilkaset pokojów w nowych akademikach prywatnych.

Trzeba przy tym pamiętać, że i w tym segmencie najmu stawki rosną – choć nie tak szybko jak koszty najmu mieszkań, bo przeciętnie o 5-6 procent, a nie 40. W nowym roku za pokój w akademiku trzeba będzie zapłacić minimum 400-500 złotych miesięcznie (zależnie od uczelni, standardu i lokalizacji).

Jak się to ma do cen najmu mieszkań? Obecna średnia stawka w Krakowie wynosi 56 zł za metr kw., co daje ok. 3400 zł za 60-metrowe lokum dla czwórki studentów lub studentek. Czyli 850 zł na głowę plus opłaty. 20-metrowe kawalerki można wynająć za minimum 1200 zł miesięcznie plus opłaty. Przy dwóch osobach wychodzi 600 zł na głowę.

Istotna uwaga: pod hasłem „plus opłaty” kryły się dotąd stosunkowo nieduże wydatki, rzędu 100 złotych na głowę miesięcznie. W związku z kryzysem energetycznym i dużymi podwyżkami opłat za prąd, a zwłaszcza gaz, ta pozycja w ogólnych kosztach wynajęcia mieszkania może mocno wzrosnąć. Takie niebezpieczeństwo pojawia się zwłaszcza w budynkach (kamienicach) z własnym systemem centralnego ogrzewania i podgrzewania wody, opartym na gazie lub węglu.

Jak opłacić studenckie mieszkanie w Krakowie? Wielu misi zarabiać/dorabiać. Najlepiej za granicą

Z badań prowadzonych przed pandemią m.in. przez Polską Radę Biznesu i Otto Work wynika, że około 40 procent krakowskich studentów zarabia na studia, albo regularnie dorabia do niewielkich kwot, jakie otrzymuje na życie od rodziców oraz do uzyskiwanych z uczelni stypendiów. Jeśli doliczyć do tej grupy pracujących dorywczo, od czasu do czasu, to odsetek zarabiających rośnie do 82 procent. Najczęściej zatrudniają się w barach, pubach, restauracjach, domach weselnych, a także w sklepach i punktach usługowych ulokowanych przede wszystkim w galeriach handlowych. To wielu z nich pozwala opłacić czynsze w akademikach i na kwaterach.

Większość studentów dziennych dorabia w weekendy (czyli w praktyce od piątku wieczorem); cztery lata temu poważnie uderzył w nich wprowadzony przez PiS zakaz handlu w niedziele: z tego powodu zamknięte są galerie, gdzie cała masa studentów pracowała w sklepach, restauracjach, kawiarniach i punktach usługowych. Wedle szacunków właścicieli galerii i najemców, znikło w ten sposób około jednej trzeciej miejsc, w których młodzi ludzie mogli wcześniej dorabiać/zarabiać. Część studentów rekompensuje to sobie wyjeżdżając do wakacyjnej pracy na Zachód.

- W wakacje polscy studenci zawsze chętnie dorabiali na Zachodzie, ale w ostatnich latach zainteresowanie ofertami pracy sezonowej w Holandii czy Niemczech jest wielokrotnie większe. W pandemii studenci wyjeżdżali nie tylko w wakacje, ale i w roku akademickim, korzystając z tego, że nauka odbywała się zdalnie

– mówi Patrycja Liniewicz z Otto Work. Trend wyjazdowy obecnie się nasila, zwłaszcza że euro jest drogie i w przeliczeniu na złotówki można zarobić średnio cztery razy więcej niż w Polsce.

Jak opłacić studenckie mieszkanie w Krakowie? A może (koszmarnie drogi) kredyt studencki?

Jarosław Sadowski z Expandera uważa, że z powodu lawinowego wzrostu opłat za najem i innych kosztów może w tym roku wzrosnąć zainteresowanie kredytami studenckimi. - Niestety, tego rodzaju kredyty zdecydowanie zdrożały i to z dwóch powodów na raz – ubolewa analityk. Z wyliczeń Expandera wynika, że podwyżki stóp procentowych podwyższyły łączną kwotę odsetek od przeciętnego kredytu z zaledwie 174 zł do… 6 891 zł. Nowe przepisy sprawią, że ten koszt wzrośnie jeszcze o połowę, czyli do 10 373 zł.

Jak wyjaśnia Jarosław Sadowski, kredyty studenckie udzielane od 18 grudnia 2021 r. zostały objęte nowym systemem wyliczenia oprocentowania: jest to teraz połowa stawki będącej sumą marży banku i 1,2 stopy redyskontowej NBP. Marża może wynieść maksymalnie 2 proc. Finalnie daje to oprocentowanie wynoszące nawet 4,93 proc. Dla kredytów udzielanych przed tym terminem oprocentowanie wynosi połowę stopy redyskontowej NBP, czyli 3,28 proc. Jeszcze we wrześniu 2021 r. oprocentowanie to wynosiło… 0,08 procent!

Wysokość raty w największym stopniu zależy od tego, jaka kwotę wypłacił student w ramach kredytu. Student sam wybiera, czy przez 10 miesięcy w roku chce otrzymywać 400 zł, 600 zł, 800 zł czy 1000 zł miesięcznie. Rata spłaty wynosi połowę wypłacanej kwoty plus odsetki za dany miesiąc. Jeśli ktoś dostawał 400 zł miesięcznie, to będzie spłacał 200 zł plus odsetki, a jeśli wypłaty wynosiły 1 000 zł miesięcznie, to rata wyniesie 500 zł plus odsetki.

Z kolei wysokość odsetek zależy od zadłużenia i od poziomu oprocentowania. Zadłużenie jest tym wyższe, im wyższe były wypłacane transze i im dłużej trwały studia. Oprocentowanie zależy natomiast od poziomu stóp procentowych oraz tego, czy był to kredyt na starych, czy na nowych zasadach. Proste? Nie bardzo. Spójrzmy więc, jak to wygląda w praktyce na konkretnych liczbach.

W przypadku kredytów udzielonych na starych zasadach, oprocentowanie skokowo wzrosło – z 0,08 proc. do obecnych 4,93 proc. Jeśli student wypłacał 1000 zł miesięcznie przez 5 lat, to jego rata wzrosła z 503 zł do 636 zł. Jeśli robił tylko licencjat i wypłacał 800 zł przez trzy lata, to jego rata zwiększyła się z 466 do 582 zł. Niby różnica nie jest wielka, a w każdym razie nie taka, by wywrócić do góry nogami budżety młodych ludzi. Inaczej to jednak wygląda, jeśli porównamy łączny kwotę odsetek do spłaty. Przy poziomie oprocentowania z września 2021 roku, czyli niespełna roku, pierwszy z wymienionych studentów musiałby zapłacić 174 złote odsetek, zaś przy obecnym poziomie już… 6.891 zł; cała nadziej a w tym, że stopy kiedyś spadną i ta kwota nie będzie tak wielka. Wszystko zależy od poziomu inflacji.

Gdzie w Małopolsce buduje się najwięcej mieszkań, a gdzie trwa totalny marazm w budownictwie mieszkaniowym? Jeśli chcesz poznać szczegóły, kliknij w przycisk "zobacz galerię" i przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE.

Gdzie buduje się najwięcej mieszkań w Małopolsce? Ranking po...

Raty kredytów studenckich zaciągniętych na nowych zasadach są jeszcze wyższe: jeśli student będzie wypłacał po 1000 zł miesięcznie przez pięć lat, to przy obecnych zasadach i poziomach oprocentowania rata spłaty wyniesie 705 zł miesięcznie, a więc o 202 zł więcej niż przed rokiem.

- Mimo tych niekorzystnych dla studenta wzrostów, kredyty studenckie pozostają najtańszym rodzajem długoterminowego kredytu. Po pierwsze przez cały okres studiów i jeszcze w dwa lata po ich ukończeniu całe odsetki spłaca Fundusz Kredytów Studenckich. Dopiero po tym okresie zaczyna się spłata rat i nowych odsetek

– komentuje Jarosław Sadowski.

Po bezodsetkowym okresie oprocentowanie opłacane przez absolwenta (maksymalnie 4,93 proc.) jest wciąż dwa razy niższe niż w przypadku pożyczek gotówkowych i sporo niższe od oprocentowania kredytów hipotecznych (obecnie ponad 8 proc.). Dodatkowo istnieje możliwość umorzenia części zadłużenia w przypadku uzyskania bardzo dobrych wyników w nauce, zaś w razie trudnej sytuacji życiowej spłata może zostać zawieszona nawet na rok. Można też zawnioskować o obniżenie rat do 20 proc. swojego dochodu. W skrajnej sytuacji, czyli tzw. trwałej utraty przez kredytobiorcę zdolności do spłaty zobowiązań, kredyt może zostać zupełnie umorzony.

- Kredyt studencki ma jednak również pewne wady. Największą z nich jest to co dzieje się w sytuacji, kiedy kredytobiorca nie poradzi sobie na studiach lub z jakiegoś powodu przerwie naukę. Wtedy musi oddać dług wraz z odsetkami, które rosną wtedy do 7,4 proc. (przy marży 2 proc.). Jednocześnie taka osoba ma mniejsze szanse na uzyskanie dobrze płatnej pracy, a wiec trudniej jej będzie spłacić zadłużenie – dodaje Jarosław Sadowski.

[b]Polacy „mają mniej w portfelu”. Racjonalnie podchodzą do wydatków[b]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Racjonalny.
10 sierpnia, 9:14, Zbigniew Rusek:

Nie miałbym nic przeciwko temu, by w krakowie zmniejszyć liczbe studentów o połowę, a w zamian niech krakowskie uczelnie utworzą wydziały zamiejscowe w innych - wyludniających się - miastach Małopolski: w Tarnowie, w Nowym Sączu, w Oświęcimiu, w Nowym Targu. Przeludnienie miasta Krakowa powoduje dyskomfort życia (z studenci to jakby drugie miasto wojewódzkie), podczas gdy inne miasta Małopolski sie wyludniają. Owszem, pewna częśc kadry naukowo-dydaktycznej musiałaby się przeprowadzić, ale to też byt ulżyło przeludnionemu i zapchanemu samochodami Krakowowi. Nie mogą wszyscy się pchać do Krakowa.

10 sierpnia, 09:18, Ehh:

Na studentach jest czysty piniadz a i świeży narybek kadr a to ,że uczelnie były na obrzeżach a teraz sa w centrum ,to inna sprawa.

W Krakowie należy zostawić jedynie te duże uczelnie państwowe — jak kiedyś; to zupełnie wystarczy — zaś te mniejsze „uczelnie” prywatne (tak, właśnie w cudzysłowie) wyprowadzić na prowincję: do Tarnowa, Myślenic, Limanowej, Olkusza itd.

Chodzi nie tylko o nieściąganie ludzkich rzesz ze wszelkich możliwych kierunków — ale także o to, aby wrócił poziom nauczania, gdy kadra nie będzie sobie dorabiać na 3-4 uczelniach naraz. Przecież tu mowy nie ma o żadnej „nauce”; tu jest już tylko sprzedaż dyplomów (a w międzyczasie tzw. „dobra zabawa”).

E
Ehh
10 sierpnia, 9:14, Zbigniew Rusek:

Nie miałbym nic przeciwko temu, by w krakowie zmniejszyć liczbe studentów o połowę, a w zamian niech krakowskie uczelnie utworzą wydziały zamiejscowe w innych - wyludniających się - miastach Małopolski: w Tarnowie, w Nowym Sączu, w Oświęcimiu, w Nowym Targu. Przeludnienie miasta Krakowa powoduje dyskomfort życia (z studenci to jakby drugie miasto wojewódzkie), podczas gdy inne miasta Małopolski sie wyludniają. Owszem, pewna częśc kadry naukowo-dydaktycznej musiałaby się przeprowadzić, ale to też byt ulżyło przeludnionemu i zapchanemu samochodami Krakowowi. Nie mogą wszyscy się pchać do Krakowa.

Na studentach jest czysty piniadz a i świeży narybek kadr a to ,że uczelnie były na obrzeżach a teraz sa w centrum ,to inna sprawa.

E
Ehh
Poza tym ,na najbardziej obleganej informatyce. Pracodawca sie pyta co umiesz,a nie jakie studia i za ile kończyłeś .Co innego zawody regulowane jak,,PRAWNICY",tu trzeba skończyć studia, żeby byc na usługach LiSow(lichwarzy i spekulantów)i wiedzieć jak pewien znany MECENAS kiedy...zemdlec,żeby,,prawnie " nie mieć postawionych zarzutów-tu trzeba studia i pewien rodzaj organizacji.Sam w domu sie tego nie nauczysz .Poza tym jak jesteś Referendarzem na usługach LiS(LICHWARZy i Spekulantów),to tylko potencjalny IMMUNITET może cie uchronić a jak w każdej organizacji wpierw trzeba sie zasłużyć albo mieć po[wulgaryzm]ka ,który wprowadzi w świat...zależności.
Z
Zbigniew Rusek
Nie miałbym nic przeciwko temu, by w krakowie zmniejszyć liczbe studentów o połowę, a w zamian niech krakowskie uczelnie utworzą wydziały zamiejscowe w innych - wyludniających się - miastach Małopolski: w Tarnowie, w Nowym Sączu, w Oświęcimiu, w Nowym Targu. Przeludnienie miasta Krakowa powoduje dyskomfort życia (z studenci to jakby drugie miasto wojewódzkie), podczas gdy inne miasta Małopolski sie wyludniają. Owszem, pewna częśc kadry naukowo-dydaktycznej musiałaby się przeprowadzić, ale to też byt ulżyło przeludnionemu i zapchanemu samochodami Krakowowi. Nie mogą wszyscy się pchać do Krakowa.
E
Ehh
Komuna była zła, bo zapewniala powszechna, edukację, mieszkania, opieke medyczna a wszystko bylo finansowane z przemysłu ,z takiego CPN ,huty ale później wróciły LiS(LICHWARZE i Spekulanci )i żyjesz, mieszkasz u SIEBIE w kRaju na ...kredyt .Ale to juz jest całe pokolenie dzieci providenta.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie