Ekolodzy i aktywiści alarmują. Zakrzówka znów trzeba bronić przed zabudową. Nawet na działkach należących do miasta. W sobotę odbędzie się piknik protestacyjny w małym kamieniołomie, pomiędzy ulicami Wyłom i św. Jacka. To urokliwy teren, w którym żyje wąż gniewosz, ale obszar ten jest przewidziany pod zabudowę.

Zobacz galerię
Chodzi o obszar pomiędzy ulicami Wyłom i św. Jacka, który w planie miejscowym „Rejon św. Jacka - Twardowskiego” jest przeznaczony pod zabudowę.

Na jego terenie znajduje się tzw. mały kamieniołom, gdzie żyją chronione gatunki zwierząt. Większa część gruntów należy do dewelopera, który będzie chciał tam stawiać bloki. Spory fragment należy jednak do miasta i ono mogłoby włączyć go do planowanego parku na Zakrzówku. Ale władze miasta tego nie robią. Co więcej, teren pozostanie przeznaczony pod zabudowę, póki nie zmienią się dokumenty planistyczne. A to zajmie kilka lat. W sobotę na terenie małego kamieniołomu ma się odbyć piknik protestacyjny.

Plan miejscowy wcina się między ulic Wyłom i św. Jacka. Obszar bliżej tej pierwszej przeznaczony jest pod zieleń. Ale tereny przy drugiej ulicy są w planie oznaczone: pod zabudowę. - To właśnie tam znajduje się mały kamieniołom, który jest siedliskiem chronionych gatunków, w tym węża gniewosza - zaznacza Jolanta Kapica ze Stowarzyszenie na Rzecz Ochrony i Rozwoju Dębnik.

Tereny zagrożone

Większość gruntów przy ulicy św. Jacka należy do firmy Gerium, od której w 2016 roku Kraków odkupił sporą część Zakrzówka - wraz z zalewem i terenem wokół niego. To był jeden z dobrych ruchów miasta, ale już wtedy ekolodzy, aktywiści i okoliczni mieszkańcy podnosili, że chronić trzeba dalsze obszary, równie cenne przyrodniczo, m.in. te pomiędzy ulicami Wyłom i św. Jacka. Ale tam deweloper może budować, bo pozwala mu na to plan miejscowy.

- Na razie nie wiemy, co z tym terenem zrobi deweloper. Jak ognia unika deklaracji, że przy św. Jacka powstanie wielkie osiedle. Dlatego stara się o zgodę na pojedyncze bloki, dzięki czemu unika decyzji środowiskowej - zaznacza Jolanta Kapica. Na razie deweloper nie złożył wniosku o pozwolenie budowlane, ale przymiarki do bloków w północnej części ul. św. Jacka już robi.

- Złożony został wniosek o usunięcie 24 drzew, które są objęte zakazem wycinki ze względu na to, że znajdują się na terenie Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego. Tam jest w sumie ok. 200 drzew, które można wyciąć, ale na te 24 trzeba mieć zezwolenie - mówi Jolanta Kapica. - Jeśli miasto wyda zgodę, otworzy inwestorowi drogę do uzyskania pozwolenia na budowę.

Miasto mogłoby natomiast przyszłym parkiem objąć swoje działki w tej części Zakrzówka oraz odkupić jeszcze jedną. Chodzi o teren, który należał do starszej pani, niedaleko małego kamieniołomu. Okoliczni mieszkańcy wspominają, że deweloper od dawna chciał go od niej odkupić, ale pani się nie zgadzała. W zeszłym roku jednak zmarła. Nie wiadomo, co zrobią jej spadkobiercy. To dobry moment, aby teren odkupiło miasto. Nie wiadomo jednak, czy w ogóle jest zainteresowane takim ruchem.

- Były już dwa spotkania mieszkańców z wiceprezydent Elżbietą Koterbą, na których obiecała, że miejska działka przy ulicy św. Jacka nie zostanie sprzedana i będzie włączona do planowanego parku. Tymczasem w środę mieszkańcy poinformowali mnie, że usłyszeli od pani prezydent, iż nie jest możliwe, aby działka była niezabudowana - tłumaczy Jolanta Kapica.

Zmienić to się może dopiero przy okazji zmiany studium zagospodarowania przestrzennego, czyli nadrzędnego dokumentu planistycznego miasta, z którym plany miejscowe muszą być zgodne. Prace nad studium już się rozpoczęły, ale potrwają przynajmniej dwa lata.

Dlatego mieszkańcy poprosili, aby wiceprezydent na piśmie potwierdziła, że działka zostanie przeznaczona pod park. Odpowiedź, którą otrzymali jednak im tego nie zapewnia. Wiceprezydent Koterba odpisała, że miejskie tereny są przeznaczone pod zabudowę. I trzeba czekać do zmiany studium.

- Zaczynają się schody, bo myśleliśmy, że jeśli ta miejska działka stanie się częścią parku, to potem miasto mogłoby zawalczyć o wspomnianą działkę po starszej pani. Ale jak własnej gmina nie chce przeznaczyć pod park, to co dopiero marzyć, że stworzy go na cudzych - kwituje Jolanta Kapica.

Park Zakrzówek w 2019 r.

Aktualnie trwają prace nad stworzeniem parku Zakrzówek wokół akwenu, w oparciu o koncepcję wyłonioną w konkursie architektonicznym jesienią zeszłego roku. Zarząd Zieleni Miejskiej zbiera teraz odpowiednie decyzje i uzgodnienia. O pozwolenie budowlane zamierzają wystąpić we wrześniu, a park ma być gotowy w 2019 roku. Rok później niż zakładano.

W tych planach nie ma terenów pomiędzy ulicami Wyłom i św. Jacka. Jarosław Tabor, wicedyrektor ZZM, zwraca jednak uwagę, że koncepcja zagospodarowania Zakrzówka obejmowała szerszy obszar, niż tylko akwen i jego otoczenie.

- Działka przy ulicy Wyłom zgodnie z koncepcją miała zachować bardziej naturalistyczny charakter, bez specjalnych przekształceń. Jedyne prace, jakie są przewidziane to utwardzenie naturalnym elementem wydeptanych ścieżek i ewentualnie montaż ławek - zaznacza Jarosław Tabor. Jak dodaje, teren jest objęty zaleceniami Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska co do zasad jego utrzymania, m.in. z racji występowania tam motyla modraszka. - Mówią one, że teren trzeba utrzymać w stanie naturalnym, usunąć rośliny ekspansywne. Są określone zalecenia co do koszeń. I to już robimy. Ale nic więcej- wyjaśnia Tabor.

Natomiast ZZM nie wykonuje żadnych działań na terenach gminnych bliżej ulicy św. Jacka, w sprawie których mieszkańcy pisali do wiceprezydent Koterby. - Ten obszar nie został nam oddany w zarząd. ZZM opiekuje się działkami, które są przeznaczone pod zieleń. Nie zarządzamy gruntami o innym przeznaczeniu, np. budowlanym . Nawet jeśli takie działki są aktualnie zielone. Wtedy są tylko w naszym utrzymaniu, które głównie polega na koszeniu - wyjaśnia Jarosław Tabor.

Mieszkańcy, aktywiści i ekolodzy chcą zwrócić uwagę na kwestię cennych terenów na Zakrzówku i prewencyjnie bronić ich przed możliwą zabudową. Dlatego jutro na terenie małego kamieniołomu odbędzie się piknik. - To absolutny klejnot Krakowa. Miejsce to należy do dewelopera, a miasto w 2014 uchwaliło tam możliwość zabudowy blokowej. W kamieniołomie mieszka wielka populacja gniewoszy. RDOŚ ma badanie pozwalające uchwalić tam strefę ochronną, która uratowałaby ten fragment Zakrzówka przed zabudową. Kupiliśmy część terenu, więc może namówmy miasto i wykupmy jeszcze mały kamieniołom - mówi Cecylia Malik, organizatorka pikniku.

ZOBACZ KONIECZNIE:

WIDEO: Mówimy po krakosku

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto