Kraków: zero skruchy za agresywnego amstaffa

Anna Górska
W środę rozpocznie się w Krakowie proces w sprawie pogryzienia przez amstaffa małej Włoszki. Dramatyczne wydarzenia, do których doszło3 sierpnia ub. roku w restauracji przy ul. Grodzkiej, zbulwersowały opinię publiczną.

Szczególnie dlatego, że Jolanta O., właścicielka lokalu i psa, nigdy nie skontaktowała się z pokrzywdzoną. Teraz kobieta stanie przed sądem. Grozi jej do trzech lat więzienia. W śledztwie przyznała się do winy, ale jak będzie podczas procesu, nie wiadomo.

Tuż po zdarzeniu Jolanta O. deklarowała, że sfinansuje leczenie dziewczynki. Tak się jednak nie stało. - Nigdy nie próbowała się z nami skontaktować, nie okazała też zainteresowania stanem zdrowia córki - mówi Alfredo Fazzini, ojciec małej Noemi. - Nawet nie przyszła odwiedzić dziecka w szpitalu w Krakowie.

Jak dziś czuje się sześcioletnia Noemi, której krakowscy lekarze założyli aż 90 szwów? - Blizny są rozległe, widoczne na połowie twarzy i na głowie - opowiada nam ojciec. Rodzice kupują drogie maści i kremy, które łagodzą ślady po ugryzieniu. Średni miesięczny koszt tych lekarstw to 150 euro (ok. 600 zł).

Stan psychiczny małej nie jest najlepszy. - Kiedy słyszy szczekanie psa, jest przerażona - opowiada tato.
Co się stało z groźnym amstaffem? Po okresowej obserwacji wrócił do swojej właścicielki.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Y
Yaro
Nie jestem ani krewnym ani znajomym, ani amstaffki jak również królika. Mam pieska (ty zapewne jesteś teoretykiem?). Zgoda. Amstaffka powinna być "pod nadzorem". Pod nadzorem, i w kagańcu - zgoda. Ponieważ w ogóle w prywatnej restauracji po prostu wolno jej było przebywać (należy ona jak i piesek do właścicielki).
Jestem stronniczy bo pytam co robiły dzieci bez nadzoru rodziców w knajpie po 22.00? Trochę wyważenia w dyskusjach tego typu to naprawdę przydałoby się ... Aha ... nie jestem również "podobny", nie mam "wielu podobnych" oraz nie funkcjonuję jako "krakówek". Kurcze ... wystarczy wypowiedzieć zdanie inne od obowiązującej "linii" zastraszaczy i już takie terminy :(
t
tik-tak
Yaro, pewnie jesteś krewnym lub znajomym (pytanie o dzieci w restauracji wskazuje dobitnie na to, jak bardzo jesteś stronniczy w tej sprawie). Ale zapytam: co robiły psy bez kagańca i bez dozoru w RESTAURACJI !!!!???

PS Mam nadzieję, że "krakówek" nic nie zdziała i wyrok będzie bardzo surowy.
Y
Yaro
Tak, tak ... Wywołujcie panie i panowie dziennikarze atmosferę strachu ... Groźniejszej fotki nie dało się znaleźć? :(
Relacjonujcie. Natomiast pytanie jest zupełnie inne: co robiły dzieci w knajpie po godz. 22.00 biegające, bez kontroli rodziców?! Dzieci, zachowania dzieci często spontanicznie ale niekoniecznie dla psa zrozumiale. Co musiało się stać, żeby młoda, lubiąca ludzi i lubiąca się bawić Amstaffka zaatakowała? Otóż mogła po prostu zinterpretować "zabawę" dziecka jako atak! Dzieci, wyciągają pierwsze ręce do piesków, ciągną za uszy, poklepują. To nie wina dzieci, ale reakcja ze strony psów, to nie iwina psów. Powtarzam: JEŚLI JEST PYTANIE O DOZÓR NAD TYM PIESKIE, TO JEST TAKŻE PYTANIE O NADZÓR I OPIEKĘ NAD DZIEĆMI, W KNAJPIE, PO GODZ. 22.00. Już szablonowe pytanie się pojawia ... "Gdzie byli rodzice?" ...
R
Ryszard
Apeluję do dziennikarzy żeby postarali się relacjonować ten proces, dlatego żeby społeczeństwo zostało w pełni uświadomione, jakie są skutki ignorancji ludzi w kwestii trzymania psów w mieszkaniach miejskich głównie w celach snobistycznych?
Dodaj ogłoszenie