Libiąż. Emeryt jedzie do Fatimy na rowerze, by pomagać

Magdalena Balicka
Magdalena Balicka
65-letni Józef Zalwowski objechał Polskę na dwóch kółkach, zbierając pieniądze dla chorej libiążanki. Teraz chce to powtórzyć.

Miesiąc na siodełku, do przepedałowania 3300 kilometrów - Józef Zalwowski, 65-letni emeryt górniczy z Libiąża, ma ambitny plan - zamierza dotrzeć na rowerze do Fatimy w Portugalii. Chce wyruszyć z początkiem kwietnia, by na 13 maja dotrzeć na rocznicę objawień fatimskich. Wyprawa nie ma być jednak tylko zwykłą rekreacyjną przygodą. Libiążanin postanowił pomóc ciężko chorym dzieciom, podopiecznym fundacji „Nie jesteś sam”. Szuka sponsorów, którzy pomogą mu zrealizować plan.

Trasę ma już wytyczoną

- Wystartuję z Libiąża w kierunku Czech, potem na południe Niemiec, przez Szwajcarię do Francji. Tam przez Pireneje w kierunku Madrytu i ku Portugalii - pokazuje na mapie rowerzysta. Zabierze ze sobą mały namiot, który będzie służył za hotel. Rower oklei logiem fundacji oraz numerem kont potrzebujących dzieci. Weźmie też ze sobą sportową odzież z naszywkami sponsorów, którzy wesprą go finansowo.

- Potrzebuję około 4 tys. euro na przeżycie i dojazd, głównie na suchy prowiant, może na jakiś pokój, by przespać się w zimniejsze noce, oraz na samolot powrotny do Warszawy. Ze stolicy już wrócę na rowerze - mówi Zalwowski. Jeśli uda się coś zaoszczędzić, pieniądze także odda fundacji dla dzieci.

- Niestety, starostwo, burmistrz Libiąża ani nawet marszałek województwa nie chcą się zaangażować - wyznaje emeryt z Libiąża. Liczy, że libiąscy radni sypną choć symbolicznym groszem. Na najbliższej sesji mają podjąć decyzję w tej sprawie.

- Sam załapałem się do pracy dorywczej na budowie, by zarobić choć część potrzebnej sumy. Oszczędzam, na czym mogę, by udało się zrealizować podróż - mówi.

Póki co wsparło go kilka prywatnych firm. Wciąż brakuje jednak więcej niż połowy sumy. - Tu nie chodzi o to, by ktoś zasponsorował moje zachcianki, dał mi kieszonkowe na wakacje - zaznacza Józef Zalwowski. - Ja chcę w niekonwencjonalny sposób pomóc chorym i potrzebującym ludziom, a przy okazji wypromować swoje miasto, powiat, województwo. Przecież nie codziennie starszy pan jest w stanie przemierzyć na rowerze pół Europy - dodaje.

Tak samo pomógł Ani

To, że jest skuteczny, udowodnił przed rokiem, gdy także na swoim „góralu Felusiu” objechał całą Polskę, by zebrać pieniądze na wózek inwalidzki dla niepełnosprawnej Anny Kwiecień z Libiąża.

- Nikt nigdy nie zrobił dla mnie czegoś podobnego - wyznaje Ania. 37-latka cierpi na postępujące stwardnienie rozsiane. Pieniądze wystarczyły także na rehabilitację libiążanki.

- Chcę iść za ciosem. Tym razem stawiając sobie poprzeczkę znacznie wyżej - zaznacza pan Józef. Na swej drodze po kraju spotkał wielu życzliwych ludzi.

- Nie zbieram pieniędzy od nich do skarbonki. Rozdaję ulotki z numerem konta, na który można wpłacać datki - podkreśla. Jeszcze nie zna nazwisk potrzebujących, których wytypuje fundacja do wsparcia. Namawia innych, by poszli w jego ślady. - Pomagać można na różne sposoby. Nie trzeba samemu być bogaczem - dodaje.

Z panem Józefem można kontaktować się przez naszą chrzanowską redakcję: [email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie