Limanowszczyzna: jak uwolnić góry od quadów?

Iwona Kamieńska
Quad daje niezwykłą frajdę - mówią miłośnicy motocrossu. Niestety, dość często kosztem przyrody
Quad daje niezwykłą frajdę - mówią miłośnicy motocrossu. Niestety, dość często kosztem przyrody fot. archiwum
Plener jak marzenie - góry na horyzoncie, las niemal na wyciągnięcie ręki, trzeba tylko pokonać strome zbocze, aby poczuć jego zapach, a wcześniej tę adrenalinę, która wabi motocyklistów i posiadaczy quadów w serce Gorców - do Kamienicy. Motorowy Klub Sportowy Gorce urządził tutaj na czterech hektarach ziemi profesjonalny tor motocrossowy.

To ewenement w Małopolsce. Podobny jest tylko w Słopnicach - także na Limanowszczyźnie - i dalej - w Kryspinowie koło Krakowa. Takie miejsca zachwalają (szczerze!) na swojej stronie nawet zagorzali wrogowie czterokołowców i motocykli crossowych.

"StopQuadom.pl popiera działania mające na celu tworzenie miejsc, gdzie miłośnicy sportów motorowych mogą oddawać się swojej pasji, nie zagrażając przyrodzie i innym ludziom" - pisze jeden z twórców portalu - Bociek, chwaląc inicjatywę Marka Majchrzaka, prezesa MKS Gorce. Klub powstał dwa lata temu. Jak tłumaczą jego założyciele - właśnie dlatego, że młodzi ludzie rozmiłowani w terenowej jeździe mieli dość krytycznych uwag pod swoim adresem. Postanowili postarać się o własny tor. Zainwestowali w jego stworzenie około 20 tysięcy złotych.

- Pozytywnie potraktowano naszą inicjatywę na policji, w nadleśnictwie, nawet w Gorczańskim Parku Narodowym, bo staraliśmy się wybrać miejsce na tor możliwie jak najdalej od budynków mieszkalnych i jednocześnie nienależące do otuliny Gorczańskiego Parku Narodowego - mówi Marek Majchrzak. Rozjeżdżanie Gorców quadami było rok temu na Limanowszczyźnie plagą, która wydawała się nie do zwalczenia. Nie tylko górska przyroda marniała pod kołami terenowych miniautek i motorów. Amatorzy tej rozrywki rozjeżdżali pola i urządzali dzikie rajdy po gminnych drogach.

- Niebezpieczne były te rajdy. Coraz częściej brały w nich udział dzieci, bo zapanowała moda na czterokołowe prezenty z okazji pierwszej komunii - mówi Marek Szczepański, komendant policji w Mszanie Dolnej. - Próbowaliśmy wspólnie ze strażą Gorczańskiego Parku i strażą leśną przekonywać i karać. Nawet pismo do proboszczów miejscowych parafii wystosowaliśmy z prośbą, aby pomogli ludzi przekonać. Ale i księża z wysokości ambon nie byli jednak w stanie pohamować apetytu na adrenalinę. Uspokoiło się w widoczny sposób dopiero wówczas, gdy w Kamienicy i Słopnicach otwarto tory.
W tym roku crossowa wojna dotarła na Sądecczyznę. Tutaj torów takich jak w Kamienicy czy w Słopnicach nie ma, a pragnienie przejażdżki wszędobylskimi łazikami rośnie.

W naszej redakcji interweniują zrozpaczeni mieszkańcy Rytra, gdzie ryk silników słychać coraz częściej. Inni są przerażeni widokiem quadów rozjeżdżających wały Dunajca. Silniki warczą na szlakach turystycznych w okolicach Runku i Jaworzyny. Prawdziwą plagą są też w paśmie Radziejowej.
Przyrodnicy alarmują, że z beskidzkich i gorczańskich lasów wyprowadzają się niektóre zwierzęta wystraszone systematycznymi nielegalnymi rajdami.

Na stronie internetowej Stopquadom.pl jest mapka Polski, na której internauci znaczą zaobserwowane przez siebie incydenty łamania prawa przez miłośników crossu. "Widziałeś quada/motocross w lesie, na szlaku, na plaży, w parku lub w jakimkolwiek miejscu, gdzie jest to zabronione? Pomóż zbudować mapę terenów najbardziej zagrożonych konsekwencjami niekontrolowanego ruchu pojazdów tego typu" - zachęcają administratorzy portalu.
Rekordowa liczba obywatelskich doniesień pochodzi z z Małopolski, a dokładnie z Limanowsczyzny, Sądecczyzny i ziemi gorlickiej. Internauci przyłapali crossowców między innymi na Ćwilinie, szczycie Gorca, granicy Magurskiego Parku Narodowego, polanie Skalne pod szczytem Jasienia i w wielu innych miejscach.

Ktoś zaproponował automatyczne przekierowywanie informacji o nielegalnych rajdach na policję. Tylko czy mundurowi zdążą zareagować, zanim terenowi rajdowcy znikną z pola widzenia? To mało prawdopodobne. Wszędołazy trzeba czasem długo tropić, aby móc skutecznie ukarać kierowców - tak jak rok temu straż Kampinoskiego Parku Narodowego, która przez trzy tygodnie deptała po piętach grupie nielegalnych jeźdźców, aby w końcu wlepić kilka mandatów po tysiąc złotych - taka kara (to maksymalna i zarazem najczęściej stosowana grzywna) grozi za rozjeżdżanie lasów i szlaków pojazdami silnikowymi.

To piękny sport - przekonują działacze klubów crossowych. Patrząc choćby na uwiecznione na stronie www.mks-gorce.pl wyczyny motocyklistów i kierowców czterokołowych maszyn, nie można nie wierzyć tym zapewnieniom. Aż kusi, aby wsiąść na maszynę i spróbować zmierzyć się z górą, z błotem, z wodą... Tylko dlaczego ktoś psuje opinię ludziom szukającym kompromisu między pasją a poszanowaniem przyrody i świętego spokoju innych?

- Cóż. Myślę, że są tacy, dla których atrakcyjna jest nie tylko jazda, ale również zabawa w kotka i myszkę z policją albo strażą leśną. Problem w tym, że ta zabawa jest bardzo szkodliwa, przede wszystkim dla przyrody. A dla ludzi może być bardzo niebezpieczna - mówi nadleśniczy z Piwnicznej, Stanisław Michalik. Marek Majchrzak podsuwa pomysł: - Może torów takich jak w Kamienicy powinno powstać jeszcze kilka?

Ciekawostki

Quad (ATV skrót z ang. All-Terrain [motor] Vehicle) jest to krzyżówka motocykla, traktora i samochodu terenowego. Został skonstruowany przez inżynierów Hondy 40 lat temu. Miał służyć głównie ratownikom górskim, służbom leśnym i rolnikom, jednak zalety pojazdu prędko odkryli "cywile" zachwyceni jego możliwościami przecierania szlaków trudnych nawet dla piechurów - śnieżnych, błotnistych, stromych.
Najmniejsze quady mają silniki o pojemności 50-100 cm sześc. i osiągają prędkość 40-60 km/h.
Największe wyposażone są w silniki nawet ponad 1000 cm sześc. i rozpędzają się do 130 km/h.
Najtańszy pojazd tego typu można kupić już za około 2 tys. zł. Najpopularniejsze kosztują około 5-6 tys. Zarejestrowanym quadem można poruszać się po drogach publicznych oraz po terenach prywatnych. Nie wolno wjeżdżać na teren lasów. W Polsce jest około 100 miejsc do sportowej jazdy quadami. Liczbę tych pojazdów w Polsce szacuje się na około 100 tysięcy.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
turysta
Niestety, za kilka lat piesza turystyka w polskich Karpatach zostanie zamknięta w kilku niewielkich, lepiej strzeżonych enklawach takich jak parki narodowe, a resztę terenów podporządkują sobie dzicz na crossach, quadach i terenówkach.
W Polsce niestety panuje prawo silniejszego. Oni są silniejsi, anonimowi, bezczelni, no i władzom nie zależy na ich ukaraniu. Więc dalej będą łąmać prawo.
Będzie z tym tak samo jak z wyrzucaniem śmieci po lasach, spuszczaniem szamba do wezbranego potoku, czy kłusownictwem.
Smutne, ale prawdziwe.

Być może do reakcji władze lokalne zmusi to, że turyści coraz częściej zaczną wybierać znacznie spokojniejszą, o wiele lepiej poukładaną Słowację. Ale na to jeszcze trzeba trochę czasu.

Ja już stopniowo przestawiam się na góry słowackie. A w Polsce staram się chodzić tylko po parkach narodowych. Po co psuć sobie nerwy.
Dodaj ogłoszenie