Lipinki. Dom Artura i pani Marty potrzebuje pilnego remontu. Nie stać ich na to

Halina Gajda
Halina Gajda
Nie dość, że rodzinie sypie się 27-letnie auto, to gruntownego remontu wymaga ich dom. Na remont potrzeba ok. 60-70 tysięcy złotych. Na razie rodzina zbiera materiały budowlane

Pękająca ściana, azbestowy dach, brak szpalet wokół okien, przez co deszcz i śnieg pada prawie do środka domu. Jakby tego było mało - brak jakiegokolwiek ocieplenia. Pani Marta Dyląg z Lipinek, która niedawno prosiła o pomoc w zakupie nowego samochodu, pokazała, resztę swoich domowych problemów. Te z autem, są tak naprawdę szczytem góry lodowej.

- Najbardziej martwi mnie dach, bo okazuje się, że konstrukcji brakuje odpowiedniego podparcia, przez co, jedna ze ścian, zaczęła się „odsuwać” od reszty - opisuje.

Sama naprawa dachu to około dwudziestu tysięcy złotych. - Utrzymuję się tylko z zasiłku pielęgnacyjnego z tytułu opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem - mówi. - To mniej więcej 1500 złotych miesięcznie. I musi wystarczyć na wszystko - dodaje.

Eternit i żużel, wszyscy wtedy tak robili

Dom pani Marty ma dwadzieścia kilka lat. Zaczął go budować mąż. Tak, jak potrafił najlepiej i jak się wtedy budowało - z pustaków żużlowych, które zresztą sami robili na podwórku. Nikt wtedy nie zastanawiał się, że to nie najlepszy budulec. To samo z azbestowymi płytami do pokrycia dachów. Eternitem, jak to się kiedyś mówiło. Wszystko szło jako tako, gdy był. Pracował, zarabiał, budowa szła do przodu. Gdy, w 2002 roku zginął w wypadku na budowie, dom był w stanie surowym. Tyle że dach i okna były. - To, co mam dzisiaj, to praca moich rąk - podkreśla.

Z rodziną wprowadziła się do suteren. Nie jest tu wysoko. Dorosły chłop zawadziłby głową o sufit. Dwa pokoje, łazienka przystosowane do potrzeb niepełnosprawnego Artura, korytarzyk, kuchnia. Nie ma tego wiele.
- Tyle, żeby było przyjemnie wejść - stwierdza.

Nie ma mrozu, więc w domu jest ciepło. - Najgorzej, jak pada deszcz albo śnieg - skarży się kobieta. - Chyba przez ten brak wykończeń wokół okien, strop musiał nasiąknąć wodą, potem to wszystko zamarzło, a w efekcie beton pęka - twierdzi. - Tak czy owak, strop pękł, a przez szczelinę kapie woda - dodaje.
Pokazuje na okno, na którym zbiera się wilgoć. W zimie to bryła lodu. W pokoju za szafą, pojawiła się pleśń. Jedyną izolacją podlogi jest folia i dwa dywany. Pod tym - goły beton.

Pieniądze dla Artura, rzecz święta

Artur, 31-letni syn pani Marty ma dziecięce porażenie mózgowe. Całe dnie spędza w wózku. Dom to jego najważniejszy świat. Spokojny, towarzyski. Z jedynym w swoim rodzaju uśmiechem, wita gości. Zagadnie kilka słów. Wczoraj zaczął turnus rehabilitacyjny w fundacyjnym ośrodku w Stróżach. Lubi swoją pracownię w Warsztatach Terapii Zajęciowej w Lipinkach. I muzykę lubi. Czasem potrafi słuchać jej cały dzień. - Roczna rehabilitacja to około dziesięciu tysięcy złotych - wylicza pani Marta. - Nie ma mowy, by zrezygnować choćby z godziny - mówi stanowczo. - Dla Artura każda godzina ćwiczeń, masaży, rozciągania jest na wagę złota - podkreśla.

Do i tak szerokiej gamy kłopotów ze zdrowiem Artura, doszły kolejne - gastrologiczne i urologiczne. Na razie nie wiadomo dokładnie, gdzie jest ich źródło. Ustalenie wymaga specjalistycznych badań, między innymi gastroskopii. - W przypadku Artura, tylko w narkozie - mówi zmartwiona.

Prowizorka na śrubach ratuje ścianę

Poddasze. W zasadzie można by tam grać w piłkę, tyle jest miejsca. I okno jest z widokiem na wieś. Eternit w kilku miejscach ma prześwity. Nie to jest jednak problemem. Dociążony śniegiem, przez kolejne zimy doprowadził do tak dużego nacisku na jedną ze ścian, że ta zaczęła zwyczajnie odchylać się od pionu.

- Doraźnie, w uszkodzoną, zostały wkręcone stalowe pręty z zaczepem i śrubą na końcu - tłumaczy. - Końcówka zaczepu, przez wywierconą w stropie dziurę, została przełożona jakby na niższą kondygnację, pod płytę stropu. Tam też jest śruba, którą od czasu do czasu trzeba dokręcić i tym samym „przyciągnąć” ścianę - dodaje.

Dla stabilizacji całości, pod jedną część więźby, w kilku miejscach zamontowane zostały stemple. Jak długo wytrzyma ta prowizorka, nie wiadomo. Kolejny problem to kominy. Jeden, widocznie zawilgnięty, w kilku miejscach zaczyna się kruszyć. Pani Marta skarży się, że mocno zarastają, co roku musi wzywać kominiarzy, by przed sezonem grzewczym oczyścili przewody.

Wisienką na tym wątpliwym torcie są okna. Drewniane, wstawione ponad dwadzieścia lat temu, nie zostały z zewnątrz obrobione. Widać kawałki styropianu powtykane między mur, a wewnętrzną ścianę. Gdzieniegdzie okna uszczelnione są kawałkami eternitu.

Remont to dla rodziny kwota nie do wyobrażenia

Wymiana dachu, okien i ocieplenie, to lekko licząc około 60-70 tysięcy złotych. O ile oczywiście, po drodze, nie pojawią się jakieś budowlane niespodzianki, które trzeba będzie sfinansować. Już teraz wiadomo, że jeśli dojdzie do remontu, trzeba będzie też zabezpieczyć balkon.

Dla rodziny Dylągów kwota niewyobrażalna. Żaden bank nie da kredytu na taką kwotę, gdy matka ma jedynie do dyspozycji świadczenie pielęgnacyjne. Pani Marta nie łudzi się też, że znienacka znajdzie się sponsor, który wyłoży pieniądze na stół. Liczy jedynie na zrozumienie dla swojej sytuacji i serce. Może nie uda się zrobić wszystkiego od razu, za jednym zamachem, od ręki. - Sama sobie nie poradzę - mówi smutno kobieta. - Tym bardziej, że i z moim zdrowiem nie jest już tak, jak 20-30 lat temu. I tyle siły, też nie mam - dodaje.

Pomysł na pomoc

Kwota potrzebna na remont domu pani Marty to szacunkowo około 60-70 tys. złotych. Dla rodziny - ogromna. Pomysł na pomoc jest prosty i opiera się na zasadzie: robiłeś remont, docieplenie, zostały ci jakieś materiały budowlane - nie wyrzucaj, nie składaj w garażu. Oddaj pani Marcie. Skala potrzeb, jest ogromna - przyda się każdy worek cementu, rolka siatki, paczka kleju czy styropian. Może z takich „darowizn” uda się zebrać przynajmniej część materiału, tak, by do kupienia zostało tylko to, co najdroższe. Jeśli ktoś ma zbędne materiały budowlane, prosimy o kontakt z redakcją - 18 354 05 30 lub [email protected]

WIDEO: Co Ty wiesz o Krakowie odcinek 27

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie