Mam słabość do żony i do słodyczy

Halina Gajda
Halina Gajda
Ks. Arkadiusz Barańczuk jest prawosławnym kapłanem, ale również mężem, ojcem dwójki nastolatków, szefem Eleosu. Czasem udziela się w kuchni przygotowując pyzy z mięsem, by zaraz potem organizować dzieciom wyjazd nad morze.

Przez to wasze pisanie, nie mogę spokojnie przejść przez miasto - mówi niby groźnie ks. Arkadiusz Barańczuk. - Stoję sobie kiedyś grzecznie na przejściu, facet obok przygląda mi się badawczo i mówi: ja pana skądś znam. Nooo tak, Eleos! W gazecie czytałem - opisuje. Jak tu nie pisać, skoro co raz zaskakuje nowymi pomysłami. Jak nie marynuje grzybów, to smaży smalec ze śliwkami, albo walczy z drewnojadami, które mu cerkiew podgryzają, albo jedzie z dzieciakami do Warszawy, bo koniecznie musi im coś pokazać, albo nad morze - bo jak, Bałtyku nie wiedzieć to grzech! Na przecież co dzień jest mężem. I ojcem dwójki nastolatków, starszego Arkadiusz i młodszego Jakuba. Tylko skąd czerpie energię na te tysiąc zajęć...

Spotykamy się w jego domu w Gładyszowie. Nietrudno trafić. W pokoju który jest równocześnie jadalnią i salonem, mnóstwo rozmaitych bibelotów. I taki ciepły rozgardiasz. Myślałam, że u księdza to będzie jakoś strasznie poważnie. A tu? Wielka miękka sofa, taki sam - wielki - telewizor. Pachnące świeczki, książki. I nieodłączny laptop, w który ks. Arek zerka co chwila. - Zdjęć szukam - mówi nie odrywając wzroku od ekranu. - Kolega syna ma urodziny. A ja mam tu mnóstwo fotografii. Chcemy mu przygotować specjalny album - mówi tajemniczo. Konieczność podzielności uwagi wynika z tempa. Dzień przed naszym spotkaniem zabrał ponad setkę dzieci z warsztatów terapii zajęciowej z Lipinek, Biecza, Dominikowic i oczywiście jego - w Gładyszowie, na kulig do Regietowie. - Napisz tam koniecznie, że kulig za sponsorował nam dyrektor stadniny Stanisław Ciuba - mówi. Z relacji księdza wynika, że radości było co niemiara. Tym bardziej, że wyjazd był preludium przed niedzielą. - Do Warszawy jadę z dzieciakami - chwali się. -Na ferie - dodaje.

Jak to robi, że na wszystko ma pieniądze podczas gdy inni wiecznie narzekają na ich brak? Gdy pytam, nie mówi wprost, śmieje się tylko: pracujemy, po prostu pracujemy. A w zamian zabiera je a to nad morze, a to na Mazury albo jeszcze gdzie indziej, ale zawsze daleko. Głównym źródłem jest bal Eleosu. Co roku w Regietowie. Potem kupuje sprzęt rehabilitacyjny do wypożyczalni, która działa przy ośrodku. Nawet jak czegoś nie ma na stanie, a okazuje się, że jest potrzebne, to po prostu kupuje. Z przeświadczeniem: teraz pomoże jednemu, za chwilę komuś innemu. Nie zmarnuje się. W minionym tygodniu wysłał do Warszawy specjalistyczne łóżko. Nie powstydziłby się go oddział dobrego szpitala. I nie ma znaczenia kto zadzwoni, o jakiej porze, w co wierzy i czy w ogóle wierzy. Tak samo z warsztatami. - To, że je powołałem najlepszą rzeczą w życiu, która mi się przydarzyła. Czuję się spełniony. Naprawdę - mówi tak, że trudno mu nie wierzyć.

Z niepełnosprawnymi pracują oboje z żoną. I zgodnie przyznają, że praca tak bardzo ich pochłonęła, ze czasem dzieje się to kosztem domu. - Teraz chyba Kasia jest bardziej zapracowana. Zdarza się, przychodzi do domu późnym wieczorem i siada jeszcze, by przygotować zajęcia dla swoich przedszkolaków - opowiada. ks. Arek. Wywołana od razu ripostuje:- Dlatego zawsze gdy tylko mamy okazję, wychodzimy wspólnie. Nie ważne gdzie i po co, ważne że razem - mówi. Zdradza, że ks. Arek od czasu do czasu przejmuje władzę w kuchni. Popisowe dania to wszelkie pierogi i pyzy z mięsem zasmażane na złoto w bułce tartej. - No i jeszcze naleśniki. Słynne są te, które piekł dla dzieci na jakimś obozie - opowiada ze śmiechem. - Dzieciaki jak to dzieciaki - napakowały do nich kremu czekoladowego, jakiś owoców. Mąż dzwoni po ratunek: wracaj, bo oni wszyscy mówią, że im niedobrze po tych naleśnikach - śmieje się.

Do roli Matuszki już przywykła. - W to, co mąż robi w cerkwi, nie wtrącam się w ogóle. To jego posługa, jego zadanie - mówi.Nie zmienia to faktu, że wciąż żonaty ksiądz wzbudza w u niektórych konsternację. - Jak mnie zobaczą w sutannie, to mówią: proszę księdza. Jak tylko przedstawię Kasię: to moja żona, od razu z "proszę księdza" przechodzą na "proszę pana" - mówi ks. Arek. Do Gładyszowa przyjechali siedemnaście lat temu. Dla nich był kompletnie obcy. Nie znali ludzi, zwyczajów, nie wiedzieli gdzie i co można załatwić. Jak mówią, cieszyli się tylko z tego, że mają swój dach na głową i miejsce, gdzie mogą się przytulić i poskarżyć wzajemnie na nowe kłopoty. Oboje nie znali łemkowskiego. Początki łatwe więc nie były. Ale wsiąkli. I to tak bardzo, że wyjeżdżając na dwutygodniowy urlop, wracają do pracy po czterech dniach. - Ostatnio, gdy jechałem po coś do Krakowa, syn mówi do mnie: zabierz mnie ze sobą. Zapytałem po co. A on z pełną powagą: bo chociaż samochodzie chciałbym z tobą pobyć - opowiada.

- Jakoś tak mi się miękko zrobiło - dodaje cicho. Zaraz jednak, głośno ze śmiechem. - Za to starszy postanowił być oficerem. I poszedł do szkoły do Tarnowa o profilu wojskowym - chwali się. Niedawno w Wysowej-Zdroju z pomocą Elżbiety Wansacz zorganizowali świetlicę dla seniorów. Dwadzieścia pięć osób w wieku 60 plus i dziesięcioro gimnazjalistów. Jedni uczą się od drugich. Starsi pokazują, jak lepić pierogi, młodzi - że komputer to nie zło, ale okno na świat. Do świetlic przyjeżdżają rozmaici prelegenci, są spotkania, bywa biskup gorlicki Paisjusz, który tłumaczy, na czym polega prawosławie. - Zabraliśmy tych naszych seniorów na basen. Jedna krzepka osiemdziesięciolatka mówiła mi potem z wypiekami na twarzy: ja już nawet nie marzyłam, że wejdę kiedyś do basenu - opowiada. Z seniorami jeździ do kina czy teatru. Tytuł filmu ani sztuki nie jest tak ważny, jak sam wyjazd. Dla wielu pierwszy w życiu. - Są zadowoleni, uśmiechnięci, bezgranicznie wdzięczni - mówi. I tylko wciąż bez odpowiedzi pozostaje pytanie, skąd ta energia do tysiąca zajęć...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3