Mamy wyjątkową moc robienia milionerów z polityków. Wystarczy, że wyślemy ich do Brukseli

Marek Bartosik
Wojciech Matusik
Uświadomiłem sobie właśnie, jak wielką mam moc. Z rzadka, bo z rzadka, ale jednak mogę ludzi uszczęśliwiać, przenosić ich do świata luksusu, zapewniać im świetlaną przyszłość, w której nie będą się musieli troszczyć ani o emerytury, ani o dobrobyt. Ich własny, dzieci i wnucząt też. Dobrobyt, jakiego bez mojej pomocy zapewne nigdy by nie osiągnęli.

Czytaj także: Igrzyska w Krakowie. Komitet 2022 zmienił się w dom mody

I mogę to zrobić właściwie bez żadnego wysiłku, jak czarodziej jakiś! Ot, wystarczy postawić państwowym długopisem w lokalu państwowej komisji dwie krzyżujące się kreski na wyborczej, takoż państwowej kartce. Jeśli to samo przy tym samym nazwisku zrobi odpowiednio wielu moich rodaków, to wszyscy razem z jego właściciela uczynimy człowieka szczęśliwego. Na tyle oczywiście, na ile pieniądze mogą to sprawić, a więc całkiem pokaźnie.

Świadomość nadzwyczajnej mocy wywołał we mnie widok wyborczych plakatów z portretami tych wszystkich, którzy chcą, byśmy ich wysłali na pięć lat do Parlamentu Europejskiego. Czytam te nieliczne litery postawione farbą drukarską obok fotografii kandydatów... Najczęściej układają się w słowa "dla", "Polski" i "Ojczyzny" oczywiście. Trywialne "kasa" nie pojawia się tam w ogóle. Nie pasuje do ojczyźnianego patosu?

Moc uszczęśliwiania polityków Polacy mają większą, niż wyborcy z krajów starej Unii. Przepaść między wynagrodzeniami eurodeputowanych a przeciętnymi płacami nie jest tam tak niebotyczna, jak u nas. Jako wyborcy w zbyt małym stopniu bierzemy pod uwagę to, że nasze decyzje, zwłaszcza w tych najbliższych wyborach, czynią z polityków milionerów. Oni zresztą dbają o to, byśmy im na konta nie zaglądali. Szczególnie wrażliwi są na to ci eurodeputowani, którzy za unijną kasę walczą z Unią. Nie z jej biurokracją, błędami, ale z samą ideą i sensem.

Pod koniec poprzedniej kadencji jeden z reprezentantów Małopolski w unijnym parlamencie zadzwonił do mnie tylko po to, by sponiewierać moją godność osobistą. W odwecie za to, że ośmieliłem się zauważyć publicznie, z jaką kasą kończy harówkę w Brukseli. Stan jego konta był o tyle intrygujący, że zaczynał swoją drogę do dobrobytu od stanowiska wprawdzie nie pucybuta, ale kierownika podkrakowskiej, państwowej świniarni, i to w czasach kiedy mieliśmy zawsze świński dołek, a więc w PRL. W III RP wolał, by mówić o nim jako o wojowniku o Polskę umęczoną, wyprzedaną i wykupioną za bezcen. A o milionach zaoszczędzonych bez wyrzeczeń w Brukseli ani słowa!

Godzę się z tym, że nie ma na tym świecie sprawiedliwości. Niech tam... Jest nas w kraju te 38 milionów i możemy sobie pozwolić na gest, by 51 z nas raz na pięć lat uczynić milionerami.

Tyle że te diety, bonusy, fundusze emerytalne opłacane z naszych podatków wyjątkowo szczodrze muszą odpracować. Dlatego w tym roku listom kandydatów przyglądam się wyjątkowo skrupulatnie. Większość umieszczona tam przez partyjnych bonzów, choćby nie wiem jak dobre chęci miała, nie jest w stanie niczego w Brukseli zrobić. Bo zwyczajnie nie potrafi, nie ma wykształcenia, znajomości języków, pojęcia o tym, za co chcą brać tak wielką kasę. Mogą być w Unii tylko figurantami, a szpanować swoimi czarnymi bmw po polskich drogach albo garniturami na konferencjach prasowych w Sejmie. Takim delegacji do Brukseli moim krzyżykiem nie podpiszę.

Artykuły, za które warto zapłacić! Sprawdź i przeczytaj
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
"Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Peter

Uczciwi sie nie przepchna do polityki, bo jak powiedza ludzia prawde, to nie beda na nich glosowac. My lubimy slyszec obiecanki, co oni dla nas beda robic i doskonale wiemy, ze nic dla nas nie zrobia, ale bedziemy glosowac na nich bo tak slodziutko do nas opowiada te bajki

K
Krakus

No i co z tego że ma rację i tak nic to nie zmieni.Pozdrawiam

Dodaj ogłoszenie